Czuję się na siłach, no może nie do końca na siłach, ale czuję, że muszę się przełamać, że to będzie jak kolejne przełamanie jakiejś ważnej bariery w moim sposobie myślenia. Kiedyś moją barierą było przebiegnięcie ciągiem 5 minut. Teraz wytrzymuję ze sporym trudem 15 minut  i jest to dla mnie ogromne osiągniecie jednak marzy mi się to moje upragnione pól godziny, a może nawet i godzinę, ale to po kolei. Dziś zaczynam od KROKU PIERWSZEGO tydzień 10, a potem idę do KROKU DRUGIEGO.

      Tak jak pisałam moim celem jest 30 min, ale jest coś jeszcze. Chce wystartować w jakimś biegu na 5 km, może nie w tym roku, ale w przyszłym już na pewno. Marzy mi się to praktycznie od stycznia i coraz większą miłością pałam do tego pomysłu. Teraz nie jestem jeszcze gotowa, wiem że muszę schudnąć, że muszę polepszyć swoją sprawność. Teraz jeszcze nie jest ten czas, ale myśl o tym, że kiedyś mogłoby mi się udać, ogromnie mnie napędza. Nie chodzi mi o wygraną, chodzi mi o samo ukończenie takiego biegu. Najlepszy czas mnie nie interesuje.

 

      Oczywiście relacja z przebiegu wyzwania będzie najobfitsza na profilu facebookowym herbatki. Tak więc jeśli ktoś chciałby śledzić moje wypociny to zapraszam do polubienia fanpage’yu .  Tu na blogu raczej będę opisywać same efekty:).