Cham w markecie.

Cham w markecie.

17 kwietnia 2014 18 przez Anna

      Święta idą, wiecie? Najbardziej daje się to odczuć w markecie, ludzi jak mrówek, czasu coraz mniej, czynnych kas ubywa wprost proporcjonalnie do ilości pozostałego czasu do Wielkanocy. Dziwi mnie jednak to, że ludzie zamiast z uśmiechami na twarzy, robią zakupy ze skwaszoną miną, ciągle narzekają, a niektórzy nawet ubliżają innym. Chcesz wiedzieć jakim dana osoba jest człowiekiem? Wystarczy, że wpuścisz ją do marketu na zakupy, a potem każesz odstać swoje w kolejce. Tam wychodzi cała nasza natura, to jakimi jesteśmy ludźmi.

 DLOLO

       21;00 Teoretycznie o tej porze jest niewielu kupujących, jednak przed świętami wszystko się zmienia. Niespotykane w normalnym okresie kolejki, przed świętami stają się niebotyczne i najnormalniej w świecie denerwują. Staję w kolejce do jednej z dwóch kas czynnych, w trzeciej kasie pani podlicza pieniążki i ma zamiar zakończyć zmianę. Za mną staje małżeństwo z dzieckiem. Mężczyzna zaczepia kasjerkę, która tłumaczy, że kasy otworzyć nie może i że do zamknięcia sklepu będą czynne tylko dwie kasy. Pan zaczyna się denerwować, pyta o coś jeszcze, ale kasjerka nie usłyszała, na co ten reaguje złością i obraża kobietę. Szybko jednak uspokaja się i zaczyna na nowo wjeżdżać mi w tyłek wózkiem zakupowym. Denerwuje mnie to niemiłosiernie, daje nawet dyskretnie sygnały, żeby pan trochę uważał, ale to nie działa. Kolejka przesuwa się powoli, ale jednak widać już światełko w tunelu.

– Przepraszam, czy mógłby pan troszeczkę przesunąć wózek? Starsza kobieta o lasce uprzejmie prosi młodego człowieka za mną o to, aby zrobił miejsce do przejścia.

– A może mam jeszcze zapłacić za Pani zakupy!?

Kobieta jest zdziwiona taką reakcją, z resztą inni ludzie również. Mężczyzna urażony robi miejsce starszej pani. Po chwili znowu stara się uczynić z mego tyłka garaż dla wózków. W końcu przychodzi moja kolej, pani kasuje moje rzeczy, ja szybko umieszczam je w reklamówce, omijając 3 rzeczy. Płacę i szybko pakuje pozostałość z przemożną chęcią ulotnienia się ze sklepu. Chcę się ruszyć, ale odkrywam, że przemiły pan stojący za mną w kolejce, zastawił mnie swoim wózkiem w taki sposób, że nie mam jak odejść od kasy. Jedyne co nasunęło mi się na myśl to to że jest bez mózgiem, ale grzecznie przeprosiłam chcąc się ulotnić.

– Jak by pani była chudsza, to by pani przeszła! Oznajmia prawie rozjuszony.

Ułamki sekund sprawiają, że nie wiem czy śmiać się czy płakać, ale nabyta w podstawówce odporność, na tego typu zaczepki, każe mi się wrednie uśmiechnąć i odszczekać. Kątem oka widzę jak kasjerka chce zareagować, ale ja byłam szybsza.

– Widzi pan… Pan chciałby, abym była chudsza, jednak nie zawsze możemy mieć to czego chcemy i jestem gruba. Za to ja chciałabym, aby pan był kulturalny, ale również nie mogę mieć wszystkiego i muszę przeżyć to, że jest pan zwykłym chamem.

Pan na chwilę zbaraniał, chyba przywykł do tego, że nikt mu nie podskakuje, a już na pewno nie takie nic jak ja. I pewnie nic bym nie powiedziała na jego obelgę w moim kierunku, gdyby nie ból tyłka do którego doprowadził mnie swoim wózkiem i jego wcześniejsze wulgarne zachowanie.

– Gówniara!

Wtedy już włączyła się w dyskusje kasjerka i pan ochroniarz powolnym krokiem zaczął zmierzać ku miłemu panu. Z oddali dało się słyszeć oburzony głos jego żony oznajmiający, że żałuje że przyszła do tego sklepu, bo lepsze zakupy zrobiłaby w sklepie XYZ…
Po powrocie do domu, zaczęłam się strasznie cieszyć, że udało mi się panu dopiec, że nie rozpłakałam się  i że nie zaczęłam się jąkać ze zdenerwowania, bo w domu opowiedzenie tej sytuacji nie poszło mi tak gładko. Emocje siedzą we mnie do dziś i nie, nie jest mi przykro, że ktoś skomentował mój wygląd, ale za to pojąć nie mogę jakim cudem ten pan tak bez mrugnięcia okiem, w ciagu 15-20 minut obraził tyle osób? Toż to MISTRZ!

(Visited 30 times, 1 visits today)

Polecam