Blogerze, a co mnie to obchodzi?

Blogerze, a co mnie to obchodzi?

28 lutego 2016 26 przez Anna

      Kiedyś napisałam post dotyczący konkursów na blogach, a raczej ich organizatorów, którzy swoim zachowaniem zniechęcają do siebie szarego czytelnika. Dzisiejszy post pośrednio również dotyczyć będzie konkursu, ale trochę innego, bo to taka impreza tylko dla blogerów. Mająca na celu wyłonić najlepszego z najlepszych i dać szansę mniej znanym do pokazania się szerszej publiczności.

     Blog Roku, to wydarzenie w blagerskim świecie na miarę Oscarów. Każdy chciałby zostać tym najlepszym, bo przecież daje z siebie wszystko. Pocąc się i trudząc, aby codziennie, lub co dwa dni opublikować na łamach bloga nowy post, bloger odmawia sobie czasu z rodziną, jedzenia, picia i życia. Codziennie wstaje z myślą, że musi, ale to koniecznie musi, coś napisać, żeby zaspokoić łaknienie swoich odbiorców. Oczywiście równie często mówi im jakie to poświęcenie i jaki trud. Mimochodem wspomina, że to wszystko dla nich, wiernych czytelników. Dlatego raz w roku blogerzy robią coś tylko dla siebie i zgłaszają się do konkursu, licząc na rewanż czytelników, których zadaniem jest wysłanie tylko jednego, maleńkiego smsa. Niektórzy nie liczą, oni oczekują bezwarunkowego rewanżu i walki w ich imieniu. A co jeśli, bloger nie dostanie tego czego oczekuje? Robi się niemiło… Bój się człowiecze!

blog-684748_1920

       Ogromnie szanuję uczestników konkursu Blog Roku, którzy proszą o głosy i jednocześnie z pokorą przyjmują ich (ewentualną) nikłą ilość. Taki spam jestem w stanie przełknąć. POKORA. Ktoś jeszcze wie co to znaczy? Bo wydaje mi się, że w erze przebojowości, parcia do przodu i spełniania się za wszelką cenę, cecha ta została praktycznie wyparta ze świadomości ludzkiej. Zamiast niej pojawiła się roszczeniowy bloger,który uważa, że jemu się należy. Kipi złością, bo przecież zna swoją wartość i wie, że mógłby wybrać, tylko ci głupi czytelnicy nie chcą dać 1,23 zł za sms. No dlaczego oni tych sms’ów nie wysyłają! Ja do nich o 5 rano z postem, a oni dla mnie nawet głupiego esa nie wyślą?

” Powariowali z tymi blogami?”

               Moja mama szukała czegoś w internecie, trafiła kolejno na kilka blogów kulinarnych i praktycznie na każdym z nich widniały błagania o głosy. Takie rzeczy potrafią zmęczyć zwyczajnego człowieka nie należącego do blogosfery, a co dopiero blogerów, którzy z reguły obracają się między innymi sobie podobnymi. Co najgorsze obcują z nimi w mediach społecznościowych, które obecnie zalała fala numerów i kodów do wpisania. Dobra, przyznam się. Z przyjemnością oglądam filmiki, dobrze dopracowane grafiki zachęcające do głosowania, ale nie sprawiają one, że sięgam po telefon. Za to najbardziej bawią mnie rozżalone baby ( mało znam blogów prowadzonych przez panów), które ryczą, że się zawiodły, że to nie tak miało być. Bo przecież one tyle piszą… Poświęcają czas dla czytelników, aby dostarczać im wartościowych treści, a oni nie potrafią wysłać sms. Co za przebrzydłe, nie doceniające niczego szuje…

