W ubiegłym tygodniu mierzenia nie było, bo przeszedł czas co miesięcznego wzrostu wszystkiego i chodziła napompowana jak bania. Teraz wraca wszystko do normy. Niestety pogoda skutecznie uniemożliwiła aktywność fizyczną, a przynajmniej tak to sobie tłumacze, bo przecież ćwiczyć w zaciszu domowym mogę. Przyznaje bez bicia, dopiero wczoraj pierwszy raz od ubiegłego piątku zrobiłam coś więcej niż długi spacer.

      Wiecie co jest największą motywacją? Wczoraj ćwiczyłam 30 min z jedną panią z YT. Postanowiłam, że zabiorę się za moje ręce i w ruch poszły ciężarki, potem pracowałam nad udami, a na koniec zostawiłam sobie brzuch. W 9 minucie, gdy już padałam na twarz, usłyszałam ” Mamo nie poddawaj się!”. Mam wspaniałego synka… Jest moją największą motywacją:).

 

Bilans.

Przyszła pora na pokajanie się przed publicznością… Oto wyniki, mało spektakularne z uwagi na me lenistwo, ale jednak coś tam spada.

22.0505.06postęp
waga85,284,70,5 kg
szyja3433,50,5 cm –
biceps3030bzm
biust100100bzm
pod biustem88862 cm-
talia87,586,51 cm –
pas/pępek1091072cm-
biodra114,5112,52 cm-
udo63621 cm-
łydka3939bzm

 

Dziś wstałam i patrze w lusterko, a tam? Włosów brak. Szok.