Nie takiej Polski chciała.

Nie takiej Polski chciała.

4 czerwca 2014 21 przez Anna

        Nie będzie dziś o niczym konkretnym, będzie dosłownie o wszystkim co ostatnio polskie, bo to WSZYSTKO krąży mi kolo nosa i nie chce odpłynąć. Bo to WSZYSTKO denerwuje mnie niemiłosiernie i mam już serdecznie dość, a właściwie nie tylko ja, bo wszyscy w około kręcą nosem i zastanawiają się co się dzieje z ludźmi.

1345323594_hsgkdf_600

           Mam sąsiadkę, kobieta ma około 90 lat, ile razy ją widzę tyle razy chwali mi się wiekiem, ale liczby powyżej 60 nie trzymają się mojej głowy. Jest wiekowa. Zazwyczaj uśmiechnięta, wita sąsiadów dobrym słowem. Piszę zazwyczaj, bo nawet starości nie można mieć w pełni szczęśliwej, żeby ktoś nie wytknął, że za długo żyje. Tak… Starsza pani usłyszała, że i tak długo żyje wiec nie ma prawa poskarżyć się na bolące stawy podczas zmiany pogody. Poza tym, chodzi o własnych siłach, co prawda nie biega z 3 piętra na parter po kilkanaście razy dziennie, ale chodzi i to niektórych drażni. Przecież powinna już się rozkładać w drewnianym pudle.

            Przyszła kiedyś do mnie ta staruszka z płaczem i czekoladą dla Kacpra w ręce. Przez łzy życząc wszystkiego dobrego z okazji dnia dziecka, nie nie jestem jej rodziną w żadnej koligacji, nawet najdalszej. A później stwierdza, że ona nie takiej Polski chciała, gdzie sąsiad sąsiadowi jest wrogiem, gdzie zazdrość kipi, gdzie umarłego sponiewierają, gdzie własne dzieci wytykają, że kiedyś sprzątała na posterunku milicji. A przecież wyboru nie miała bo 6 maluchów, a mąż zmarł.Zaczyna opowiadać o zmarłym Wojtku, nie wie o kogo chodzi, w myślach przypominam sobie sąsiadów, który mogli mieć na imię Wojtek, a o których śmierci nie słyszałam. Tłumaczy mi, że mówi o Jaruzelskim, że ona zna tamte czasy, a my młodzi nie rozumiemy, bo kiedyś kościół był zakazany i ona tez się musiała ukrywać. Że nie każdy miał wybór, że ona wierzy, że gdyby nie ta decyzja generała, którą podjął kiedyś, to Rosja by nas wybiła, tak jak zrobiła to z Węgrami. Słuchałam tego, bo jako ta, która nie żyła w tamtych czasach, nie wiem jak było na prawdę, ale słuchałam rozważając, bo kilka dni wcześniej podobnie mówiła moja mama. Stan wojenny był dla mnie zawsze zagadką, bo o ile co do większości wydarzeń historycznych Polacy byli zgodni, to ten stan wojenny zawsze budził kontrowersje i nigdy nie potrafiłam ocenić, czy zmarły generał podjął słuszną decyzję. Ludzie się podzielili, tak jak kiedyś chowano prezydenta Kaczyńskiego z żoną na Wawelu jak jednego z króli, tak teraz rozeszło się o Powązki i śmierć generała Jaruzelskiego. Są ci za i są ci przeciw. Historia osądza człowieka szczegółowo jako wodza, ale pogrzeb bądź co bądź należy się każdemu jak psu buda. Był urzędnikiem państwowym, generałem, pełnił ważną rolę w państwie pod koniec lat 80-tych, więc niech spoczywa gdzie chce, nawet na tych Powązkach. Czy zasłużył?  Cóż… a ile tych, których nie zasłużyło spoczęło na Powązkach, czy też na Wawelu? Św. pamięci prezydent Kaczyński z małżonką nie był królem, a został pochowany jak król i męczennik, w moim odczuciu Wawel mu się nie należał, Powązki jak najbardziej. Ale czy moje zdanie byłoby wystarczającym powodem, aby zakłócać ostatnią drogę zmarłego? Umarł człowiek i wydaje mi się, że mimo wszechobecnej antypatii, z szacunku dla jego rodziny, o ile już nie samego zmarłego, niektórzy powinni stuknąć się młotkiem gumowym w głowę i dać sobie na wstrzymanie. To nie czasy, w których zwłoki przywiązywano do rydwanu i ciągnięto je przez pół miasta, żeby każdy widział upodlone ciało ludzkie, ale widocznie niektórzy chętnie by do tego wrócili.

          Coraz więcej zawiści jest wszędzie, w mediach, na ulicy, nawet na tej małej klatce schodowej. Nie podoba mi się to, nie podoba mi się bardzo wiele, ale też nie potrafię tego zmieniać. Chciałabym zobaczyć, jak się żyło w czasach, kiedy ludzie byli sobie życzliwi. Podobno kiedyś takie czasy były, ja ich nie znam.