Zapewne każdy spodziewa się super spadku wagi:), to nie podczas tego ważenia. Spadek centymetrów tez nie będzie imponujący, bo jestem tuż przed okresem i sie napompowałam jak balonik. Jednak jest coś czym chce się pochwalić. Te 5 dni wypoczynku, było na prawdę aktywne, nie mam sobie zupełnie nic do zarzucenia pod względem aktywności, a nawet pominę zupełnie jednego gofra, który powinien stać mi ością w gardle. Zupełnie nie żałuję że go zjadłam, bo był pyszny, a ja maksymalnie wykorzystałam okres urlopowy.

Dzień 1. Spacer po mieście, wyjazd kolejka na Gubałówkę, potem samodzielne zejście z niej i marsz pod skocznie a ze skoczni do pokoju w którym mieszkaliśmy. Pieszo zrobilismy spokojnie 10 km o ile nie więcej. No i oczywiście niesienie dziecka w niektórych momentach robi swoje.

Dzień 2. Morskie oko i 5 kilometrowy spacer po Zakopanem

Dzień 3. Spacer po mieście i 2 godzinna wizyta na basenie:).

Dzień 4. Zwiedzanie Skoczowa i spacer po parku niespodzianek.

Dzień 5. Powrót

 

17.0724.07postęp
waga 83,4 82,4 -1 kg
szyja32,5 32,5bz
biceps28 29 +1 cm
biust97 96 -1 cm
pod biustem83 83 bz
talia84 83 -1 cm
pas/pępek103 103 bz
biodra110 108 -2 cm
udo69,5 59,5bz
łydka37,5 37,5 bz

 

Jestem zadowolona:), pełna energii i zapału do działania. Przez okres w którym mnie nie było, sporo się wydarzyło. Przybyło mi kilku fanów na FB za co ogromnie dziękuję:).  A jeśli ktoś jest ciekawy zdjęć z wyprawy, to zapraszam już niebawem.