Brak kultury, czyli czego moje dziecko uczy sie w kościele?

Brak kultury, czyli czego moje dziecko uczy sie w kościele?

5 maja 2014 12 przez Anna

     Tak chodzę do kościoła z dzieckiem, to tak na wstępie dodaję, żeby nikt nie zaczął myśleć, że odezwała się ta, która do kościoła nie chodzi, a najwięcej ma do powiedzenia.  A dziś będzie niezbyt pochlebnie, nie tyle o samym kościele, co o wiernych, bo to oni tworzą “klimat”.

 SONY DSC

       W naszym kościele ten klimat nie jest tragiczny, ale atmosfera zagęszcza się podczas komunii. Z Kacprem, mam w zwyczaju stać z przodu, pod ołtarzem. Na czas komunii przesuwam się na bok, pod ścianę, tak aby nikomu nie przeszkadzać. Żeby nikt nas nie popychał i nie potykał się o nasze stopy. Ten cały proceder działał dopóki na czas komunii brałam małego na ręce. Nie robię już tego ze względu na gabaryty, jak to mówią starość nie radość, siły witalne już nie te. Teraz młode stoi przede mną ( dodam, że grzecznie, nie biega, trochę się wierci, ale głównie w jednym miejscu nikomu nie zawadzając),mimo tego standardowego postoju, coś się zmieniło mianowicie, coraz częściej obrywamy, od wiernych. A to ktoś mnie z łokcia pociągnie, a to ktoś wracając z komunii myśli, że mnie nie ma i wpada wprost na mnie mimo, że miejsca do przejścia ma sporo, a to jakaś pani nie zauważa stojącego Kacpra i najzwyczajniej w świecie wchodzi na niego, żeby szybciej dojść do księdza.

Wczoraj młody nie wytrzymał:

-” Mamo! To Ona nie widzi, że tu stoję!?”

        Organista trochę zagłuszył oburzone dziecko, które od początku jest uczone, że jak się kogoś popchnie, to trzeba przeprosić, a tu nic… Zero. Pani zdeptała dziecko i najwyraźniej uznała, że skoro mały to mu się słowo przepraszam nie należy. Nachylam się do Kacpra, nie mając ochoty okłamywać go, że pani nie chciała i z irytacja oświadczam, że niektórzy nie są dobrze wychowani i trzeba im współczuć. W tym samym momencie dostaję cios w ramie i obracam się o 90 stopni. Słowa przepraszam nie słyszę, pan przedziera się dzielnie ku tyłom kościoła, a ja się zastanawiam, jak to jest, że w tak dużym kościele ludzie potrafią się zadeptywać, bo idą do komunii? Nie mieści mi się to w głowie, denerwuje mnie to niezmiernie i nawet nie da się tego logicznie wytłumaczyć.