Gniew, agresja i wyzwiska.

Gniew, agresja i wyzwiska.

1 marca 2014 5 przez Anna

         To że dzieci niejednokrotnie nie radzą sobie z emocjami to nic nowego. Ich reakcje są z reguły przewidywalne, bez ogródek zaczynają bić, kopać, czasem gryźć, głośno płakać czy tupać. Za nim nauczą się panować nad emocjami mijają lata, a niektóre nigdy nie opanują tej ciężkiej sztuki i widać to w życiu dorosłym. Z coraz większym przerażeniem patrzę na ludzi, którzy agresją odpowiadają bliskim, znajomym, a także tym nieznajomym. Dlaczego tak się dzieje? Skąd w nas dorosłych tyle negatywnych emocji, dla czego wyładowujemy się na bliskich, a coraz częściej na obcych ludziach, kolegach z pracy czy pośrednich pracownikach?

          Przeraża mnie ostatnio ten cywilizowany świat w którym każdy się do siebie uśmiecha, a gdy tylko się da to wbija szpilkę w tyłek. Przerażają mnie ludzie, którzy nie potrafią normalnie porozmawiać, a z najmniejszego problemu  robią ogromną aferę, przy czym wyzywają, wrzeszczą, nie słuchają logicznych argumentów. Boję się takich ludzi, coraz większą ochotę mam żeby uciec gdzieś daleko zabrać dziecko, aby nie miało nic wspólnego z takim zachowaniem. Nie da się, to nie realne w tym świecie. Jeszcze teraz może nie jest tak tragicznie, ale już w podstawówce, w gimnazjum… W kręgach szkolnych obelgi chyba tak nie ranią jak te wypowiadane przez najbliższych w życiu dorosłym, albo o zgrozo przez rozjuszonych klientów. Mam wrażenie, że jako nastolatkowie, nie bierzemy  aż tak na serio tego co mówią o nas koledzy ( ale tez nie zawsze) i personalne wyzwiska przeważnie są odbierane lżej o ile nie jest to nękanie. Obserwując nie raz jak młodzież obrzuca się mięsem w trakcie drogi do szkoły, powszednieje mi ten widok i jakoś nie robi wrażenia. Ale gdy dorośli postępują w ten sposób zapala mi się czerwona lampka, bo oni powinni świecić przykładem nie tylko wymagać.

wyrzuc_gniew640

          Dostaje dreszczy na samą myśl o tym, że do dziecka któreś z rodziców zwraca się ty debilu, ty idioto… Jeszcze większy dreszcz mnie przechodzi gdy pomyślę sobie, że istnieją domy w których wyzywają się wszyscy wzajemnie niezależnie od wieku i statusu zawodowego. Niestety ciężko potem z tego wyrosnąć, dziecko wychowane w takiej rodzinie uznaje swoje zachowanie za normalne i przenosi je do własnych relacji z bliskimi. Zaszczepia tą nienormalność w swojej rodzinie, za przyzwoleniem lub bez, tej drugiej połówki. Ale wystarczy raz, aby aby pozostały rany w związku miedzy partnerami i samym dzieckiem. Te rany się zagoją, ale blizny pozostają na zawsze. O nich nie da się zapomnieć, choć wybaczyć oczywiście można. Czy to ma sens? Czy takie bezmyślne rzucanie słów na wiatr, które rani ma jakikolwiek uzasadniony cel? Czy to tylko ujście emocji dorosłych, którzy po prostu nie potrafią normalnie i spokojnie porozmawiać i dla których problemem jest akceptacja inności drugiego człowieka?

          Kiedyś takie zachowania zamykało się w czterech ścianach i nie wychodziły one poza nie, ludzie zachowywali pozory kulturalnych i ułożonych, dopiero po przyjściu do domu dawali ujście emocjom. To nie było dobre, bo mimo wszystko ktoś cierpiał, z reguły najbliżsi. Ale co jeśli takie chamskie zachowanie przenosi się do życia codziennego, do sklepu do pracy? Mam to szczęście, że przez telefon nie widać metryki, dla wielu klientów to spory problem zawierzyć młodej osobie, dużo młodszej od nich samych. Dla mnie to oczywiste, zdecydowanie łatwiej jest zaufać lekarzowi z doświadczeniem niż jakiemuś młokosowi co ledwie od stolika odrósł. To krzywdzące stereotypy, ale trzeba nauczyć się z nimi radzić, zagryźć zęby i robić swoje, no bo ci starsi są mądrzejsi, pracują dłużej, mają większe doświadczenie. Tylko co jeśli ci starsi zachowują się niejednokrotnie gorzej niż ta gówniara za biurkiem? Na prawie 5 lat pracy w transporcie „spotkałam” się z różnymi ludźmi. Jedni szanują wszystkich niezależnie od pochodzenia, płci, koloru włosów czy tez numeru buta, a inni żyją uprzedzeniami. Pal licho jeśli tylko coś sobie myślą, a nie wypowiadają krzywdzących opinii o innych wprost. To dopiero jest brak kultury. Jak to się mówi, młodzieży się wybacza, no bo w końcu młode głupie, ale jak skwitować zachowanie właścicieli firm, którzy nie przebierając w słowach traktują rozmówce jak śmiecia, albo co gorsza, bez ogródek rzucają mięsem w stronę całej firmy w której pracujesz? A to tylko w imię złego nastroju, gorszego dnia. Co więcej gdyby ktoś podobnie zwracał się do nich, byłoby to zupełnie niedopomnienia, taka osoba zyskałaby łatkę chama i bezmózga, który nie potrafi poprowadzić rozmowy w normalny sposób. Przysłuchując się niektórym, zaczynam się zastanawiać jak traktują swoich bliskich, jak się do nich odnoszą skoro z taką łatwością obnażają swoje prawdziwe oblicze przed obcymi. Kiedyś ręce mi opadły, gdy grzecznie aczkolwiek stanowczo oznajmiłam rozmówcy, że niestety nie mogę pomóc. Furia po drugiej stronie słuchawki była ogromna, w pewnym momencie usłyszałam, że jestem arogancka i niegrzeczna. Co uzyskał ten człowiek? Jedynie moje zdenerwowanie i możliwość poznania numeru telefonu szefa na oficjalne złożenie skargi na moją osobę. Nie wiem czemu, pan nie skorzystał, co najśmieszniejsze znacznie spuścił z tonu i się wycofał. Co tak właściwie daje ludziom to, że zakrzyczą innych, że będą wulgarni i chamscy? Czy to w czymkolwiek pomaga? Czy to ma jakikolwiek sens? Poza tym jaki my przykład dajemy dzieciom skoro w pracy, w sklepie i na spacerze nie mamy żadnych hamulców, a tym bardziej w domu gdzie człowiek jest swobodny i wyluzowany.

(Visited 44 times, 1 visits today)