        A te przebrzydłe, niewdzięczne czytelniki, mają daleko i głęboko pretensje i żale, bo w większości są one żenująco komiczne. Ludzie nie są głupi. To, że jakaś aspirująca blogerka, nie śpi po nocach, wymyślając nowe teksty, nie oznacza, że robi to tylko dla nich. Ona robi to przede wszystkim dla siebie, dla swojego rozwoju, teoretycznie z pasji, z chęci zarobku, może sławy. I to nie jest złe, każdy orze jak może, mnie to zupełnie nie przeszkadza, ale nie bądźcie zakłamani. Dbając o SEO,  częste wpisy, społeczność na fejsbukach, twitterach i instagramach, robicie to dla siebie. Tylko i wyłącznie. Bo jaka z tego misja dla społeczeństwa, gdy piszecie o kupie i pieluszce, albo o ślubie, albo o kawie w markecie? No żadna ( czyli piszesz dla siebie w celu pozyskania czytelnika, nie odwrotnie, bo ludzie lubią takie rzeczy, a Ty to wykorzystujesz). Jeśli się obrazisz i przestaniesz pisać, to Twój czytelnik bez Ciebie nie umrze. Na drugi dzień znajdzie 5 innych blogów na Twoje miejsce. Tak więc prosić można, nawet często, ale może przyda się trochę więcej dystansu do samego siebie?

Szanuj się.

           Wiele słów mi się ciśnie na usta i nawet przez nie przechodzą, ale na szczęście nie wypływają na klawiaturę. Nie miałoby to najmniejszego sensu. Szanuj się, jeśli widzisz, że przegrywasz to po prostu to przełknij. Porażka ma gorzki smak, ale jak robisz wokół niej zamieszanie i zioniesz gniewem na wszystkich w około, to oprócz goryczy pozostanie jeszcze smród, bo dorosłe baby nie potrafią zrozumieć, że do następnego etapu możne przejść tylko 10 blogów z danej kategorii, a jeśli zgłoszonych jest kilkaset, to ich szanse są marne. Poza tym, co Ty dałaś takiego szczególnego temu czytelnikowi, że śmiesz mu wyrzucać, że się zawiodłaś, że jak Ty prosisz, to nikogo do pomocy nie ma. Aha wstajesz codziennie o 5 rano, żeby pisać… Ale czy ktoś Ci kazał? Tak Cię to męczy, to sobie daruj.

         Konkursy mają to do siebie, że ludzie oceniają czy faktycznie zasługujesz na ich głos. Jeśli jesteś taka jak setka innych, to czemu niby mieliby tracić to 1,23 właśnie na Ciebie? Że nie zubożeją? A co to za argument? Może te biadolące blogi, które nie potrafią docenić wysłanych już smsów, nie zasługują na żaden z nich, bo zachowują się jak małe dzieci, które nie dostały lizaka?

         W gąszczu proszenia o głosy, zarówno tych zwykłych jak i ukwieconych krzykiem rozpaczy, bardzo spodobała mi się wypowiedź Farmażony , która przyznała, że wysyła sms, ale na bloga, który według niej na prawdę na to zasługuje. Nie patrzy na  to czy kogoś lubi, po prostu postępuje tak jak jej serce dyktuje. Na tym właśnie powinno polegać głosowanie. Na wybraniu najlepszego według głosującego, w ten sposób awansują tylko te blogi, które faktycznie  coś znaczą. Oczywiście można głosować na rodzinę i znajomych mocno im kibicując, ale nie powinno się tego robić, jeśli się tego nie czuje. Bo niby po co, żeby ktoś się na nas nie obraził? Jeśli Twój blog jest faktycznie coś warty, to ludzie to docenią i zagłosują. Staną za Tobą murem i będą wspierać. Tylko, żeby tak było, musisz też mieć ogromną społeczność, a jeśli nie ogromną, to oddanych i wiernych czytelników nie ze świata blogerskiego. Bo jak wystartuje Blog Roku, to głosy blogerów nie pójdą na Twoje konto. Oni zagłosują na siebie:). Jeśli Twoją społecznością są w głównej mierze blogerzy, a nie jesteś jakimś wszechmogącym góru blogerów, to tak na prawdę nie masz żadnej społeczności. Przykro mi, kocha Cię jedynie google i ludzie którzy od czasu do czasu szukają czegoś w wyszukiwarce.