Mikołaj nie jest dla dzieci!

Mikołaj nie jest dla dzieci!

27 listopada 2016 6 przez Anna

Ostatnio siedząc w pracy ze skupienia wyrwał mnie głos kobiety prowadzącej audycję radiową, która poważnie oznajmiła, że jacyś tam naukowcy ( pewnie Amerykańscy) stwierdzili, że Mikołaj szkodzi dzieciom. No może nie konkretnie Mikołaj, ale wiara w niego. Przez chwilę czekałam, aż ktoś powie, że to był żart, ale tak się nie stało.

Argumenty, jakie zostały przytoczone sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego współcześnie tak bardzo utrudniamy sobie życie, analizując głupoty, a nie skupiając się na prawdziwie ważnych sprawach. Prowadząca oznajmiła, że okłamywanie dziecka, bo tak właśnie trzeba nazwać ten cały proceder z pisaniem listów, zabieraniem ich z domowych parapetów, a potem podkładaniem prezentów i zrzucania wszystkiego na brodatego staruszka o imieniu Mikołaj, który wślizguje się do domu przez dziurkę od klucza lub komin, może prowadzić do braku zaufania wobec rodziców i do powstania u okłamanego dziecka, poczucia krzywdy, gdy dowie się prawdy.

mikolaj

Mikołaj nie istnieje-Nie kłam.

Staramy się wpoić naszym dzieciom, aby zawsze mówiły prawdę i tylko prawdę, niezależnie od sytuacji, a sami okłamujemy je od ich wczesnych lat dziecięcych. Takie to przewrotne, że nam wolno a im nie. A z drugiej strony, czym byłoby moje dzieciństwo, bez wiary w Mikołaja, Dziadka Mroza i Wróżki Zębuszki? Przecież małe dzieci miewają swoich wymyślonych przyjaciół i psychologowie nie widzą w tym nic złego, a nawet starają się uspokoić rodziców, że to mija i żeby się zbliżyć do dziecka, mogą dostawić nakrycie, dla wyimaginowanej przyjaciółki swojej córki. I czy w tedy takie zachowanie nie byłoby kłamstwem nawet, jeśli miałoby służyć dobru dziecka i rodzinie? Ale Mikołaj może nieść tylko spustoszenie i negatywne emocje.

Wracając do tematu, osobiście nie wyobrażam sobie wspomnień z dzieciństwa, bez oczekiwania na przyjście mężczyzny w czerwonym stroju. Ile się człowiek, będąc dzieckiem, nakombinował jakby go tu złapać na gorącym uczynku, co by tu zrobić, żeby się udało, a i tak nigdy się nie udawało.

A potem przyszedł czas szczerości i magia zmieniła wymiar, nabrała innego znaczenia, ale czy stało się coś ponad to, że dowiedziałam się, że Mikołaj nie istniej? Oprócz tego, że było mi trochę żal, nie stało się nic, co zaważyłoby na relacjach z rodzicami. Nie przestałam im wierzyć, nie czułam się dogłębnie oszukana, ani nawet nie byłam na nich zła. Wątpię czy jakiekolwiek dziecko jest wówczas złe na swoich rodziców. Ale może nie powinnam mierzyć wszystkich swoją miarą.

Pozwólmy dzieciom być dziećmi.

Do niedawno zbulwersowani rodzice, którzy mieli wysłać swoje 6 letnie dzieci do pierwszej klasy, ubolewali nad tym, że odbiera się dzieciom ich dzieciństwo sadzając w twardych i niewygodnych szkolnych ławkach. Paradoksalnie część tych samych rodziców, postanowiła od początku wpoić dziecku, że magii nie ma, Mikołaj to mrzonka, a bajki to fikcja literacka. Z jednej strony to jest w porządku, bo każdy wychowuje swoje dziecko tak jak uważa, a z drugiej strony, po co ktokolwiek robi na podobne tematy badania i stara się ukazać rację jednej strony? Bo wad i zalet obu sposobów wychowania jest tyle samo, przynajmniej dla mnie, dlatego nic nie może być najlepsze.

Dla mnie dzieci, którym odbiera się świat fantazji ( Mikołaja) i marzeń, mają ciężki żywot, bo choć teraz górują nad rówieśnikami, kiedyś w przyszłości będą się bały marzyć. I nie chodzi mi o to, żeby wmawiać 10-latkowi, że ten Mikołaj istnieje, a bardziej o sam fakt tego, że niektóre dzieci po prostu chcą wierzyć.

Mój syn (nie)wierzy, że Mikołaj istnieje.

Umysł siedmiolatka jest zarówno prawie dorosły, jak i  jeszcze zupełnie dziecięcy. Kiedyś Kacper przyszedł do mnie i stanowczo oznajmił, że chce wiedzieć, czy Mikołaj istnieje. Zgodnie z prawdą opowiedziałam mu historię o biskupie, który rozdawał prezenty, zaznaczyłam też, że żył on bardzo dawno temu. Dopiero po ponad roku, mały przyszedł jeszcze raz i zapytał czy to możliwe, że tamten Mikołaj jeszcze żyje. Po rozmowie, gdy już nikt nie miał złudzeń okazało się, że choć zmieniło się wiele, to na nasze specjalne życzenie nie musi zmieniać się nic, bo nadal czekamy na Mikołaja, piszemy listy i czekamy na Ten dzień. Prawdę każdy zna, ale ta magia urzeka tak bardzo, że szkoda zatracać się w realności, tylko przez to, że ktoś powiedział, że tak będzie lepiej.

(Visited 42 times, 1 visits today)

Polecam