Bilans wagowy 10.09 i znowu pozytywnie.

Bilans wagowy 10.09 i znowu pozytywnie.

9 września 2013 27 przez Anna

      To juz kolejny bilans, a ja porazkolejny jestem jakby obok, niby się cieszę, a jednak patrząc w lustro wiem, że prawdziwa batalia dopiero przede mną. No nie ma co się oszukiwać, mam jeszcze 20 kg do zrzucenia. Pociesza mnie tylko fakt, że z każdym gramem który odszedł jestem bliżej swojego celu, celu, który jest tak blisko a jednocześnie tak daleko.

Dieta: Zaczynam jeść owoce, tzn zawsze jadłam, no ale za mało. Zastępuje nimi słodycze, choć nie powiem lodami nie pogardzę. Chipsy też zjem, ale staram sie jak najrzadziej i jak najmniej. Wypijam mniejsze ilości gazowanych wód, od słodzonego nadal nie stronię:/. 5 posiłków dziennie to dobry wybór. Porządne śniadanie, owoce na drugie śniadanie, pyszny obiadek, lekka kolacja i jak mnie ssie to owoce. A czasem zamiast kolacji robię sobie mix owocowy z malinek i jabłek. Mniam:)

Ćwiczenia: Biegałam aż raz, a w domu nie ćwiczyłam ani minuty. Oficjalna wersja to brak czasu, nieoficjalna to lenistwo.

I tak to właśnie bez większego nastawienia stanęłam dziś na wagę i oniemiałam.

02.0909.09postęp
waga81,4 79,9 -1,5 KG
szyja32,5brak
biceps29brak
biust97brak
pod biustem83brak
talia84brak
pas/pępek103brak
biodra108brak
udo59,5brak
łydka37,5brak

Pierwszy raz od prawie 3 lat na wadze swojej zobaczyłam 7 z przodu. Przyznam, że to 7 bardziej cieszy mnie niż te 10 kg ubiegłotygodniowe. Może dla tego że dziś jest już -11,5 kg? Ja wiem że 79,9 to w sumie jak 80, ale no nie ma tej 8, jest 7 i jestem z siebie dumna choć nie mam z czego. Nie ćwiczyłam, pilnowałam tylko mocniej diety. Jadłam to co moja rodzina, nawet tą pierońską karkówkę a i tak się doczekałam.

A teraz pozwólcie, że nacieszę się moją 7 i niech mi świeci jak najdłużej, lub jak najszyciej niech zienia się na 6.:)