Moje prawo jazdy.

Moje prawo jazdy.

10 kwietnia 2016 20 przez Anna

    Spoglądam  na to moje prawko z lekkim przestrachem. Nadal go nie zaktualizowałam, choć dawno powinnam zmienić dane osobowe, ale z drugiej strony, mam go na czas nieokreślony, a teraz się już takich nie wydaje. To chyba jedyny dokument, którego nie chce mi się zmienić, bo stracę ten piekielny dopisek. Nawet opracowałam plan awaryjny, na wypadek kontroli drogowej, ale to nie miejsce na takie opisy. Skoro jeszcze nigdy mnie policja nie zatrzymała, to żyję złudzeniami, że zdążę je wymienić do momentu, w którym ten pierwszy raz nadejdzie. Może kiedyś się przełamie.

prawo jazdy

Kiedy zrobić prawo jazdy?

      Z zapartym tchem obserwowałam w dzieciństwie wszelkie nowinki dotyczące pozwoleń na wcześniejsze zrobienie prawka. Przez jakiś czas było tak, że po wyrażeniu zgody przez rodziców, prawo jazdy mogły zrobić nastolatki, które ukończyły 16 lub 17 lat. Pamiętam, że z nadzieją spoglądałam w kierunku rodziców, którzy zapewne taką zgodę by wyrazili. Jednak przepisy się zmieniły i gdy już miałam te 16 lat, prawo jazdy mogły zrobić tylko osoby pełnoletnie. Musiałam czekać jeszcze dwa lata, długie dwa lata, w których niecierpliwie przebierałam nogami, bo tak strasznie chciałam to prawo jazdy zrobić. Nie czekałam zbyt długo, na kurs zapisałam się miesiąc po 18-nastych urodzinach i uważam, że to była jedna z lepszych decyzji jakie podjęłam. Do podobnego wniosku doszli też znajomi z klasy, choć na kursie spotykałam ludzi w różnym przedziale wiekowym. Nawet dwa razy jechałam z kobietą, która miała wnuki i stwierdziła, że prawo jazdy, to coś czego do szczęścia jej brakuje. A szło jej na prawdę dobrze.

Pieniądze na kurs.

     Kurs prawa jazdy i egzaminy, to nie są rzeczy tania. Nie było to tanie kiedy zdawałam prawko 8 lat temu i nie jest to tanie teraz. Więc skąd nastolatka ma wziąć pieniądze na tak kosztowne marzenie? A no z 18-nastki. Moja rodzina wiedziała, że składam pieniądze na prawo jazdy i zamiast prezentów, dostawałam pieniądze. Cieszyło mnie to ogromnie, bo właściwie za cały kurs zapłaciłam sama. Moja mama wspomogła mnie przed samym egzaminem, gdy i za niego musiałam zapłacić i dała mi pieniądze. Od zapisu na egzamin, minął miesiąc, a może i więcej i przez ten czas udało mi się zarobić na opłacenie drugiego egzaminu, w razie gdybym nie zdała pierwszego. W myśl zasady, nie będę marnować czasu i jeździć dwadzieścia razy, żeby zapłacić i zamówić termin egzaminu, stwierdziłam, że zrobię to zaraz po tym jak się okaże, że go nie zdałam. Ale jak zarobić pieniądze chodząc jeszcze do liceum? Ja rozdawałam ulotki z tych pieniędzy chciałam zapłacić za ewentualny drugi kurs, ale można podjąć się jakiejkolwiek, wakacyjnej pracy sezonowej.

Ile razy można zdawać?

