Jak uprzykrzyć sobie i innym życie, czyli o pesymistach.

Jak uprzykrzyć sobie i innym życie, czyli o pesymistach.

4 września 2013 10 przez Anna

Wiecie co jest najbardziej denerwujące? Nie krzyczące i biegające dziecko, podczas gdy Ciebie boli głowa- to da się znieść. Nie walenie młota pneumatycznego o asfalt- to też da się znieść. Nie padający deszcz, podczas gdy ty tak bardzo pragniesz słońca. To wszystko to nic, to rzeczy z którymi jesteśmy w stanie sobie poradzić. Najgorsze są problemy innych.

Te stukania, pukania, za gorąco i za zimno wcale tak bardzo nie uprzykrzają nam życia. Nawet brak pieniędzy jest pestką w porównaniu do tego czym obarczają nas inni. Mam problemy, jestem chory, boli mnie głowa, boli mnie noga, nie mam pieniędzy, umarła mi koleżanka, której notabene nie lubiłam ale tak na prawdę to chodzący anioł był… I tak człowiek chodzi i słucha i sam nie wie co ma z tym wszystkim zrobić. Pewnie i jego boli nie raz głowa, noga, brzuch, tyłek i Bóg wie co, ale po tym jak pozbiera te wszystkie informacje od swoich znajomych jest mu jeszcze ciężej. Jego zmartwienia przybierają na wadze, zaczyna mieć powoli wszystkiego dość, bo ile można słuchać i prawda jest taka, że martwi sie za wszystkich w około.

Jeśli zaczynasz uważać, że jesteś pokrzywdzony przez los, że masz najcięższe życie i w ogóle los Ci nie sprzyja, Bóg kopną Cię w cztery litery, a rodzina ma Cie za życiowego niedojdę, to zrób coś z tym. Zacznij działać, zacznij się zmieniać, a nie obarczaj tym swoim nieszczęściem i utyskiwaniem innych. To,  że co dziennie o godzinie 8:00 będziesz mówił wszystkim dookoła, jak ci źle i jak bardzo życie jest nie sprawiedliwe, nie sprawi, że nastąpi jakaś zmiana. Tan na prawdę biadolenie stopniowo zacznie od Ciebie odsuwać tych wszystkich przychylnych ludzi, którzy jeszcze przy Tobie trwają. I co wtedy zrobisz? Zaczniesz znowu zrzędzić jak bardzo Ci źle, bo wszyscy się od Ciebie odwrócili i nikt Cię nie  lubi. Czy to ma sens? Jak dla mnie żadnego i po dziurki w nosie mam wysłuchiwania problemów innych, bo ciekawsze dla mnie są moje własne o których nie informuję wszystkich dookoła, a jeśli już to staram się to robić jak najbardziej zdawkowo, żeby nie generować pesymizmu. Bo ten jest większą zarazą niż ospa i inne choroby. Pesymizm szerzy się jak otyłość i jest cichym zabójcą, bo niszczy człowieka od środka…