Pani kasjerko, uśmiech!

Pani kasjerko, uśmiech!

25 stycznia 2016 7 przez Anna

     Bardzo szanuję wszystkie Panie, które pracują w marketach, w mniejszych i większych sklepikach. To ciężka i niejednokrotnie niewdzięczna praca. Teoretycznie wszędzie można trafić na kretyna, który ma się za nie wiadomo co, ale chyba stojąc na kasie,  oko w oko z takim człowiekiem musi być podwójnie przykro, gdy usłyszy się jakiś niewybredny komentarz. Problem w tym, że nie wszystkie Panie sprzedające są miłe i zupełnie niewinne, można też trafić na taką, której lubić się nie da, choćby nie wiem co, i nie wiem jak się człowiek starał taką kobietę zrozumieć.

europe-1041661_1920 (1)

      Może ma gorszy dzień.– Pomyślałam, gdy miała pretensje o to, że chcę zapłacić kartą. Może nie usłyszała.– Pomyślałam innego dnia, gdy nie odpowiedziała mi na słowa powitanie. Może jest poważna i po prostu mnie nie lubi.-Pomyślałam, gdy po raz kolejny nie odwzajemniła uśmiechu, czy też z łaską podała mi 10 deko krówek, o które poprosiłam. Dziś weszłam do sklepu, kątem oka zobaczyłam, że na kasie jest moja „ulubiona” Pani. W locie rzuciłam  dzień dobry inie czekając na odpowiedź przeszłam w kierunku owoców. Chwyciłam klika rzeczy i pospiesznie podeszłam do kasy. Pani z kamienną miną skasowała produkty, przeczytała cenę po czym mocno się zirytowała, bo wyciągnęłam gotówkę. Najpierw pomyślałam, że pierwszy raz zażartowała i nawet niepewnie uśmiechnęłam się podając banknot. Potem jednak doszło do mnie, że Ona wcale się nie śmieje. Wręcz przeciwnie, miała do mnie pretensje, że zawsze płaciłam kartą, a dziś wyjęłam gotówkę, a Ona teraz musi wycofać płatność. Zajęło jej to 5 sekund, nie więcej. Z oczami jak 5 zł, wyszłam ze sklepu i zaczęłam się zastanawiać, czy kiedykolwiek coś się w tej Pani zmieni. Może pewnego dnia wejdę do sklepu i będzie się do kogoś uśmiechała? Nie mówię, żeby do mnie, może być do kogoś innego.

        Dramat rozgrywa się wtedy, gdy nie lubimy własnej pracy. Czasem życie zmusza nas do czegoś co nie jest nam na rękę. Próbuję sobie to jakoś ułożyć w całość, bo szczęśliwie mam pracę, którą lubię, choć nie była moją wymarzoną. Tylko czy gdybym pracowała w miejscu, którego nie znoszę, to byłabym w stanie negatywnie podchodzić do drugiego człowieka?  Nie wiem i mam nadzieję, że się tego nie dowiem, bo moim największym dramatem i porażką będzie sytuacja, w której podchodzę do drugiego człowieka jak do intruza, który chce mi jedynie uprzykrzyć życie.

(Visited 27 times, 1 visits today)

Polecam