Wstałam z duszą na ramieniu, no co tu dużo mówić… Idziesz ważyć się nie po to, żeby widzieć wzrost wagi, tylko jej spadek. Tym bardziej, że piszę o tym na blogu, więc wychodzę z założenia, że porażek powinno być jak najmniej. Mam takie wrażenie, ze nie umiem sie pozbyć wstrętnego 85, cały czas koło niego oscyluje i to sprawia, że mam ochotę zajść smutki. Ale muszę, mam jeden cel, zejść do wyjazdu poniżej 80 kg i żebym miała na uszach stać to tego dokonam. Co do samej wyprawy zmienił nam się cel, doszło jeszcze coś, ale o tym kiedy indziej. Dziś jest dzień sądu nieostatecznego i trzeba było stanąć na durnym urządzeniu, które ostatnio nie współpracowało dobrze i będzie dla mnie bezlitosne. Dziś również trzeba było wziąć w ręce centymetr i zmierzyć każdą część ciała, po to aby się załamać, że tak… to ciało babo jest Twoje i nie… samo się takie nie zrobiło.

fit

12.0619.06postęp
waga86 83,9 -2,1kg
szyja33 33 bz
biceps30 30 bz
biust97 96 -1 cm
pod biustem86 83 -3 cm
talia86 84 -2 cm
pas/pępek107 107 bz
biodra112 112 bz
udo62 61,5 -0,5 cm
łydka39 39 bz

      Czy jestem zadowolona? W tym tygodniu z wagi jestem bardzo zadowolona, za to z cm nie koniecznie, spodziewałam się że w końcu uda i biodra ruszą, no ale jak widać nie można mieć wszystkiego. Za pewniak w spadku uważałam pas, ale jednak zupełnie nie słusznie, bo nic nie ubyło.