Jakoś rzadko zastanawiam się nad tym co chciałabym kupić. Do sklepu idę jak mi czegoś potrzeba, z reguły wiecznie żal mi pieniędzy na zakupy i poza niezbędnym minimum nie kupuję nic. Nawet ostatnio od niechcenia powiedziałam, że będę zbierać na urządzenie do domowej depilacji laserowej, to została wyśmiana. Nie, nie dla tego że to urządzenie kosztuje grubo ponad 1000 PLN, ale ze względu na to, że nawet jak uzbieram to będzie mi żal, żeby je sobie kupić. Dla przekory, bo jak to tak facet będzie mi mówił że ja czegoś nie zrobię, postanowiłam sporządzić listę rzeczy które chce w przyszłości mieć.

1. Depilacja światłem. Marzę o tym i śnię. Wizja spokoju z depilacją napawa mnie podekscytowaniem. Z resztą gdyby to coś faktycznie działało to byłabym w stanie odkładać praktycznie każdy wolny grosz. Samo urządzenie wygląda jak suszarka, nawet za pierwszym razem oglądając zdjęcie kobiety, która używa tego sprzętu pomyślałam, że suszy sobie pachy. Dopiero po chwili przeczytałam,  że urządzenie to ma przeznaczenie depilacyjne.

2. Ultrabook. To akurat nie byłby sprzęt dla mnie, ale co dziennie słyszę litanie na jego temat, jaki on  jest wspaniały, cudowny i jak fajnie byłoby już nie dzielić jednego komputera, bo przecież dzielić kompa z maniakiem jakim jestem ja to tragedia. Jak w końcu dojdzie do jego zakupu to na jakiś czas będę miała spokój hehe. A jak wiadomo spokój jest bezcenny.

3. Maszyna do szycia. Coraz bardziej odczuwam brak tego sprzętu u siebie w domu. Nie potrafię szyć Bóg wie czego, ale nie raz potrzebuję przeszyć coś na szybko, a machanie igłą jest pracochłonne, niejednokrotnie niemożliwe. Bo jak np ręcznie zwęzić dżinsy? No dobra może i się da, ale ile to będzie trwało?

4. Suszarka z wypustkami. Mam suszarkę, nawet całkiem sprawną, ale ta mi się podoba, jest trochę kosmiczna i to mnie w niej urzeka. Poza tym, mam wrażenie że robi busz na głowie, a to lubię najbardziej. Kto wie, może kiedyś sobie kupię? Nie no na pewno kiedyś sobie kupię, tu nie ma opcji, ja muszę ją mieć. Ale priorytetem są dla mnie powyższe sprzęty.

5. Spodnie do biegania. No i koszulka też. Na razie niedoścignione  marzenie, ale myślę że za jakiś czas staną się moją własnością. Jestem ciekawa jak takie typowe spodnie przeznaczone do biegania wpływają na jakość biegu i samopoczucie. Buty biegowe okazały się strzałem w dziesiątkę, dla tego zaczynam intensywnie myśleć nad skompletowaniem całej garderoby.

6. Zastawa stołowa. Marzą mi się talerze kwadratowe, najlepiej w kolorze kości słoniowej. Jedynie co mnie irytuje w zestawach, które mi się podobają to to, że są połączone z kubkami, a ja tych nie trawię i jak będę kupować to pewnie będę kupować na sztuki a nie w komplecie.