Nazwisko…

3 maja 2012 11 przez Anna

         Temat teściowej nie może mi jakoś przejść i praktycznie co dziennie mnie nęka. Na chwilę obecną postanowiłam, że będę mówić po prostu Pani, a gdy teściowa powie, że ma być inaczej, to grzecznie jej wytłumaczę, że mamę ma się jedną. Ubiorę to jakoś delikatnie w słowa, żeby zrozumiała, że nie mam złych intencji, tylko po prostu to dla mnie ciężki orzech do zgryzienia. Co prawda mam sporo czasu, no ale…

(źródło)

W tym rozmyślaniu nasunęła mi się jeszcze jedna kwestia, dotycząca nazwiska. Tradycją jest, że kobieta po ślubie przyjmuje nazwisko męża i stają się wtedy jedną rodziną. Tylko co jeśli kobieta ceni swoją niezależność i rękami i nogami chce bronić swojej autonomii w tej kwestii? Jest kilka opcji…
-Trafia na egzemplarz nie tradycjonalistyczny, któremu zupełnie nie przeszkadza to, że kobieta chce zostać przy swoim nazwisku.
-Oboje dojdą do porozumienia i  zdecydują się na połączenie nazwisk.
– Będą toczyć zacięte boje słowne, a nóż widelec któreś skapituluje…
-Wersja drastyczna: żadne nie ustąpi i do ślubu nie dojdzie.

A u mnie jest tak, że ja oczywiście stoję okoniem, bo niby czemu mam brać czyjeś nazwisko mając swoje… T.  nie chce się dać przekonać i jest na “nie” innowacjom  typu łączenie nazwisk. I tak co jakiś czas to wypływa, jedyną osobą, która chce się jako tako nagiąć jestem ja… I jestem w stanie oddzielić moje nazwisko myślnikiem od nazwiska T. tym samym zostając do końca życia z jednym ogromnym, które zapewne nie będzie chciało się zmieścić w rubrykę dokumentów listonosza, ale dla niego mogłabym jakoś udźwignąć to brzemię niewygody… Kwestia nazwiska pozostaje u nas nadal nierozwiązana i pewnie długo tak zostanie. Nie martwię się tym zupełnie bo wiem, że i tak stanie na moim, albo po prostu ślubu nie będzie:)… Koniec i kropka!
Czy ktoś z was miał, lub ma podobny  problem dotyczący nazwiska?