Zasmarkani.

Zasmarkani.

17 grudnia 2013 15 przez Anna

– A bo wie Pani, ja się daje dziecku ubrudzić.

– Ja to nie lubię, jak go czysto ubiorę a ten zaraz wysmarowany po uszy przychodzi.

– Droga Pani, przecież brudne dziecko to szczęśliwe dziecko…

 fed311131a849e6c7d94942571ee9efa
   źródło:http://www.pinterest.com/pin/343751384028889989/

 

      No i niech sobie biega to brudne umorusane, trudno skoro tak mu lepiej i matce się podoba. Mnie tam nic do tego. Nie raz musiałam z brudasem przez pół miasta iść, bo w przedszkolu się ubrudził, a nie miałam go w co przebrać. No trudno, ale jedno u tych szczęśliwych dzieci mnie wkurza. Nie mogę tego znieść i stwierdzenie ” każde dziecko jest piękne” w tej konkretnej chwili nie działa.  Gdy widzę takiego małego człowieka z gilem po usta, albo i niżej to mam ochotę wyć do księżyca. Ja rozumiem, że czasem dziecko ma katar, że matka nie zauważy, że ojciec nie widzi, a babcia robi na drutach więc siłą rzeczy nie patrzy. Ale jak już, któreś z nich popatrzy, to  czemu tego nosa nie wytrze? Niedobrze mi jak patrzę na zasmarkane dzieci, nienawidzę jak mój egzemplarz zamiast dmuchać w chusteczkę podciąga nosem i  ja matka dostaję z tej okazji histerii. Ogarnia mnie rządzą mordu, nienawidzę tego! A wychodzące coś z dziurki nosowej wprawia mnie w stan przedzawałowy. Nie znoszę, nie trawię i jak widzę to bezwzględnie eliminuję. Jednak nie wszyscy podzielają mój wstręt do tego typu wydzielin, baaa niektórzy się nimi zachwycają, bo to takie urocze. Tylko zastanawiam się czemu ta Pani Matka tez z takim gilem po brodę nie chodzi, tylko z tego zasmarkanego dziecka się cieszy, bo takie cudownie urocze i słodko zagilane.

         ZASMARKANE DZIECKO TO NIESZCZĘŚLIWE DZIECKO! Mówię to ja, mówi o tym mój syn, ale niestety nie mogą się wypowiedzieć te mniejsze słodkie berbecie, które są zdane na łaskę lub niełaskę rodzica. Ludzie wycierajcie dzieciom nosy, bo maluchy chodzące z wydzieliną po pas wcale nie są słodkie.