Dziecko na zdjęciu profilowym.

Dziecko na zdjęciu profilowym.

26 maja 2015 8 przez Anna

     Dziecko na zdjęciu profilowym jest słodkie, do takich wniosków dochodzi wiele osób i z lubością umieszczają ich fotografie na prywatnych kontach. Jako rodzic sama lubię się chwalić synem, bo niby czemu miałoby być inaczej, ale są granice, których przekraczać nie warto. Może zacznę od tego, że obecne profile na portalach społecznościowych nie służą już tylko do pokazywania własnych fotografii z urlopu i imienin u cioci, ale coraz częściej używane są do wyrażania opinii, a także do jawnych i nie koniecznie kulturalnych rozmów na przeróżne tematy. Dlatego ciężko mi się patrzy na konta osób wypowiadających się i firmujących swoją wypowiedź, twarzą dziecka.

dziecko na zdjęciu profilowym

Praca, a życie osobiste.

     Jako transportowiec używam kilku komunikatorów, które pomagają mi w pracy. Mimo 6 letniego stażu (prawie), do dziś nie zdecydowałam się na  umieszczenie własnego zdjęcia w którymkolwiek z programów. Pewnego razu spotkała mnie dość dziwna sytuacja. Przewoźnik odmówił wzięcia ładunku, dopóki nie zobaczy tego jak jego rozmówca ( w tym wypadku ja) wygląda. Sytuacja dość komiczna, bo mój wygląd ma się do  rzetelności wykonywanego transportu tak, jak modelka do pączka. Od tamtej pory zmieniło się tyle, że coraz więcej osób ujawnia swój wizerunek do celów służbowych i to według mnie nic dziwnego, bo życie zaczęło się toczyć w sieci. Natomiast bardzo nie lubię, gdy mieszany jest wizerunek rodziny w miejscach służbowych. Jako potencjalny zleceniodawca, widząc dziecko na zdjęciu profilowym, służbowych narzędzi pracy, zaczynam się zastanawiać nad tym, czy dana osoba jest aby na pewno kompetentna. Czy fakt posiadania rodziny i obnoszenia się z nią na forum służbowym nie jest zbyt agresywny i czy taka osoba będzie potrafiła kompetentnie wykonać swoje obowiązki. Do czego to doszło, że ja matka, oceniam innych ludzi na podstawie tego, czy przyszły kontrahent ma dziecko na zdjęciu profilowym? Dzieje się tak przez to, że ilekroć w pracy zaczynałam współpracę z takim delikwentem ( o dziwo nie tylko panie lubią się pochwalić dziećmi), tyle razy miałam większe czy mniejsze problemy z komunikacją. Osoby takie odpisywały ze sporym opóźnieniem, nie odbierały telefonów i zawsze wytłumaczeniem były dzieci. No tak, przecież widziałam, że miał dziecko na zdjęciu profilowym, to mogłam się spodziewać tego, że przez pół dnia nie otrzymam żadnej rzetelnej informacji, a jak już otrzymam, to wbije mnie ona w parkiet i na do widzenia usłyszę kit w postaci ” dziecko było chore, miałem chrzest, komunię”. Oczywiście to zapewne mocna generalizacja, ale mnie zapala się czerwona lampka, gdy widzę, że w sferę służbową, mieszane jest życie prywatne.

Mam dziecko na zdjęciu profilowym, więc je kocham.

         Kiedyś, nie pamiętam podczas jakiej to było dyskusji, przeczytałam komentarz jednej mamy, która szczyciła się tym, że ma dziecko na zdjęciu profilowym i to świadczy o tym, że go naprawdę kocha. Rozbawiło mnie to, bo niby o czym może świadczyć takie zdjęcie? Tylko o tym, że ta kobieta ma dziecko i tyle. Nic ponad to. Nie sądzę, aby którekolwiek ze zdjęć, miarodajnie ukazało miłość rodzica do własnego potomka. Za to bardzo często zobaczyć można głupotę “kochających” rodziców, którzy do sieci wrzucają wulgaryzmy, obrzucają się wzajemnie epitetami i groźbami, a to wszystko pod ikonkami słodkich dzieciaczków, które na pewno byłyby bardzo dumne z tego, że ich matki, wzór cnót wszelakich, skaczą sobie do gardeł, a w profilach mają ich dziecięce podobizny. Niby taki szczegół, a doprowadza mnie do szału za każdym razem, gdy widzę uśmiechnięte dziecko, a obok pięknego zdjęcia widnieją przekleństwa i nie wiadomo co jeszcze. Jeśli to świadczy o miłości do tych dzieci, to ja szczerze dziękuję za coś takiego. Działasz publicznie, lubisz zabierać głos na kontrowersyjne tematy, to zostaw zdjęcie swojego dziecka w spokoju. Wklej sobie własną gębę, albo cokolwiek innego i wtedy rób co chcesz. Szargaj sobie swoją twarz, swoje nazwisko, a tego małego człowieka, który nie wie co to polityka i który nie wie co to walka cycka z butelką, zostaw w spokoju.

Czyje to konto?

        Zakładam sobie konto na facebooku, wpisuję datę urodzenia, imię i nazwisko. Mogę sobie ustawić szkoły do jakich chodziłam, mogę dodać obecne miejsce pracy. Właściwie mogę udostępnić wiele prywatnych informacji. Na końcu mogę ustawić sobie zdjęcie główne, które będzie się wyświetlało jako avatar przy moich wypowiedziach. Wszystko świetnie, tylko czemu w takiej chwili, gdy konto zawiera informacje o nas, wklejane jest dziecko na zdjęciu profilowym? To nasze czy jego konto? A może wyznajemy zasadę, że dziecko jest nasze, więc możemy sobie robić co nam się żywnie podoba? A gdyby tak odwrotnie? Gdyby moja mama założyła sobie konto i stwierdziła, że wstawi moje zdjęcie jako to profilowe? Ja nie byłabym zadowolona, bo niby czemu miałabym być. Jej konto, więc niech promuje je własną twarzą, poza tym jestem dorosła i mogę się sprzeciwić, co też bez wahania bym zrobiła. Wychodzi na to, że skoro dzieci i ryby głosu nie mają, można z nimi zrobić wszystko. Nawet wypowiadać się wulgarnie, niby pod swoim nazwiskiem, ale opatrzonym twarzą malucha.