Stan cywilny? Panna!

Stan cywilny? Panna!

7 kwietnia 2015 9 przez Anna

    Od ślubu minęło kilka miesięcy i coraz częściej robię sobie bilans zysków i strat. No dobrze, może nie jest tak dramatycznie, ale chyba największy szok przeżyłam jakieś dwa lub trzy miesiące po ślubie, gdy giełda transportowa zmieniła mi dane w systemie. Nagle nastała cisza, zupełna. Jakby świat przestał się kręcić. Jako, że od ślubu minęło kilkadziesiąt dni, zupełnie zapomniałam, że ja miałam czas na przyzwyczajenie się, do zmiany danych ale inni nie koniecznie. Tym bardziej, że dzwoniąc  gdzieś, nadal zdarzało mi się przedstawiać po staremu.

Ze zmianą nazwiska wywiązało się kilka zabawnych sytuacji. W pracy wiadomo, ludzie wiedzieli, ale stwierdziłam, że klientom nie zrobi żadnej różnicy, gdy zmienią mi się dane. Skoro współpracują z firmą tyle czasu, to przecież co za różnica, kto z nimi rozmawia? Jak gdyby nigdy nic, starałam się wypełniać służbowe obowiązki, ale trochę mi to nie wychodziło. Jakimś cudem, nikt ze mną rozmawiać nie chciał, nawet moi przewoźnicy. Najpierw myślałam, że internet nie działa, po dwóch dniach, gdy do mojej kierowniczki ( mamy) zaczęły spływać pytania, co to za NOWA, doznałam olśnienia. Ręce mi opadły, gdy się okazało, że nikt mi nie odpisywał tylko przez to, że mam inne nazwisko.

Po kilku dniach gdy już myślałam że ci co mają wiedzieć wiedzą, odebrałam kilka z TYCH służbowych telefonów:

– Pani Ania?

– Tak.

– Pani Ania Lasota?

– Tak

– Pani Aniu czemu panią zwolnili, to już nie pracuje pani w xxx?

– Nie, cały czas pracuję, zmieniłam tylko nazwisko.

– Bo ja się już wystraszyłam.

_________________________

– Cześć, widzę jakaś nowa u was?

– Co?

– No na transie jakaś nowa, innych imion nie było? A w ogóle gdzie Twój trans?

– To ja… zmieniłam tylko nazwisko.

___________________________

“Cześć, Ty wiesz, że nadal mam Ciebie podpisaną jako Lasota? Normalnie wyświetlasz mi się po staremu i nie wiem czy to zmienię…”

” Witaj Anno, ale dla mnie zawsze będziesz tą starą, nie tą nową. Czemu zmieniłaś nazwisko?”

 

A podobno ludzie mieli się szybko przyzwyczaić:-p. Prawda jest taka, że tam gdzie praktycznie non stop widniejesz pod swoim nazwiskiem zmiana jest zawsze ciężka  do przyjęcia. Ludzie się przyzwyczajają i każdemu z osobna trzeba tłumaczyć, czemu, po co i na co.

Co najśmieszniejsze, ja mimo iż staram się pamiętać o takich drobnostkach jak nazwisko, czasem zapominam i zastanawiam się, którym nazwiskiem się podpisałam w banku urzędzie czy też w przychodni.

_____________________________

W pracowni RTG.

– Pani Anna K.

Siedzę, rozglądam się po poczekalni, ale nikt nie wstaje. Zaczynam się trochę niecierpliwić, bo muszę iść po syna do przedszkola, a ta baba jak na złość nie podchodzi.

Nazwisko pada jeszcze raz, pan wyczekująco na mnie spogląda i dodaje, że trzeba powtórzyć rtg dłoni, bo zdjęcie nie wyszło.

A tak, bo to ja…

_____________________________

Idąc do banku, aby zmienić dane, powtarzałam sobie swoje nowe nazwisko. I nie ważne że od ślubu minęło ponad pół roku. Usiadłam na białym fotelu, przed sympatyczną kobietą. Podałam jej nowy dowód osobisty, klepiąc w pamięci to nazwisko, żeby tylko się nie pomylić. Żeby tylko znowu nie wyjść na głupią blondynkę…

– Stan cywilny?

Tak, znam odpowiedź na to pytanie, ja wiem… eee, nie pytają o nazwisko. Co ja miałam? A tak!

– Panna!

Pani z obsługi klienta podnosi na mnie zdziwiony wzrok.

– A  nie mężatka?

– Oczywiście! Mężatka!

O ja głupia tleniona blondynka… Ale gdyby pytali o nazwisko, to nie wyłożyłabym się!