Co zrobiłabyś, gdyby Twoja nastoletnia córka zaszła w ciążę?

Co zrobiłabyś, gdyby Twoja nastoletnia córka zaszła w ciążę?

18 marca 2018 5 przez Anna

Ostatnio poruszyła mnie wiadomość o 16-nastolatce, której postawiono zarzuty zabójstwa własnego nowo narodzonego dziecka. Nastolatka podobno już wcześniej starała się doprowadzić do poronienia, a jej rok starszy chłopak miał ją do tego nakłaniać. Może nawet pomagać. Ta sprawa zainteresowała mnie głównie dlatego, że sama kiedyś byłam w podobnej sytuacji, choć ja osiągnęłam już pełnoletność. Poza tym mam dziecko, które za jakiś czas, niezależnie od moich starań, może stanąć przed podobnym zakrętem na swojej drodze ku dorosłości.

Jak patrzeć, aby nie widzieć. Jak wiedzieć nie wiedząc?

Nie mam zamiaru oceniać nastolatków, bo są ludzie, którzy zrobią to lepiej. Poza tym nie znam ich sytuacji, a śledząc media, uważam ją za dziwną. Dziwne jest dla mnie, że rodzice dziewczyny nic nie zauważyli. Przecież rosnącego brzucha nie da się przeoczyć. Dziwię się, że w szkole nikt się nie zorientował, bo dobrze pamiętam, gdy ja chodziłam do szkoły. Nie było mowy o tym, żeby ukryła ciążę, nawet gdybym ubrała się w jakiś worek. Albo ta dziewczyna tak genialnie ukrywała rosnący brzuch, albo dorośli starali się nie widzieć i nie wiedzieć co się dzieje. Mimo tego, że podobno nic nikt nie wiedział, że szkoła nie zauważyła i rodzice również okazuje się, że sąsiedzi czy znajomi, wiedzą o tym, że dziewczyna już wcześniej starała się pozbyć ciąży. Wiedzą też, że jej chłopak miał ją do tego nakłaniać. Niezrozumiałe jest dla mnie to, że szkoła i rodzina o niczym nie wie, a znaleźli się jacyś świadkowie, którzy dotarli do tak wrażliwych informacji.

Bliscy nie wiedzą i nie widzą nic, a obcy wiedzą i widzą wszystko? Wyjaśnienie jest jedno, ktoś umyślnie zataja fakt, że nie pomógł, a mógł i powinien.

Prywatny dramat.

Gdy Twoje nastoletnie dziecko, spodziewa się własnego dziecka, to może być dramat dla niego i dla Ciebie jako rodzica. Strach, łzy, nerwy, to naturalna reakcja na sytuację tak mocno stresową. Tylko czy zawsze jest to koniec świata? Media pomijają historie nastolatków, którzy przedwcześnie zostają rodzicami i udaje im się spełniać marzenia, osiągać sukcesy i łączyć to wszystko z wychowaniem dziecka. Takie rzeczy się nie sprzedają, w to nikt nie kliknie. Za to często piszą o tym, że matki zabijają swoje dzieci, bo w to kliknie każdy. Nie dziwię się, że dla takiej nastolatki ciąża w tak młodym wieku to dramat, bo jej świat w ciągu kilku sekund staje na głowie, do tego ma zaburzony pogląd na inne osoby w takiej samej sytuacji. Może gdyby częściej pisano i mówiono o młodych matkach, które dały radę, byłyby one motorem napędowym do działania innych ciężarnych nastolatek? Może dzięki temu wiedziałyby, że jest jakieś wyjście?

Można mówić, że ciążę mają na własne życzenie. Że są niedouczone, że zawinił brak edukacji, brak odpowiedzialności, brak zdrowego rozsądku. Można przy takiej młodej ciężarnej lamentować, że szkoła zawiniła, że rodzice zawinili, ale nie do końca tak jest. Zastanawiam się natomiast, czy po części ta szkoła i rodzice nie są winni sytuacji, w której dwójka małoletnich ma czas donosić ciążę, starać się jej przez 9 miesięcy pozbyć, urodzić w domu dziecko, a potem pozbawić je życia. W tym momencie zapytałabym gdzie byli rodzice, bo ewidentnie mogli mieć wpływ na to, że ich wnuk mógłby teraz żyć, a ich dzieci nie miałyby do końca życia ciągnącej się za nimi kryminalnej przeszłości.

Po cichu mam nadzieję, że mnie taka sytuacja nie będzie dotyczyć. Moim prywatnym dramatem nie byłaby ciąża w młodym wieku, ale skutki pozostawienia samym sobie dwójki nastolatków, którzy nie potrafiliby myśleć perspektywicznie. To jest dopiero ogromna tragedia.

Gdyby moja nastoletnia córka zaszła w ciążę…

Teraz powinnam napisać, że na całe szczęście mam syna, ale to nie ma żadnego znaczenia. Mam ogromną nadzieję, że ta córka miałaby tyle odwagi, aby jak najszybciej mi o tym powiedzieć i nie ukrywać tego faktu. I tak byłabym wściekła, miałabym żal do siebie, że jej nie ochroniłam, że nie potrafiłam uświadomić o konsekwencjach na tyle, aby jak najdłużej była beztroska. Jednocześnie sama doskonale wiem, że czasem można stawać na głowie, aby ochronić własne dziecko, a ono i tak pójdzie własną drogą. Podejmie decyzje, które bez wątpienia zaważą na jego dorosłości.
Ja kiedyś otrzymałam pomoc i wiem, że wsparcie jest najważniejsze, pozwala zachować jasność umysłu i może nawet sprawia, że te złe rozwiązania nie przychodzą do głowy. Strach i panika jest najgorszym doradcą w takich przypadkach. Jedno wiem na pewno, starałabym się pomóc w jakikolwiek sposób.

Wracając myślami do tej nastolatki, przychodzi mi do głowy tyle opcji, na które mogła się zdecydować, a których z pewnością nie zaproponowałabym własnemu dziecku w obawie o jego późniejsze poczucie winy. Mimo wszystko biorąc pod uwagę możliwości rodziny i sam stosunek nastolatki do rozwijającego się w niej nowego życia, czasem dobrze jest zaproponować adopcję, jeśli oczywiście pozostawienie malucha przy matce nie wchodzi w grę. Wydaje mi się, że o takich sprawach jak okna życia i adopcja również powinno się mówić na lekcjach, chociażby z tego względu, aby uświadomić młodym ludziom, że mają wybór i nie jest to zabójstwo.

(Visited 82 times, 1 visits today)