A jakim Ty jesteś dzieckiem dla swoich rodziców?

A jakim Ty jesteś dzieckiem dla swoich rodziców?

17 października 2013 2 przez Anna

      Pamiętam jak dziś, gdy nie odzywałam się do swojej mamy przez 2 tygodnie, czasem nawet miesiąc, bo mnie zdenerwowała. Bo coś mi powiedziała, a ja przecież krytyki nie lubiłam, albo wytknęła mi, że nie wypełniłam obowiązków domowych. Oj ciężko ze mną było… Zawsze miałam swój pomysł na życie. Choć im starsza byłam, tym bardziej rozumiałam o co tej mojej mamie chodzi i jakoś znalazłyśmy wspólny język. To jednak jest mi czasem przykro, bo było jak było, ani ona ani ja nie byłyśmy idealne. Jednak teraz wiem, że Ona może liczyć na mnie, a ja na nią. I mi zwyczajnie po ludzku przykro i żal z powodu innych relacji matczyno-dziecięcych.

super... jaka matka taka córka :))

“Mam już dość artykułów o tym, jak to dorosłe dzieci nie mogą się odnaleźć w dorosłym życiu przez to, że matka nie dość je do siebie przytulała, gdy były małe lub zbyt wiele wymagała. Mam dość czytania, jak to się wtrącamy i dokuczamy własnym dzieciom. Mam dość rad w stylu, zajmij się swoim życiem. Wiem, że część tych zarzutów bywa prawdziwa, ale dlaczego wobec nas, kobiet często po 60. roku życia są tak wysokie wymagania, a teraźniejsze matki starają się dbać przede wszystkim o siebie, zgodnie z hasłem szczęśliwa matka, to dobra matka. Weźcie proszę pod uwagę fakt, że w czasach PRL-u i raczkującego potem kapitalizmu, nie wszystko było takie proste. Większość z matek, które znam starała się i to bardzo.(…)”

źródło:Niewdzięczna córko, co ty wiesz o moim życiu.

        Moja mama nie jest po 60, ale jakoś tak utożsamiam ją z tym wpisem. Bo rzeczywistość nie jest taka, jaką ja ją mogę postrzegać. Bo równie dobrze tak może czuć moja własna mama, a może teraz nie czuje, ale czuła kiedyś? Poza tym sama jestem matką i nie chciałabym za kilkadziesiąt lat znaleźć się w tym samym miejscu, w którym znalazła się ta kobieta. Nie chciałabym patrzeć na swoje dziecko i czuć przeszywający ból, bo  ono mnie nie rozumie. Bo jestem dla niego tylko podstarzałym rupieciem, którego trzeba tolerować, a kiedyś może zniknie. Czytając ten artykuł zaczęłam się zastanawiać czy ja pamiętam wszystkie wyrzeczenia i starania mojej mamy. O niektóre znam z jej opowieści, do niektórych na pewno się nie przyznała, ale już teraz mogę stwierdzić, że sporo pamiętam. Pewnie nie wszystko, ale jednak wiele i mam nadzieję, że nigdy nie zapomnę. Gdy byłam dzieckiem usłyszałam kiedyś od mamy ” Żyj tak, aby nikt przez Ciebie nie płakał “. Nie pamiętam kontekstu, ale przypomniały mi się te słowa zaraz po przeczytaniu artykułu Nieidealnej Matki. Bo nie chodzi o to aby być w porządku do nieznajomych, ale też do najbliższych. Tyle się mówi o nieszczęśliwych dzieciach i skupia się na tym aby wychowując pociechę dać z siebie wszystko, że zupełnie pomija się temat odrzuconych rodziców. Bo są tez takie przypadki, kiedy rodzice dają z siebie wszystko, a gdy ich dzieci dorosną zostają pominięci i odrzuceni. Najbardziej na świecie nie chcę, być córką, która odrzuca i matką, która zostaje odrzucona. A przecież każde z nas może się znaleźć w którejś z tych dwóch sytuacji. Co wtedy?