Żadne dziecko nie chce rodzica ziomala.


Moim zdaniem / niedziela, Sierpień 12th, 2018

Przypominacie sobie sytuacje, w której jedno z Waszych rodziców, na siłę próbowało być cool w stosunku do waszych kolegów? Mowa tu o sytuacjach, w których odwiedzali was znajomi, a jedno z rodziców dosiadało się i próbowało na siłę zagadywać, dowcipkować i wymieniać zespoły muzyczne, które były akurat na topie. Jednocześnie robiło to w taki sposób, aby jak najbardziej upodobnić się do Was. Do kanonu rodzica ziomala, może wchodzić również sposób ubierania się zupełnie nieadekwatny do wieku w którym rodzice się znajdowali, przypominając raczej was samych, niż osoby, które są dorosłe. Jeśli, któreś z Was przeżyło coś takiego i nie wspomina tego pozytywnie, to wpis dla Was.

Jako nastolatka obiecałam sobie, że nigdy, ale to nigdy nie będę się starać być ziomalką dla znajomych mojego dziecka. Oczywiście bycie miłym, to nie to samo co, próba zaimponowania rówieśnikom dziecka tym, że w wieku dojrzałym jesteśmy cool. Dlatego też, wiedziałam, że będę miła, ale nie będę wdawać się w ich rozmowy. Nie będę zabierać głosu, gdy będą rozmawiać o piosenkach, aktorach i innych takich rzeczach, no chyba, że sami mnie zapytają. Nigdy też nie będę się ubierać tak, żeby upodobnić się do kolegów i koleżanek syna. W sumie to akurat łatwe, bo nie mam adekwatnej do tego figury, do tego jestem raczej zdystansowana i dosyć sztywna. Gdy tak rozmyślałam,czy faktycznie dobrze robię, że jestem zwykłą matką, taką która się wkurzy, pieprzy, jak trzeba da karę, czasem przymknie oko, a innym razem wysłucha i wesprze i nie włączam w to czynnika „cool”, zaistniała w domu pewna sytuacja.

Niby nic nadzwyczajnego. Zwykła rozmowa, ale użyłam wtedy słowa ( nie pamiętam jakiego), które używałam w swojej młodości, a które nadal jest w użyciu przez młodzież i dzieci. Nie było oprócz nas nikogo, ale to co się stało chwilę później, uświadomiło mi, że nie byłam odosobniona ze swoimi odczuciami z dzieciństwa. Kacper stanął, popatrzył mi w oczy i zupełnie poważnie zapytał, dlaczego mówię po młodzieżowemu i że to zupełnie do mnie nie pasuje. Owszem, mogło go to zdziwić, bo dotąd nie mówiłam tak przy nim, ale nie pomyślałam, że w ogóle zwróci na to uwagę. Do tego nie był szczególnie szczęśliwy z tego powodu, nawet wyczułam, że wolałby, abym młodzieżowy slang zachowała dla siebie i żebym przypadkiem nie zrobiła mu obciachu wśród kolegów. A najlepiej, żebym wykasowała to ze swojej pamięci i była tą samą mamą co zwykle, która wita kolegów, czasem upomni, grzecznościowo zapyta co u nich słychać, ale nie narzuca się ze swoją obecnością.

Dlaczego dziecko chce mieć normalnych rodziców?

Właściwie co to znaczy normalnych? Chyba przyjęło się, że normalny rodzic to taki, który zapewnia byt, bezpieczeństwo, dach nad głową. Czasem umoralni, innym razem pomoże rozwiązać problem, ale zrobi to na swój dorosły sposób. Żeby poprzeć swoją tezę, przeglądnęłam kilka wątków stworzonych przez nastolatków, którzy najzwyczajniej w świecie wstydzą się jednego ze swoich rodziców. I właściwie nie ma reguły, którego najbardziej. Jedni mają zamiast ojców Piotrusiów Panów, inni mają matki nastolatki, każda opcja sprawia, że dziecko/nastolatek czuje się nie na miejscu. Jego świat jest mocno zachwiany tylko przez to, że rodzic nie wpisuje się w kanon
„normalności”. Za każdym jednak razem, nastolatki marzyły o matce, której się mogą zwierzyć, poradzić i czuć bezpiecznie, ale nie będzie z nimi rywalizowała o względy koleżanek, próbując się na siłę odmłodzić i być fajna. To samo było z ojcami. Ich marzeniem był normalny rodzic, który pozwoliłby im zwyczajnie dorastać, bez konieczności szukania stabilizacji i tęsknoty do relacji na poziomie dziecko rodzic.

Jakich zachowań nie lubią dzieci?

Tu musiałam posłużyć się internetem i opowieściami koleżanek, bo nie byłabym w stanie podać tylu przykładów z własnego doświadczenia. Do tego odkryłam, że o ile u mnie to były raczej pojedyncze i sporadyczne sytuacje, o tyle inni mieli gorzej.

