,,Po kres czasu” Danielle Steel – recenzja.

,,Po kres czasu” Danielle Steel – recenzja.

18 września 2013 4 przez Anna

Danielle Steel– to amerykańska powieściopisarka urodzona w Kalifornii, 2 lata po zakończeniu II wojny światowej. Jest autorką wielu powieści dla kobiet, a niektóre z nich doczekały się już adaptacji filmowych. Osobiście spotkałam się z kilkoma jej książkami i do tej pozycji podeszłam z ogromną ciekawością i nadzieją, że i tym razem się nie zawiodę jej twórczością.

Okładka: Miękka
Ilość stron: 399
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo:    

      Bill pochodził z rodziny prawniczej mocno przywiązanej do swojej pozycji w społeczeństwie, Jenny była ambitną córką górnika, nade wszystko kochającą własną pracę w świecie mody i wierzącą w to że każdy ma swój własny cel w życiu. Ich drogi przecięły się zupełnie przypadkowo i od tamtej pory byli praktycznie nierozłączni. Stworzyli wspaniały związek oparty na zaufaniu, miłości i wzajemnym wsparciu. Ich uczucie było tak silne, ze oboje byli skłonni do poświęceń dla drugiej połówki. Po po kilku latach małżeństwa los postawił ich przed trudnym wyzwaniem jakim była zmiana miejsca zamieszkania. Przeprowadzka do oddalonej od Nowego York wsi,  była ogromną szansą dla Billa, jednak od Jenny wymagała sporego poświecenia, jakim była rezygnacja z ukochanej pracy w świecie mody.

         Lillibet wiodła trudne życie w świecie amiszów. Nie znała innego życia, obcym były dla niej udogodnienia i przyjemności świata doczesnego. Jedną rozrywką do jakiej miała prawo były książki. Miłość jaką zaszczepiła w niej matka, była dla niej ukojeniem i tylko dzięki niej mogła poznawać daleki świat. Robert, był właścicielem wydawnictwa jego marzeniem było osiągniecie sukcesu w dziedzinie literatury, odkrycie nowego pisarza, który przyniesie mu sukces. Pewnego dnia pośród odrzuconych maszynopisów, Rob dostrzegł dziwne zawiniątko, zaciekawiony otworzył je i z zapartym tchem czytał odręczny szkic książki, której autorką była Lilli. Mimo że mężczyzna, nie znał osobiście autorki, czuł że jest ona wyjątkową i z każdą przeczytaną linijką żywił do niej coraz większe uczucie.

        Czytając opowieść o Billu i Jenny odpłynęłam w świat marzeń, dawno nie czytałam opowieści, która tak bardzo by mnie wciągnęła. Miłość, poświęcenie, wzajemny szacunek i wsparcie, to coś czym powinien kierować się każdy w swoim życiu. Ta wzruszająca historia dwojga ludzi sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem i napawa nadzieją, że prawdziwa i ogromna miłość nie kończy się nigdy.

          Opowieść o Lillibet, była dla mnie oderwaniem od tego co przeczytałam wcześniej. Na początku zupełnie nie rozumiałam dlaczego autorka, umieszcza dwa różne, na pozór nie związane z sobą historie. Jednak z upływem czasu, czytając o młodej pisarce, która pochodziła z bardzo konserwatywnej rodziny mieszkającej w wiosce amiszów, żywym dla mnie stało się przesłanie, że prawdziwa miłość nigdy nie umiera.

         Z czystym sumieniem mogę polecić tą książkę każdej kobiecie, wywarła ona na mnie  ogromne wrażenie. Jest to jedna z tych powieści, które trafiają do serca czytelnika i sprawiają, że z cierpliwością i zapartym tchem pochłania każdą kolejną linijkę. Ogromnie cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Sięgnęłam po nią nie przez przypadek, egzemplarz został udostępniony przez wydawnictwo Między Słowami za co ogromnie dziękuję.