Jak stracić pieniądze w głupi sposób.


Moim zdaniem, Porady dla Mam. / wtorek, Listopad 6th, 2018

Ten rok w życiu naszej małej rodziny to ciągłe zmiany i jazda z górki bez trzymanki. A jest tak głównie za sprawą mojego dziecka, które eksperymentuje. Oprócz piłki i bramkarskich przygód próbuje też innych rzeczy. Na początku roku zapisał się do chóru szkolnego i do drużyny harcerskiej. Z tego pierwszego zdążył się już ze dwa razy wypisać i ponownie zapisać. A na zbiórki harcerskie z uśmiechem na ustach uczęszcza.

Jak źle wydać pieniądze.

Z wyjazdem na obóz harcerski wiązały się wydatki. Nocleg miał mieć miejsce w szkole, dlatego też konieczny był zakup śpiwora i karimaty. Jak nie trudno się domyślić i jedno i drugie kupiłam w słabej jakości i straciłam tylko pieniądze. Na zakupy nie było zbyt wiele czasu, do tego nie znałam się, na jakich tym produktów powinnam szukać, aby były trwałe i dobre. Śpiwór zamówiłam, kierując się ładnym zdjęciem na aukcji internetowej, a gdy przyszedł 2 dni przed wyjazdem ręce mi opadły, ale na zwrot nie było czasu. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że jakość wykonania była tak kiepska, a śpiwór tak cienki, że prześwitywał na drugą stronę. Karimatę kupiłam w sklepie stacjonarnym i choć wiedziałam, czego szukam, to z braku jakiegokolwiek wyboru zakupiłam zwykłą piankę do ćwiczeń. Nie trudno się domyślić, że dając coś takiego dziecku, trzeba się spodziewać, że będzie to sprzęt na jeden raz, może dwa, jeśli dobre pójdzie.

Po powrocie syna do domu okazało się, że super hiper polowiec na śpiwór, nadaje się tylko do wyrzucenia. Sam śpiwór w odległej przyszłości może się nadać jedynie na ciepłe podłoże na działkę, bo do przykrycia się nie nadaje (chyba że w lecie), a sama karimata wróciła w dwóch kawałkach…

Ile straciłam?

Efekt był taki, że szybko (kolejny raz) zamówiłam nowy śpiwór i nową karimatę. Niby nie był to zakup potrzebny na już, ale wolałam uniknąć paniki, w którą wpadłam na kilka dni przed wyjazdem, o którym dopiero co nas poinformowano. Tym razem nauczona wcześniejszym błędem, dowiedziałam się, jak powinnam dobrać sprzęt i że to, co czasem ślicznie wygląda na obrazku, w rzeczywistości prezentuje się zupełnie inaczej. Nie zawsze jest tak, że cena idzie w parze z jakością, jednak tym razem reguła okazała się prawdziwa.
Bilans zysków i strat jest następujący:

Pierwszy śpiwór kosztował 50 zł, a karimata 11 zł. O ile wiedziałam, że karimata to jednorazowy kiepski strzał, który miał posłużyć tylko na chwilę, o tyle po śpiworze spodziewałam się lepszej jakości, tym bardziej że ZDJĘCIA pozwalały sądzić, że jest to fajny śpiwór za przystępną cenę idealny dla dziecka, któremu za wiele na początku swojej przygody, nie trzeba.

-60 PLN

Dla porównania za sam nowy śpiwór zapłaciłam 110 zł, a na grubą karimatę z wodoodpornym podbiciem wydałam 39 zł.

Szkoda mi tylko tych źle wcześniej ulokowanych pieniędzy.

Nie kupuj, gdy nie masz czasu.

Najgorszym doradcą podczas zakupów to brak czasu. Każde zakupy można porównać do tych spożywczych, gdy odczuwamy głód. W naszym koszyku lądują wtedy zupełnie niepotrzebne rzeczy, które nie znalazłyby się tam w innych okolicznościach. Podobnie jest z zakupami różnych sprzętów i gadżetów. Lepszych wyborów dokonujemy, gdy mamy więcej czasu do namysłu i analogicznie gorszych, gdy tego czasu nie ma zbyt wiele. Podobnie zadziałał mój mózg, który skupił się na kupieniu czegokolwiek i źle ocenił sytuację, wierząc jedynie odczuciu wzrokowemu. A wiadomo nie od dziś, że zdjęcia potrafią kłamać.

(Visited 50 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.