  • Wchodzenia do pokoju pełnego koleżanek, pod pretekstem dobrania butów do sukienki czy zasięgnięciu opinii o idealnej bluzce.
  • Używania slangu młodzieżowego wśród znajomych.
  • Zachowanie na luzaka. To coś co wprawia dzieci w zakłopotanie, choć teoretycznie może się podobać znajomym. I tu zalicza się rzucanie tekstów takich jak: cool, nara, elo ziomki i wiele innych.
  • Głośne słuchanie topowej muzyki tak aby zwrócili na to uwagę znajomi syna.
  • Ubiór zbliżony do tego, w jakim chodzi Twoje dziecko.
  • I wręcz przeciwminie, zupełnie niechlujny ubiór, który przypominać będzie raczej, rzeczy przeznaczone do wyrzucenia.
  • Częstowanie nieletnich papierosami lub alkoholem ( tak podobno są tacy rodzice!), żeby zyskać w oczach znajomych dziecka.

Dlaczego dzieci, nie lubią mieć w rodzicach kumpli? A no dla tego, że zazwyczaj rodzice stają się w oczach znajomych fajniejsi niż kolega, który spada na dalszy plan. A nikt przecież nie chce, aby jego koledzy bardziej cieszyli się na spotkanie z jego rodzicem niż z nim samym. A tera odwrotna sytuacja, w której znajomym wcale nie podoba się zachowanie rodzica kolegi i nabijają się z niego. Nie jest to miłe dla takiego nastolatka, który za wszelką cenę szuka akceptacji, a traci ją tylko dlatego, że jego rodzic na siłę chce być fajny.

(Visited 36 times, 2 visits today)

2 Replies to “Żadne dziecko nie chce rodzica ziomala.”

  1. Wychodzi na to, że nie jestem normalną mamą, a moje dzieci nie są normalnymi dziećmi 😉 Niestety zawsze odstawałam od innych mam pod wieloma względami. Po pierwsze ubiór: jeansy, bluzy, koszulki z kolorowymi aplikacjami. Na zebraniach w szkole najbardziej było widać tą różnicę, kiedy inne mamy ubrane były w spódnice lub w spodnie w kant, do tego elegancka koszula. Po drugie zachowanie, mowa i większy luz. Oczywiście przy innych rodzicach i znajomych moich dzieci staram się mówić i zachowywać jak typowa matka, żeby nie robić obciachu. Wiele razy miałam obawy, że przez to jaka jestem mogę wypadać źle w oczach innych. Rozmawiałam o tym z moją córką (bo w jej przypadku, z racji różnicy wieku, najbardziej widać tą przepaść między mną, a rodzicami jej rówieśników). Moje dziecko stwierdziło „mama nie przejmuj się, bądź sobą, nie zmieniaj się”. Usłyszałam też, że jej koleżanki uważają mnie za „fajną mamę”. Po tej szczerej rozmowie ulżyło mi. Oczywiście nie przeginam i nadal po za domem staram się mówić i zachowywać jak na rodzica przystało 😉 Nie robię z siebie na siłę nastolatki, nie chcę być kumpelą moich dzieci. Po prostu jestem troszkę „inną” mamą niż standardy przewidują. Mój sposób bycia nie wpływa źle na relacje rodzic dziecko. Nie zatarła się granica i dzieci są świadome, że jestem mamą a nie kumpelą, która mimo tego luzu potrafi dać karę i pogrozić palcem jak coś przeskrobią. W tym roku moja córka kończy 16 lat i nie wstydzi się swojej matki wariatki, nawet zabrała mnie na swój bal gimnazjalny. Potrzebna była obstawa rodziców, od razu przyszła do mnie i stwierdziła „mama zgłoś się, będzie fajnie jak pójdziesz ze mną”. Wyszło tak, że wybawiłam się razem z córką, bo młoda wyciągnęła mnie na parkiet. Po chwili dołączyli też inni rodzice i nauczyciele. Taka trochę nietypowa z nas rodzinka, ale szczęśliwa, a to chyba najważniejsze.

    1. Z tego co piszesz, wychodzi na to ze jestes wyluzowana w granicach dobrego smaku i Twoja córka to lubi. Bywają jednak rodzice, którzy dają w kość swoim dzieciom, próbując przebić luzactwo dzieci i wieść prym wsrod ich znajomych. Jeśli o ubrania chodzi, to raczej o te bardziej śmiałe i wyzywajace, a nie o dżinsy i t-shirt. Ty podalas przyklad fajnej mamy, która umie się bawic i słucha corki. Jestem pewna ze gdyby Cie poprosiła, to nie nie narzucałabyś się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.