Niektórzy lubią jeździć na rowerze, inni wolą piesze wycieczki, jeszcze inni kochają zatapiać się w książkach o ulubionej tematyce. Moim głównym hobby do pewnego czasu było prowadzenie bloga. Teraz również sprawia mi to przyjemność, jednak o wiele bardziej lubię przebywać na działce, planować i działać. Mimo wszystko nie zapomniałam o mojej wcześniejszej pasji, która bardzo wiele mi dała i staram się je połączyć.

Prowadzenie bloga nauczyło mnie zwracać uwagę na pisownię.


To nie jest żart. Tak właśnie było i nadal jest. Moją piętą achillesową była ortografia i błędy stylistyczne. Mam z tym problem dotąd, jednak z tekstu na tekst ćwiczyłam swoją pamięć fotograficzną, pracowałam nad zasobem słów, porównań, rozbudową myśli, aby były czytelne i łatwo przyswajalne dla odbiorców. Nie jest łatwo, nauczyć się czegoś, czego się nie czuje. Mrzonki o czytaniu książek i zapamiętywaniu pisowni, można między bajki włożyć.

Zdecydowanie nie jestem wzrokowcem, jak się okazuje słuchowcem też nie, ale jeśli sama coś napisałam i się na tym skupiłam, to po jakimś czasie zostawało mi to w głowie. Tym bardziej że na blogu publikowałam częściej, niż pisałam wypracowania w szkole. Zresztą odbiór, danego tekstu na blogu jest zupełnie inny, niż odbiór szkolnego opowiadania przez oceniającego nauczyciela.


Nadal robię błędy, staram się korzystać z automatycznego sprawdzania pisowni, bo o ile kiedyś nie zwracałam uwagi, jak piszą inni, tak obecnie przeszkadza mi wiele rzeczy. Potrafię zapomnieć o przecinku, zrobić błąd ortograficzny, ale staram się tego unikać. Ponadto częściej zwracam uwagę na blogi, które interpunkcji nie stosują zupełnie. Kropkę mogę znaleźć gdzieś po 3 tysiącach znaków, a wielka litera pojawia się tam tylko raz, na początku wpisu. Strasznie mnie to męczy i denerwuje, dlatego staram się Was nie denerwować.


Nie znoszę clickbaitów i fake newsów.


Kilka razy na blogu rozminęłam się z prawdą, opublikowałam coś za szybko, nie dokładnie. Nie sprawdziłam, czy to, co publikuje, jest w 100% prawdziwe. Nie były to rzeczy wielkiej wagi, jednak te sytuacje dały mi bardzo mocno do myślenia. Nikt nie lubi trafiać na nierzetelne informacje, na wpisy, które pozornie mają pożądaną przez nas tematykę, a okazują się zupełnie czymś innym. Przez takie rzeczy przestałam ufać niektórym blogerom, teraz kilka razy sprawdzam, czy dane informacje są w 100% prawdziwe, zanim o nich komukolwiek powiem.

Co więcej, przez to, że sama zajęłam się prowadzeniem bloga, łatwiej mi wychwycić fake newsy i clickbaitowe nagłówki, które są wyssane z palca i zostały stworzone tylko po to, żeby nabić sobie oglądalności. Szalenie mnie to denerwuje, jeśli jest to nagminna praktyka. Pojedyncze wyskoki są dla mnie do zaakceptowania, ale niektórzy nie znają umiaru.


Dowiedziałam się, że nie wszystko złoto co zachwalają.


Zauważyłeś u mnie, że od czasu do czasu pojawiają się wpisy z recenzjami lub innego rodzaju wpisy sponsorowane? Oprócz tego, że czasem mogę zarobić na blogu, wiem że zbyt zachwalany przedmiot niekoniecznie jest dobry, dlatego sama staram się tego nie robić, a produkty pokazuję w ramach ciekawostki, zwracam uwagę na ich parametry, ewentualnie skupiam się na zupełnie innym zagadnieniu, a pokazywany produkt jest tylko dodatkiem do treści, która została stworzona. Staram się zrobić i dać coś więcej niż tylko zachwalić daną rzecz. A jeśli już to robię, to tak uważam, ale wiem, że nie wszyscy tak działają i nie jest to wyłącznie domena blogerów.


Nauczył dążyć do spełniania marzeń.


Blog to nośnik informacji może być bardzo popularnym miejscem, w którym reklamuje się wiele rzeczy, ale może być też zupełnie prywatnym miejscem. Ja obecnie jestem gdzieś pomiędzy, bo zaczynałam prowadzenie bloga od zupełnej prywaty, a dążąc do komercji (na szczęście nieudanej), znalazłam balans. Dowiedziałam się, że marzenia są po to, żeby je spełniać, ale nie czekając w miejscu, ale działając. Czasem wychodzi mi to lepiej, a czasem gorzej, ale efekt jest zazwyczaj taki, że gdy zaczynam działać i dążę do wyznaczonego celu. A jeśli nie podejmuję walki, to nie mam pretensji do nikogo, tylko do samej siebie. Dzięki blogowi nauczyłam się, że aby mieć efekty, trzeba być systematycznym. Teraz to może zabawne, bo systematyki w pisaniu nie mam, ale pojawia się ona w innych dziedzinach i daje efekty.

A dlaczego Ciebie nauczył blog? Może nie masz swojego miejsca do pisania i wolisz czytać innych?