Jak pozbyć się trądziku.

Jak pozbyć się trądziku.

29 kwietnia 2015 16 przez Anna

    Próbowałam chyba wszystkiego, za każdym razem wychodziło tak, że problemy skórne wracały. Pewnie głównie przez to, że z uporem maniaka zakrywałam je warstwami podkładów. Wszystko oczywiście po to, aby nie było ich widać. Codzienne katowanie skóry fluidami sprawiło, że nie tylko były widoczne bez makijażu, ale i z nim również.

Zima to taki okres, w którym widać człowieka mniej, bo pogoda zmusza do cieplejszego ubioru. Korzystając z tego, podjęłam decyzję dość dziwną jak na mnie i szalenie radykalną. Zrezygnowałam z używania podkładu i pudru. Ciemną kreską i tuszem do rzęs podkreślałam jedynie oczy.Kompletnie odcięłam się od mojej kosmetyczki w której do tej pory, na wszelki wypadek znajduje się tubka z podkładem.
Pierwszy tydzień był najgorszy. Czułam się źle, bo przyzwyczaiłam się do fluidu, poza tym szczególnie na podbródku widać było czerwoną tragedię. Jak tylko mogłam ukrywałam brodę w kominie, wychodząc do sklepu czy idąc ulicą. Jednocześnie z ograniczeniem fluidu, podjęłam walkę z nadmiarem cukru w jedzeniu. Również nie było łatwo, o czym pisałam tutaj . Połączenie tych dwóch rzeczy, dało mi ogromną różnice w wyglądzie skóry. Trądzik pojawia się bardzo sporadycznie i jest na tyle  do zniesienia, że szybko znika nie pozostawiając na twarzy śladów widocznych przez pół miesiąca, jak to było jeszcze 2 miesiące temu.

     Kwestią drugą, o którą postanowiłam bardziej zadbać, była pielęgnacja twarzy wieczorem po całym dniu. Zainwestowałam w płyn micelarny i nim oczyszczałam twarz, rezygnując z super hiper żeli i innych tego typu rzeczy. Niestety nadal nie przeprosiłam się z kremami. Nie lubię ich i już. Zawsze wydaje mi się, że mam tłustą twarz i obecnie nie stosuję niczego poza wodą i płynem micelarnym.

      Tak oto w ponad 2 miesiące okazało się, że można wyjść do sklepu wieczorem, a nawet i rano, nie nakładając grubej warstwy podkładu na twarz. Jasne, że cera nie jest super idealna i siłą rzeczy niedoskonałości posiada, ale tragedii nie ma. Walka skończyła się happy endem dla mnie i mojego portfela.