Tyle planów, masa postanowień, a oprócz tego, jeszcze więcej krytyki w kierunku starej wersji wychowania. Bo powinno się inaczej, bo to co stare nie było dobre, bo tylko moje jest najmojsze, a reszta nie ma racji. Przyznaję się bez bicia, czasem aż mnie coś skręca, gdy na siłę wciska mi się czyjeś poglądy, jako te jedynie prawdziwe. Dlatego coraz częściej łapię się na tym, że moje zdanie chcę ukazać jak najbardziej neutralnie, bo nie chcę być kolejną, która wie lepiej, choć tak na prawdę działa wyłącznie intuicyjnie. Chcę w ten sposób podkreślić, że jest to tylko moje zdanie i nie mam zamiaru wciskać go nikomu w gardło, tylko przez to, że jestem przekonana o słuszności swoich wyborów. Bo czemu niby mój sposób działania i funkcjonowania, ma być zadowalający dla innych? Czy ja mam prawo negować rodzicielstwo bliskości, skoro komuś może sprawiać to radość, choć sama nigdy nie lubiłam spać z dzieckiem, bo najnormalniej w świecie wolałam się chwilę przemęczyć i potem wygodnie zasypiać w swoim własnym łóżku? No nie mam! A może mam, ale nie chcę z niego korzystać, bo i po co? Czy to coś zmieni? Jedyne co mogę wywołać walcząc z tym nurtem, to mała wojnę mateczną, która nigdy nie będzie miała konkretnego rozwiązania, bo nie ma jednej skutecznej metody na okiełznanie potomka.

       Gdzie tylko nie spojrzę matki prześcigają się w pomysłach na najlepsze wychowanie dziecka, na jego edukację i na wszystko co z dzieckiem jest związane. Wszystko to tylko po to, aby jedna drugiej pokazała, która jest lepsza. Wkręcają się te matki dyskutując nie tylko na żywo, ale również w internecie. Choć te internetowe to największe wojny toczą, bo tak łatwiej, bardziej anonimowo. A mnie się nie chce. Nie wiem czy to zasługa tego, że moje dziecko już stare jest, czy może mnie mateczne znudzenie wzięło, ale dziwie się, stojąc z boku tej zajadłości i wściekłości z jaką walczą ze sobą kobiety. Po co? Co to zmieni? Czy świat będzie lepszy jeśli zabierze się ludziom prawo wyboru? Bo właściwie o to całe prawo wyboru kopia się kruszy. Choć może nie zawsze wybór można mieć, bo różnie w życiu bywa. Ale jak już się ten wybór ma, to trzeba zdecydować się na coś i koniecznie trzeba wybrać DOBRZE. Tylko jak wybrać, skoro nie ważne w którą stronę się przesuniesz to, któraś grupa zawsze uzna Cię za niekompetentnego idiotę, któremu powinno się odebrać prawa rodzicielskie. A najchętniej zamknęliby takiego kogoś w ciemnej pieczarze do końca jego dni, ku przestrodze dla innych śmiałków. Nie ma nic pomiędzy, albo robisz z dziecka ciapowatego maminsynka, albo przesadzasz i zbyt wiele wymagasz, oczekując przesadnej twardości i dorosłości.

          Nie biję. Klaps to przemoc, zawsze kłóci się z klapsem jako metodą wychowawczą. Wiele zależy od tego, w co Pani Zosia będzie chciała uwierzyć. Może sobie pomyśleć, że jeden klaps może wyrządzić uszczerbek psychiczny w życiu dziecka i zapamięta go dokończa życia. Ale może też szukać potwierdzenia swoich racji w opinii koleżanek czy nawet u psychologa dziecięcego, który stwierdzi, że jeden klaps to nie tragedia. W co uwierzy Pani Zosia? Nie ważne co wybierze, jedna strona i tak spróbuje ją zaszczuć w imię swoich nieomylnych przekonań.

Rodzicielstwo bliskości vos Zimny chów,

BLW vos Kaszka,

Tetra vos Pampers,

Poród siłami natury vos Cesarskie cięcie ,

Karmienie piersią vos Butelka,

6 latki w szkole vos 6 latki w zerówce,

Podawanie słodyczy dziecku vos Całkowity zakaz spożywania,

Nosidełko vos Chusta,

Biegająca za dzieckiem matka vos Matka ławkowo-gazetowa,

       Coś pominęłam? Jeśli tak, to raczej strata jest niewielka, bo w większości jest to bitwa o złote majtki, która niepotrzebnie dzieli zamiast łączyć. Co najważniejsze, nie ma znaczenia jakiego wyboru dokonasz i tak się wyłożysz w tej, czy innej dziedzinie rodzicielstwa. I to wtedy kiedy najmniej się będziesz tego spodziewać. A wszystko przez to, że nie ma ludzi nieomylnych i idealnych, są tylko tacy, którzy na siłę próbują takich grać, uciekając w obecnie panującą modę i stając się ekspertami od wszystkiego i od niczego.