Przyszła jesień, a wraz z nią sezon na herbatę. Oczywiście prawdziwi fani tego napoju nie zważają na porę roku, ale osobiście uważam, że herbata w chłodne jesienne wieczory smakuje najlepiej. Tylko wtedy można okryć się szczelnie miękkim kocem i rozkoszować się aromatem i smakiem tej rozgrzewającej esencji.

Parzenie herbaty.

Czy wiecie jak ważny jest proces samego parzenia herbaty? Mimo mojej całkowitej sympatii dla herbaty zazwyczaj nie przykładałam dużej wagi do przygotowania jej. Nastawiałam wodę, w szklance umieszczałam torebkę herbaty, którą później zalewałam wrzątkiem. W zależności od nastroju dodawałam soku malinowego, szczyptę imbiru lub cytrynę, a czasem robiłam mix składników i rozkoszowałam się tymi 10 minutami z ciepłym naczyniem w dłoniach.

Nieświadomie popełniałam błąd dobierając nieodpowiednie produkty, które wcale nie smakowały tak, jak powinny, a już na pewno nie kusiły swoim aromatem. Dowiedziałam się tego stosunkowo niedawno, gdy rozpakowałam przesyłkę z produktami marki TET. Zaciekawiona pozostawioną mi instrukcją jak powinnam skorzystać z dostarczonych akcesoriów, rozpoczęłam prozaiczne (wydawałoby się) parzenie herbaty.

Sceptycznie nastawiona do liści w kubkach i szklankach z ulgą przyjęłam fakt obecności zaparzacza, a potem otworzyłam opakowanie z herbatą i uderzył mnie lekko kwaśny zapach, który jednak zaskoczył swoją niezwykłością. Sprawcą tej niespodzianki był zapewne olej bergamotki, który został dodany do liści cejlońskiej czarnej herbaty Lord Grey.

herbata1

herbata2

Do zaparzacza wsypałam jedną łyżeczkę herbaty, zamknęłam go i umieściłam w imbryku zalewając wrzątkiem. Sam proces parzenia powinien trwać około 5 minut, a producent na opakowaniu zaleca parzenie do 7 minut, po tym czasie napój może stać się gorzki.

Ja swoją herbatkę parzyłam pod przykryciem jakieś 4-5 minut chcąc uniknąć zbyt mocnej esencji. Po tym czasie aromatyczny napój wylądował w moim kubku.

herbata3

herbata4

Herbata TET

Byłam przekonana, że ten wspaniały zapach, który przywitał mnie tuż po otworzeniu opakowania zniknie gdzieś, gdy zostanie zalany wrzątkiem. Nic bardziej mylnego. Gdy herbata znalazła się w kubku on nadal zachęcał, i co najważniejsze wciąż zachęca, bo zapisał mi się w pamięci do tego stopnia, że rozpoczynam nim każdy dzień. Ot, to takie moje nowe, bardzo przyjemne przyzwyczajenie.

Kolejne zaskoczenie przyszło wieczorem. Bo to, że mi smakuje ta herbata to jedno, ale zastanawiałam się co na taki eksperyment powie moja rodzina. Z ulgą zaobserwowałam, że nawet najmłodszy jej członek zaaprobował nowy smak i zapach, co mnie niezwykle cieszy.

herbata10

W zestawie była również herbata ekspresowa składająca się z kenijskich i cejlońskich herbat czarnych. Muszę przyznać, że jest spora różnica między nią a jej liściastą siostrą. Smak jest porównywalnie dobry jednak brakuje mi zapachu, w którym zakochałam się tak bardzo tuż po otworzeniu opakowania.

Na koniec mam dla Was niespodziankę. Producent herbat TET na swojej stronie internetowej www.tettea.com organizuje konkurs, w którym do wygrania jest podróż marzeń. Tak, więc bierzcie udział i wygrywajcie.

Powodzenia!

tet-oldtimer-11