     Można zdawać 13 razy, można też 7 razy, 3, albo dwa. A można też zdać za pierwszym razem. Z racji tego, że w moim liceum prawo jady to było coś naturalnego, praktycznie cała klasa żyła egzaminami swoimi i koleżanek. Pieczołowicie notowaliśmy kto ile razy nie zdał i pocieszaliśmy zdruzgotanych. Właściwie wtedy nie ważne było czy ktoś kogoś lubił czy nie. Prawo jazdy jednoczyło wszystkich, bo wszyscy mieli je za sobą lub przed sobą. To coś jak z matkami, one zawsze znajdą temat. tak samo pełnoletni licealiści. Jeśli nie mają o czym rozmawiać, to rozmawiają o egzaminach na prawo jazdy.

Mój egzamin.

      Jadąc na egzamin miałam trzy cele. Pierwszy z nich, to nie wyłożyć się na teorii i nie wracać się do pytań, bo wtedy robiłam błędy. Drugi cel, to przeżyć łuk. W torebce, miałam pieniądze na kolejny egzamin, więc jeśli by mnie łuk pokonał, to pokazałabym mu środkowy palec i wpłaciłabym kasę na kolejny egzamin, ale wolałam go chociaż pokonać. No i cel drugi, zdać ten głupi egzamin jak najszybciej, bo potem z rosnącym brzuszkiem ( a kolejne terminy egzaminów były w odległości  3-6 tygodni) mogłoby być trudniej. Albo wcale mogłabym nie mieć siły na jeżdżenie i zdawanie. No, ale plan był taki, że gdybym nie zdała, to wróciłabym do domu i tyle. Nie miałam w planach odegrania sceny tragicznej, ani nic z tych rzeczy.

    Pojechałam z obstawą, a jakże by inaczej. T. wytrwale mi kibicował czekając aż skończę. Plusem niezdanego egzaminu miał być szybki powrót do domu, bo wiecie jak pociągi kursują, jak nie wsiądziesz do niego na czas, to na kolejny czekasz 2 godziny. Tak więc stresowałam się, że jak nie zdam, to nie zdam za późno i będziemy musieli długo na pociąg czekać. Wyszłam z teorii z jednym błędem, bo się wróciłam do pytania:D, egzamin praktyczny miałam jako ostatnia z grupy i cudem zaliczyłam ten chrzaniony łuk, a potem górka i bach na miasto. Pan egzaminator był miły, ale mało rozmowny, zbijał mnie tym z tropu i ciężej myślało mi się w tak poważnej atmosferze. Pamiętam jak kazał mi jechać prosto, droga główna skręcała w lewo, a podporządkowana w prawo. I to moje błyskotliwe pytanie, które nie doczekało się odpowiedzi ” Ale, które prosto?”. Pojechałam w dobre prosto, potem auto mi zgasło, gdy dojechaliśmy do przejazdu kolejowego i pierwszy raz widziałam, że ten poczciwy człowiek obok mnie, coś bazgrze. No kurde, potem zawracanie, znowu coś bazgrał, parkowanie i znowu bazgrał, choć głowę dałabym sobie uciąć, że zrobiłam to dobrze. Po chwili było mi już wszystko jedno, bo skoro 3 razy coś na bazgrał, to już wiedziałam, że jest po mnie. W końcu wróciliśmy na plac, trochę wkurzona na siebie usłyszałam, że Pan mi gratuluję i nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Udało się:). Zdałam, od tak. Za pierwszym razem i wyłamałam się z klasowej kliki, w której trzeba było zdawać co najmniej 2 razy. Bo za pierwszym razem zdają tylko nienormalni.

I tylko trochę mi żal.

      Miałam fajną instruktorkę, trafiałam na świetnych kolegów kursantów i w ogóle naukę jazdy wspominam jako najbardziej pozytywne wydarzenie w jakim w tamtym okresie brałam udział. Szalenie mi się podobało, dlatego też było mi ogromnie żal, że to już koniec. Tak na prawdę wbiłam się w rytm jazd i strasznie ciężko wracało mi się do szarej codzienności. Ten żal utrzymywał się do momentu, w którym sami kupiliśmy samochód, ale po cichu nadal tęsknie do tego klimatu z kursów.

(Visited 50 times, 1 visits today)

Polecam