My tu gadu gadu.

My tu gadu gadu.

11 lutego 2014 7 przez Anna

      Za moich czasów… Uwielbiam ten zwrot, moja babcia raczyła mnie nim bardzo często i równie często miałam przemożną ochotę rozwalić jej na czole jogurt. Nienawidzę tego ” Za moich czasów”, ale tylko to mi obecnie pasuje, bo teraz są inne czasy. Tak więc za moich czasów, gdy dinozaury biegały po ziemi, a mężczyźni latali z maczugami za mamutami, nie było jeszcze facebooka. Jak to brzmi… Teraz fejs jest wszechobecny i aż niektórych może dziwić,  że kiedyś życie przed facebookiem było. A no było i miało się świetnie. Ja nawet pamiętam życie przed internetem. No ale jak te komputery zaległy w domach, to najpierw ludzie oblegli czaty, a później stworzono komunikatory, na których podobnie jak teraz na facebooku toczyło się życie.

 opisy_na_gg

         Małe pomarańczowe słoneczko, które uzależniało, było zjadaczem czasu, bo siadałam tylko na 15 minut, aby zapytać koleżanki co było zadane z matmy, a po tych piętnastu minutach okazało się, że minęło 3 godziny, nad głową stoi mama i wajczy, że przecież lekcje trzeba odrobić, że się pouczyć, że w szkole się nagadam. Gadu gadu to było coś, miało moc większą niż czaty. Było czymś w rodzaju portalu społecznościowego. Ludzie szukali przez nie swojej drugiej połówki, lub wpadali na nią przypadkowo. Teraz przypadkowo wpada się gdzie indziej, teraz teoretycznie wiemy na kogo wpadamy, bo widzimy zdjęcie, kiedyś rozmowy były owiane nutą tajemniczości. No bo ( o ile nie rozmawiało się z kolegą z klasy) ten po drugiej stronie, stawał się bliski mimo, że tak daleki. Człowiek miał wrażenie, że kogoś znał bo spędzał czas z daną osobą przy komunikatorze, a jednocześnie tak na prawdę wiedział tyle na ile ta druga osoba chciała. Do spotkań dochodziło raczej rzadko, ale jednak. Kiedyś ludzie poznawali nową krew na potańcówkach, potem na czatach, aż  w końcu przyszła era szalonego gg.

          Kiedy ma się przed sobą ekran własnego komputera jest o wiele łatwiej rozmawiać. Gdy poznałam T. ( oczywiście za pomocą tego zacnego komunikatora) klikaliśmy godzinami po       jakimś czasie przyszła pora na spotkanie, jak to się mówi jakoś to było. Z jęzorem na brodzie przegonił mnie po mieście w ogromnym upale. Szukaliśmy tuszu do mojej drukarki. Pamiętam że o mało klapek nie pogubiłam, a były one na lekkim obcasie. Ale tak to jest jak się zostało pokurczem, a na przewodnika po mieście wzięło sobie gościa co ma 190 cm. Nie miał dla mnie litości. Tak czy inaczej, lepiej nam się rozmawiało przez gadu. Niby nie narzekaliśmy na brak tematów, ale przed monitorem było łatwiej. Pomysły na rozmowę wychodziły same, a czas jaki przeznaczaliśmy na te czynności był niewspółmiernie dłuższy niż na same spotkania. Gadu gadu to kiedyś było dopełnienie wszystkiego. Relacji ze znajomymi, związku, znajomości szkolnych. Na gadu gadu toczyło się życie, przeniesione ze świata realnego do wirtualnego komunikatora. Tam było po prostu łatwiej, każdy onieśmielony mógł coś powiedzieć, mógł podkolorować swoje ja i poczuć się lepiej.

             Z perspektywy, czasu oceniając wkład samego gadu gadu w mój związek stwierdzam, że było to jakieś wyjście dla wystraszonych niemot takich jak ja. Nigdy nie lubiłam poznawać nowych ludzi, kontakty międzyludzkie sprawiają mi trudność, a przez gadu gadu było łatwiej, bezpieczniej. I tak po latach wspominam sobie ten stary komunikator, którego nadal używam, ale już nie do rozmów z moją drugą połówką, a w celach służbowych. Swoją drogą śmiesznie by było gdyby każde z nas zasiadało przed innym komputerem i gdybyśmy rozmawiali tylko za pośrednictwem gadu gadu. Czasy się zmieniają, kiedyś trzeba było wykazać się odwagą zaczynając rozmowę w cztery oczy z drugą osobą,  jednak przenieść  ze świata wirtualnego do reala, o wiele ciężej. Coraz częściej wolimy zostawać we własnych kapciach, przed świecącym monitorem. Bo tak jest po prostu łatwiej.  A łatwiej nie zawsze znaczy gorzej, bo gdyby nie internet i mistyczne gadu gadu to świat mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Wielu ludzi nie miałoby szansy aby zaistnieć, aby mieć szansę na nabranie pewności siebie, na znalezienie pokrewnej duszy, przyjaźni i miłości.

(Visited 30 times, 1 visits today)