Temat karmienia piersią to tak na prawdę temat rzeka… Jak się go zacznie to nie można skończyć, bo co rusz wynajdywane są inne fakty, złote myśli, dorabiane są głębokie ideologie jak to pięknie, jak fajnie jak korzystnie. Trzeba karmić, bo to stwarza więź… No oczywiście, ze stwarza… Też bym się cieszyła jakby do mnie żarcie przychodziło, wtulałabym się w to jedzenie jak tylko by się dało… Ja karmiłam całe 2 tygodnie, albo raczej próbowałam i zaobserwowałam jedno, syn na pierś reagował tak samo jak na butelkę, nie stwarzało to u mnie jakiegoś super doznania  typu ” Synku jak ja cie teraz kocham, bo się wtuliłeś i jesz z piersi”, ani też nie miałam skojarzeń typu ” Jesz wiec tworzy się miedzy nami więź”. Dla mnie jedzenie to jedzenie, a przytulanie całowanie i tworzenie więzi psychicznej i dotykowej to całkowicie coś innego… Jedyna więź jaka się wg mnie tworzy przedstawię na prostym przykładzie: dziecko karmione piersią- mama= jedzenie, Dziecko karmione sztucznie butelka= jedzenie, mama= mama. Jedyna więź jaka widzę to uzależnienie dziecka od matki kiedy karmi się piersią, coś na kształt zwykłego zaspokajania głodu.

To było w sumie dawno, ale dziś odżyło przez jeden z portali społecznościowych. Padło tam pytanie ” Ile karmiłaś dziecko piersią” (klik). Odpowiedzi były różne, jedne mamy karmiły 3 miesiące inne 3 lata. Dało się zaobserwować ciekawą nagonkę mam karmiących ponad 6 miesięcy, na te z Pań, które karmiły krócej bądź wcale. Nie wiem czy to jakaś magiczna liczba to pół roku, że kobiety nagle uważają, że są Alfą i Omegą w kwestii karmienia naturalnego, ale poczułam spory niesmak. Nie przez to, że sama nie potrafiłam wykarmić mojego głodomora, bo prawda jest taka, że nabrałam sporego dystansu do tego wyścigu szczurów (nie obrażając matek karmiących w ten sposób), jakim stało się karmienie piersią. MUSISZ KARMIĆ, KARMIENIE JEST ZDROWE, DOBRE MATKI KARMIĄ PIERSIĄ I DAJĄ DZIECKU TO CO NAJLEPSZE i inne tego typu slogany. No cóż wiadomo mleko mamy jest najlepsze, ale nie zawsze. Są różne przypadki. Jest ich tak wiele, jak wiele jest mam posiadających dziecko i tak na prawdę nikomu nic do tego.

Pamięta czasy, gdy byłam bombardowana tymi sloganami. Z każdej strony mnie atakowała ta esencja macierzyństwa. Co gorsza dałam sie w to wkręcić. Jak ten chomik w klatce dreptałam donikąd  zamartwiając sie tym, że mnie sie nie udało, że syn musi być na butelce. Otrząśniecie się z tego zajęło mi ogromnie wiele czasu. A zrozumienie, że tak na prawdę nie jestem sama z butelką, jeszcze dłużej. Świat w którym matki karmiły dziecko butelką zdawał się wtedy zupełnie nie istnieć nie istnieć…

Dziś obserwując wypowiedzi na portalu stwierdziłam, że to taka moda. Jak kiedyś modne było karmienie butelką i adidasy na koturnie, tak teraz modne jest karmienie piersią i eliminowanie tych kobiet, które nie podołały, lub co gorsza ośmieliły się nie spróbować karmienia piersią. Tak na prawdę nie rozumiem tylko jednego… Dla czego mamy karmiące piersią, tak strasznie się wywyższają ( chodzi mi o konkretną debatę, nie generalizuję) i uważają, że jeśli ktokolwiek ośmielił sie wyłamać z jakiegokolwiek powodu jest gorszy…

Jedna z Pań podała link do cytatu  “Co 30 sekund na świecie umiera dziecko, które zachorowało, ponieważ nie było karmione piersią, lecz otrzymywało z butelki mleko w proszku lub inny produkt, stwarzający ryzyko dla zdrowia. ”     (klik) .

No cóż z całym szacunkiem, ale jeszcze nie słyszałam o takiej śmierci w Polsce, ani na świecie. Mieszanki są badane w laboratoriach, wiec wg mnie są bezpieczne, a gdyby tak nie było to koncerny zostałyby najmoralniej w świecie zaszczute przez wściekłych rodziców. Po takiej klęsce ciężko byłoby sie pozbierać i odzyskać zaufanie klientów… Prosty przykład Gerber i szkło w słoiczkach… Głośno było przede wszystkim dzięki takiemu narzędziu jak internet. Wyciszyć można wiele spraw ale internet żyje własny życiem i ust ludziom nigdy się nie zamknie
 Jeśli chodzi o higienę przygotowania pokarmu, to cóż jeśli ktokolwiek poda niedomyta butelkę malcowi, to równie dobrze może podać niedomyty talerz do obiadu rodzinie i doprowadzić do zatrucia jakąś niebezpieczną bakterią… Wypadki mogą zdarzyć sie zawsze a karmienie, piersią tego wg mnie nie wyeliminuje. No fakt piersi nie trzeba wyparzać i jest prostsza w użyciu.