Co zrobić, jeśli masz sporo pomysłów, ale czas Cię ogranicza? Albo, gdy przestaje ograniczać, a Ty nie czujesz tematów, które chciałaś poruszyć? Zapewne robi się to, co ja, czyli przestaje się pisać. Tak jest trochę łatwiej i, mimo że czegoś jest brak, to w końcu nie chcę pisać o pierdołach tylko o czymś. Ale o czym, skoro nie da się pisać tu i teraz i poruszać na świeżo aktualnych tematów? Okazuje się, że się da, ale trzeba chcieć, a mnie nie do końca się chciało. Nie miałam samozaparcia, wolałam poudawać, że przez cały tydzień nie mam czasu.

Działka

W tym roku więcej nas nie ma w domu, niż jesteśmy. Wolne chwile, spędzaliśmy na dopieszczaniu naszego ogródka. Dotąd wiele tam trzeba zrobić i pewnie sporo byłoby już wykonane, gdyby nie praca, treningi syna i szkoła. Jedno wiem na pewno, to takie moje miejsce, o którym marzyłam, choć jeszcze nie wygląda tak, jak sobie to wyobrażam, to moje małe miejsce ma potencjał. Marzy mi się, że kiedyś będę tam pisała blogowe post w ramach relaksu, ale do tego jeszcze daleka droga. Na razie gdy tam jedziemy, w naszej głowie nie jest wypoczynek, a misja zmian, porządków i wizualizacji tego, co można zmienić i ustawić pod siebie. W następnym wpisie poświęcę trochę uwagi formalnościom działkowym i ogólnie naszemu ogrodowi.

Urlop

Kolejnym oderwaniem od rzeczywistości były wakacje. Przez prawie 2 tygodnie, ładowaliśmy akumulatory i na działce nie zrobiliśmy zbyt wiele. Czas, który upłyną, dzieliłam na ten spędzony pożytecznie na rodzinnym odpoczynku i na tym, który mogłabym poświęcić na działkową walkę o lepszy ogródek. Wygrała moja leniwa natura i po prostu cieszyłam się wolnym czasem. Szerzej o urlopie i przygodzie, która nas spotkała, dowiecie się w przyszłości. Idzie jesień, dni są zdecydowanie krótsze, więc moją ogrodową miłość porzucam na razie na rzecz miłości blogowej.

Praca

Praca też się niejako przyczyniła do braku wpisów, zmęczenie psychiczne nieraz jest o wiele gorsze niż zmęczenie fizyczne. Ale tu przyznam, wiele pomógł relaksujący urlop i czas spędzony z chłopakami. Urlop raz w roku i oderwanie od szarej, choć lubianej rzeczywistości był mi ogromnie potrzebny. Spojrzałam z boku na wiele tematów, które mnie dotyczą, nabrałam większego dystansu, choć w sumie tego nigdy mi nie brakowało i zdecydowanie przyjemniej wracało mi się do pracy niż po zwykłym weekendzie.

Dom

Znacie ten stan, w którym robicie porządki i teoretycznie mieszkanie powinno lśnić, ale po 2 godzinach wcale nie widać efektu? Ja znam i pojawia się on tak często, że zaczynam się zastanawiać, czy to całe sprzątanie to nie jakiś sen na jawie. Ja śnię, że sprzątam, a rzeczywistość okazuje się brutalna i wychodzi, że jednak jest bałagan. No i to gotowanie, nie wiem kto, to wymyślił, ale najbardziej na świecie nie lubię gotować, a jeszcze bardziej nie lubię myć naczyń. Nie wiem jak, to się dzieje, ale zmywam, a chwilę później jest masa garnków, misek i innych pierdół, które znowu trzeba myć. No i jak tu pisać posty, skoro w zlewie kupa naczyń?

Dobrze, już koniec biadolenia. Chciałam tylko napisać, że znowu mi się chce i mam wenę. Do tego powstał już plan jesienny, kilka tematów około dzieciowych (dla rodziców starszych dzieci) i tematów, które dzieci nie dotyczą, a wpływają na nas dorosłych.

(Visited 21 times, 1 visits today)