Jak się masz? Źle…

Jak się masz? Źle…

31 maja 2016 5 przez Anna

    Spotykają się dwie kobiety. Do chwili w której są poza swoim zasięgiem wydają się być zadowolone, pełne życia. No po prostu szczęśliwe. Gdy tylko zdążą się przywitać, nagle coś pęka i z wesołych i radosnych kobiet zamieniają się w zrzędliwe, ponure baby, które nic nie cieszy.

oranges-1117628_1280

Jak się masz?

    Dlaczego na pytania dotyczące samopoczucia, lub tego co się u Ciebie dzieje, zaczynasz mówić o chorobach, wrednym szefie mężu, który siedzi tylko przed telewizorem po przyjściu z pracy lub o sąsiadce, która uprzykrza Ci życie? Jeszcze nigdy nie słyszałam czegoś pozytywnego. Czegoś co pozwoliłoby mi wierzyć, że dana osoba docenia to co ma, czyli męża, który ugotuje lub nastawi pranie, dzieci, które same z siebie zrobią laurkę i to nie tylko od święta. Dlaczego nie wspomną o tym, że szef je pochwalił, kupiły auto, nowy ciuch, czy też że po długich miesiącach wyrzeczeń i ćwiczeń, w końcu osiągnęły ten wymarzony rozmiar 36. Nie rozumiem zupełnie czemu, nogujemy pozytywy umniejszając sobie i stwarzając nieprawdziwy obraz samych siebie w oczach innych.

Nie chwal się.

    Dawno temu, gdy byliśmy jeszcze mali, nasi rodzice wpoili nam, że nie należy się chwalić, aby innym nie było przykro. Im z kolei tę zasadę wpoili ich rodzice i tak to się wszystko przenosiło z dziada pradziada. Tylko, przechwalanie się, a racjonalne określenie tego co się dzieje w naszym życiu to dwie różne rzeczy. Można spotkać kolegę z dawnych lat i nie narzucać mu się z bogactwem jakie posiadamy jednocześnie roztaczając pozytywną aurę wokół siebie. A można też ostentacyjnie zwracać uwagę na własne osiągnięcia i wywyższać się uważając, że kolega osiągnął mniej. To właśnie tego drugiego mamy unikać. Rzeczowe stwierdzenie faktów, nie sprawi, że znajomy umrze z zazdrości, ale może zmotywuje go to do jakichś zmian, albo po prostu doceni to co ma.

   Ciesząc się z drobnostek i mówiąc o tym innym, możemy się przyczynić do tego, że oni dostrzegą drobne pozytywy w swoim życiu.

Małe szczęście, to duże szczęście.

Mąż podał Ci śniadanie do łóżka?– Powiedz o tym spotykając się z koleżankami na cotygodniowe ploteczki. Nie skupiaj się na tym, że dzień wcześniej zostawił brudne skarpety w pokoju, zamiast włożyć je do pralki. No dobra… Brudne skarpety to zbrodnia, ale niech to będzie tylko wzmianka, a gwiazdą wieczoru niech stanie się wspaniałe śniadanie i cudownie pachnąca kawa.

Udało Ci się kupić samochód?– Skoro zdecydowałeś się na jego kupno, to znaczy że coś cię w nim urzekło. Dlatego nie staraj się umniejszyć temu wydarzeniu, szybko dodając, że to stary nic niewarty grat.

Dziecko przyniosło ze szkoły dwie 5, jedną 1 i jedną 6? – Spotykając znajomą, której dziecko jest w tym samym wieku nie staraj się zrobić z własnego dziecka osła, który nic nie potrafi tylko dlatego że dostał jedną złą ocenę… ( tak znam taki przypadek) Skup się na tym co dobre, bo pozytywów jest o wiele więcej niż negatywów.

Schudłaś 20 kg?– Błagam Cię, nie dziw się, że ludzie to zauważają i podziękuj za słowa uznania, zamiast wciskać ludziom kit w stylu: ” No co ty! 5 kg przytyłam!”

Nie szukaj w swoim życiu negatywów.

     Ile można słuchać i mówić o kłopotach często wyimaginowanych specjalnie pod znajomych, którym nie wypada powiedzieć, że jest dobrze. Skupiając się tylko na nich, w pewnym momencie zaczynamy odpychać ludzi, którzy do niedawna lubili z nami rozmawiać. Negatywne myślenie przygnębia wszystkich dookoła, a nikt nie chce po raz dziesiąty słuchać jak jest Ci źle i ciężko, bo w sklepie nie było czerwonego lakieru do paznokci…

Ps. Na facebooku trwa konkurs, w którym do wygrania spersonalizowana nagroda. Zapraszam:)