Przypominacie sobie sytuacje, w której jedno z Waszych rodziców, na siłę próbowało być cool w stosunku do waszych kolegów? Mowa tu o sytuacjach, w których odwiedzali was znajomi, a jedno z rodziców dosiadało się i próbowało na siłę zagadywać, dowcipkować i wymieniać zespoły muzyczne, które były akurat na topie. Jednocześnie robiło to w taki sposób, aby jak najbardziej upodobnić się do Was. Do kanonu rodzica ziomala, może wchodzić również sposób ubierania się zupełnie nieadekwatny do wieku w którym rodzice się znajdowali, przypominając raczej was samych, niż osoby, które są dorosłe. Jeśli, któreś z Was przeżyło coś takiego i nie wspomina tego pozytywnie, to wpis dla Was.

Jako nastolatka obiecałam sobie, że nigdy, ale to nigdy nie będę się starać być ziomalką dla znajomych mojego dziecka. Oczywiście bycie miłym, to nie to samo co, próba zaimponowania rówieśnikom dziecka tym, że w wieku dojrzałym jesteśmy cool. Dlatego też, wiedziałam, że będę miła, ale nie będę wdawać się w ich rozmowy. Nie będę zabierać głosu, gdy będą rozmawiać o piosenkach, aktorach i innych takich rzeczach, no chyba, że sami mnie zapytają. Nigdy też nie będę się ubierać tak, żeby upodobnić się do kolegów i koleżanek syna. W sumie to akurat łatwe, bo nie mam adekwatnej do tego figury, do tego jestem raczej zdystansowana i dosyć sztywna. Gdy tak rozmyślałam,czy faktycznie dobrze robię, że jestem zwykłą matką, taką która się wkurzy, pieprzy, jak trzeba da karę, czasem przymknie oko, a innym razem wysłucha i wesprze i nie włączam w to czynnika „cool”, zaistniała w domu pewna sytuacja.

Niby nic nadzwyczajnego. Zwykła rozmowa, ale użyłam wtedy słowa ( nie pamiętam jakiego), które używałam w swojej młodości, a które nadal jest w użyciu przez młodzież i dzieci. Nie było oprócz nas nikogo, ale to co się stało chwilę później, uświadomiło mi, że nie byłam odosobniona ze swoimi odczuciami z dzieciństwa. Kacper stanął, popatrzył mi w oczy i zupełnie poważnie zapytał, dlaczego mówię po młodzieżowemu i że to zupełnie do mnie nie pasuje. Owszem, mogło go to zdziwić, bo dotąd nie mówiłam tak przy nim, ale nie pomyślałam, że w ogóle zwróci na to uwagę. Do tego nie był szczególnie szczęśliwy z tego powodu, nawet wyczułam, że wolałby, abym młodzieżowy slang zachowała dla siebie i żebym przypadkiem nie zrobiła mu obciachu wśród kolegów. A najlepiej, żebym wykasowała to ze swojej pamięci i była tą samą mamą co zwykle, która wita kolegów, czasem upomni, grzecznościowo zapyta co u nich słychać, ale nie narzuca się ze swoją obecnością.

Dlaczego dziecko chce mieć normalnych rodziców?

Właściwie co to znaczy normalnych? Chyba przyjęło się, że normalny rodzic to taki, który zapewnia byt, bezpieczeństwo, dach nad głową. Czasem umoralni, innym razem pomoże rozwiązać problem, ale zrobi to na swój dorosły sposób. Żeby poprzeć swoją tezę, przeglądnęłam kilka wątków stworzonych przez nastolatków, którzy najzwyczajniej w świecie wstydzą się jednego ze swoich rodziców. I właściwie nie ma reguły, którego najbardziej. Jedni mają zamiast ojców Piotrusiów Panów, inni mają matki nastolatki, każda opcja sprawia, że dziecko/nastolatek czuje się nie na miejscu. Jego świat jest mocno zachwiany tylko przez to, że rodzic nie wpisuje się w kanon
„normalności”. Za każdym jednak razem, nastolatki marzyły o matce, której się mogą zwierzyć, poradzić i czuć bezpiecznie, ale nie będzie z nimi rywalizowała o względy koleżanek, próbując się na siłę odmłodzić i być fajna. To samo było z ojcami. Ich marzeniem był normalny rodzic, który pozwoliłby im zwyczajnie dorastać, bez konieczności szukania stabilizacji i tęsknoty do relacji na poziomie dziecko rodzic.

Jakich zachowań nie lubią dzieci?

Tu musiałam posłużyć się internetem i opowieściami koleżanek, bo nie byłabym w stanie podać tylu przykładów z własnego doświadczenia. Do tego odkryłam, że o ile u mnie to były raczej pojedyncze i sporadyczne sytuacje, o tyle inni mieli gorzej.

  • Wchodzenia do pokoju pełnego koleżanek, pod pretekstem dobrania butów do sukienki czy zasięgnięciu opinii o idealnej bluzce.
  • Używania slangu młodzieżowego wśród znajomych.
  • Zachowanie na luzaka. To coś co wprawia dzieci w zakłopotanie, choć teoretycznie może się podobać znajomym. I tu zalicza się rzucanie tekstów takich jak: cool, nara, elo ziomki i wiele innych.
  • Głośne słuchanie topowej muzyki tak aby zwrócili na to uwagę znajomi syna.
  • Ubiór zbliżony do tego, w jakim chodzi Twoje dziecko.
  • I wręcz przeciwminie, zupełnie niechlujny ubiór, który przypominać będzie raczej, rzeczy przeznaczone do wyrzucenia.
  • Częstowanie nieletnich papierosami lub alkoholem ( tak podobno są tacy rodzice!), żeby zyskać w oczach znajomych dziecka.

Dlaczego dzieci, nie lubią mieć w rodzicach kumpli? A no dla tego, że zazwyczaj rodzice stają się w oczach znajomych fajniejsi niż kolega, który spada na dalszy plan. A nikt przecież nie chce, aby jego koledzy bardziej cieszyli się na spotkanie z jego rodzicem niż z nim samym. A tera odwrotna sytuacja, w której znajomym wcale nie podoba się zachowanie rodzica kolegi i nabijają się z niego. Nie jest to miłe dla takiego nastolatka, który za wszelką cenę szuka akceptacji, a traci ją tylko dlatego, że jego rodzic na siłę chce być fajny.

(Visited 65 times, 1 visits today)