Bilnsowo? Albo i nie.

Bilnsowo? Albo i nie.

26 czerwca 2013 0 przez Anna

         Gdy spodnie, które wczoraj ledwie na tyłku sie trzymały, dziś chcą zabić innych ludzi guzikiem-Wiedz, że coś się dzieje.

Gdy waga w ciągu jednego dnia skacze o 1,5 kg w górę- Wiedz, że coś się dzieje.

Kiedy czujesz się napompowana jak balon mimo diety i ćwiczeń-Wiedz, że coś się dzieje.

Kiedy cała skóra swędzi niemiłosiernie i masz wrażenie, że tak się rozciąga, że zaraz pojawią się rozstępy lub pękniesz z nadmiaru czegoś…- Wiedz, że coś się dzieje.

Gdy czujesz się ociężała, mimo, że kilkanaście godzin wcześniej czułaś się leciutka jak dmuchawiec- Wiedz, że coś się dzieje.

Bilansu dziś nie będzie. Mogłam go zrobić wczoraj, ale się łudziłam, że skoro wzięłam tabletki które mają odpowiadać za niezatrzymywanie się wody w organizmie, jakoś pomogą. No niestety… Jedyne co sprawdziłam to wagę, która wskazywała 83,5 kg. Dziś jest 85 kg, poza tym czuję nadmiar, jestem jak balon. No życie i tyle, mierzyć się nie ma co, bo po ciuchach widzę, że nie jest fajnie. Więc do przyszłej środy, a dziś napiszę jak stałam się Bogiem.

keep calm and be fit!

Poniedziałkowy Bieg.

         W poniedziałek, zrobiłam pierwszy dzień z mojego planu. Przyszło mi biec na stadion i z powrotem, żeby nie tracić czasu na wolne dojścia. No powiedzmy sobie szczerze, dałam sobie taki wycisk, że wyglądałam jak ktoś kto wyszedł z wrzącej kąpieli. O ile jeszcze w drodze na stadion nie było tak tragicznie, to już droga powrotna obfitowała w przerażone spojrzenia ludzi. Nawet usłyszałam ” O Boże!” na swój widok. Nie no to tylko ja, Ania. Z Bogiem to ja nie mam nic wspólnego, ale sytuacja była komiczna.

Biegnę sobie w stronę Pana ( mięsniak jakiś wracał z treningu). Nagle Pan zauważa jakąś postać biegnącą w jego kierunku, przyjął postawę ” Podbiegnij tu, a ci w pysk strzelę.”, za to ja zaczynam się zastanawiać czy nie mam przypadkiem białej chusteczki ze sobą. Nie miałam, no trudno, myśl o kapitulacji odpłynęła w siną dal. Stwierdziłam, że będzie co ma być. Dobiegłam bliżej, Pan poczuł się najwyraźniej bezpieczniej, bo  zmienił pozycję na ” skok w tył i przestrach w oczach”. Wydał z siebie stłumiony okrzyk: “o Boże” i odprowadził moje biegnące zwłoki, wzrokiem. Wiecie, że zestresowałam się tym, że dostanę w zęby? Jedyny plus jaki widziałam, to że na przeciw była straż pożarna, więc może ktoś by go wodą polał w razie czego, a no i miałam komórkę więc może udałoby mi się nią ? Dwie osoby tego wieczoru zeszłyby na zawał. Pan bo myślał że jest atakowany, a potem nagle wydawało mu się, że Boga widzi i ja biedna dziewczyna, która oczyma wyobraźni żegnała swoje uzębienie.

Wnioski: Bieganie po zmroku wiąże się z ryzykiem:-p.