Zapas relanium…

29 maja 2013 7 przez Anna

     Wczoraj stwierdziłam, że koniecznie zacznę robić zapas relanium, tak aby za 2-3 lata mieć całą szafkę tego specyfiku. Dotychczas miałam w umyśle obraz małego rozdartego potworka, który sprawiał wrażenie słodkiego i przyjaznego stworzonka. Jednak gdy przychodziła godzina zwana głód, lub ogólne niezadowolenie, to stworzonko zamieniało sie w terrorystę. Ja głupia myślałam, że po zażegnaniu tego okresu już jest z górki.

      Ogłaszam wszem i wobec, ja chcę wrócić do okresu małego terrorysty, z całą odpowiedzialnością i z pieśnią na ustach, będę wstawać do niego po 20 razy w nocy, zmieniać pieluchy. Nawet nic nie powiem jak mnie obsika podczas przewijania. No kurde z takim bąblem jest łatwiej, szybciej się go pacyfikuje, dając butelkę lub zmieniając pieluchę. Wczoraj przeżyłam niemały szok, przypatrując się zabawie Kacpra z osiedlowym kolegą. Wzrostu byli praktycznie tego samego, jednak kolega z pewnością duzo starszy. Obstawiam 6 lat, minimum 5. No na pewno był bardziej wyedukowany od mojego syna… Łaciną sypał tak, że nawet ja stara baba oczy szeroko otwierałam, na kolejne „ja pierdolę”, „pojebane”, „kurwa mać”. Zareagowalam raz, gdy mój syn miał oberwać plastikowa długa łyzką do botów. Wcześniej jak się przepychali przymknęłam oko, ale na takie coś obojętna nie pozostanę. Poza tym zostałam określona ” o znowu to kurwa pojebana patrzy”. Nie nie przez mojego syna, przez jego kolegę. Mały tylko na mnie zerkał i wyczekiwał co ja powie na zachowanie chłopca. Wiecie? Mój syn ma 4 lata, a doskonale wie, że  nienawidzę przeklinania. Nie powiem, że ja zupełnie tego nie robię, ale nie jest to co drugie słowo w zdaniu. Przy dziecku staram się hamować.

(źródło:www.obmawiamy.pl )

          Mój partner stwierdził, że ja jestem inaczej wychowana, że dorastanie w mieście a na wsi jest zupełnie inne. Racja! Na wsi praliśmy się niemiłosiernie, bawiliśmy się i spotykaliśmy, ale w wieku 5-6 nie rzucałam mięsem. Bawiliśmy się w miarę grzecznie, a przynajmniej żadnemu z nas nie przyszło do głowy, aby biegać z kijem i bić innych. A jeśli coś się działo, to zawsze rodzice moi, kolegów, czy koleżanki wkraczali do akcji. Nigdy żadne z nas nie było pozostawione samo sobie.

        Boje się, boje się okropnie. Najbardziej przeraża mnie to, że Kacper będzie chciał komuś w przyszłości zaimponować, zacznie kląć jak szewc, popalać papierosy czy pić piwo. Po wypłacie pierwsze co kupie, to kilka opakowań relanium. Poza tym doszłam do wniosku, że muśże się klepnąć w piersi młotkiem gumowym i to najlepiej kilka razy. Narzekam na to moje dziecko, ze głośne, że nieznośne, że robi na przekór. Kurde, anioł w czystej formie z jedną jedyną wadą, bo zbyt głośny jest. Ale to się da znieść, Kacper słucha, mówi Dzień Dobry i Do widzenia, czasem mu coś odbija i wskakuje w sam środek kałuży, ale wole to niż wysłuchiwanie przekleństw.

(Visited 44 times, 1 visits today)