Proszę, zgłoś się do mojego konkursu!

Proszę, zgłoś się do mojego konkursu!

12 lutego 2014 64 przez Anna

       Kocham Wasze blogi. Piszę to na wstępie, aby było jasno i klarownie zaznaczone, że poniższy tekst nie powstał z zazdrości tylko z irytacji i znudzenia. Narażę się sporej liczbie osób i to nawet pewnie tej, których blogi darzę szczerą sympatią, ale  w sumie co mi szkodzi? Wy sobie na swojej przestrzeni piszecie co wam do głowy przyjdzie więc, kto mi zabroni wyrazić swoje zdanie na temat jęczenia konkursowego? No właśnie nikt, choć obrazić się na mnie możecie. Jak to mówią ryzyk fizyk, najwyżej…

Konkursy są nieodłączną częścią blogosfery i chyba nie ma blogera, który choć raz nie skusiłby się na organizację candy. W efekcie czego rozdania stały się coraz bardziej popularne, coraz więcej osób chce je organizować, aby nagrodzić swoich czytelników, napędzić trochę bloga, wyjść z nim do innych, pokazać się po prostu i dać się poznać. To jest naturalne, z resztą sama z takich pobudek nieraz organizowałam konkursy. Jednak jeszcze rok temu rozdania nie były aż tak popularne. Mam wrażenie że było ich mniej, co za tym idzie, było więcej zainteresowanych. Pojawiali się chętni, wiec blogerzy zachęceni frekwencją u innych zaczęli masowo ogłaszać konkursy i… klops. Coś się złamało, coś nie zaskoczyło. Prawdopodobnie, jest to też wina tego, że blogerzy zaczęli być świadomi konsekwencji i przestali organizować losowania, a przecież łatwa nagroda kusi, gorzej gdy trzeba wykonać zadanie konkursowe. Mimo wszystko nagle okazało się, że blogi zalały się konkursami z łatwiejszymi i trudniejszymi zadaniami, a chętni nie dopisali… Dla czego? Może ze znudzenia wszechobecnymi nagrodami, a może przez to, że niektórzy stosują coraz to wymyślniejsze regulaminy.

* Bezwzględnie polubić wszystkich sponsorów nagród. I tu jest pies pogrzebany ( mój pies nie wasz, wam może nie odpowiadać coś zupełnie innego). Coraz częściej nagród jest wiele. Skoro ja chcę wygrać tylko poduszkę w kropki, to czemu mam lubić producenta piórnika, misia, zakład pani krawcowej co szyje spódniczki, panią od lalek i pana od spinek? Mam syna, po co mam lubić coś czego i tak mu nie kupię? Jestem osobą, która nie lubi lubić, skoro nie lubi i nie biorę w takich masówkach udziału, choć przyznam, że nagrody czasem kuszą.

Za to osobiście lubię regulaminy w których jest jasno napisane, że można polubić i bloga i sponsorów, ale nie jest to wymagane. Kto chce to „polubia” i życie toczy się dalej. Każdy jest szczęśliwy. Nie piszę tego, żebyście specjalnie zmieniali swoje regulaminy, bo i tak w niewielu konkursach biorę udział. Przestałam wchodzić w dane posty, bo szkoda mi czasu. Znudziły mnie one, choć kiedyś byłam aktywna ( może to mija?), nawet nagrody mimo tego, że czasem kuszą, to nie są w stanie skłonić mnie do ruszenia tyłka. No po prostu mam przesyt, koniec kropka.

Jest jednak jeszcze coś i to chyba będzie największy zarzut w stronę organizatorów rozdań, albo raczej organizatorek, bo z nimi mam styczność.

„Jak mi przykro, że nikt się nie zgłasza. Tak się starałam, a nikt nie chce nagród”. Czasem fajnie jest wyrzucić z siebie żal i frustrację, ale gdy powtarza się to przy każdym organizowanym konkursie i przy co 3 wpisie na wallu, to ja jako czytelnik wpadam w poczucie winy, w którym nie chcę być. Nie powinnam się czuć winna temu, że nie mam ochoty zgłosić się do konkursu. Konkurs to przyjemność, a nie przykry obowiązek, z którego powinnam się wywiązać aby autorka bloga poczuła się lepiej. Nie mam czasu ani chęci na zbawianie świata.

” Już nie będę więcej organizowała konkursu, bo nikt się nie zgłasza!”. Kocham szantaże a’la obrażona księżniczka. Czytając ileś takich szantaży, człowiek zaczyna mieć przesyt, no bo niby czym sobie zasłużyłam, tym że się nie zgłosiłam? Tym, że od konkursów wolę inne teksty autorki i chętnie ją czytam, a brać udziału w rozdawajce zupełnie mi się nie chce, ani czytać lamentów. Trudno, najwyżej nie będę miała u kogo wygrywać skoro Ty nie chcesz już robić konkursu, świat mi się właśnie zawalił…

” Zapraszam do konkursu, jeśli się nie zgłosicie już więcej konkursów nie będzie!!”

– Anka! Marsz do tablicy! Jakiego rozmiaru rękawiczki nosiła panna Izabela z Lalki? Jak nie powiesz to pałę dostaniesz i już więcej się na Ciebie nie popatrzę. Strach się bać. Znowu czuję się zastraszana, bo jak nie odpowiem to czeka mnie kara!

” Tym razem to już na prawdę ostatni konkurs… Jeśli znowu będzie mało zgłoszeń, to daruję sobie organizację :(:(:(!” Dostałam ostatnią szansę, pięćdziesiątą chyba, w każmy bądź razie ostatnią szansę z kolei. Mam okazję na poprawę, ale czy ja chcę się poprawić? Czy ja mam ochotę wziąć udział w takim konkursie, który z góry reklamuje się groźbą? Tak to dla mnie groźba w stylu, jak nie posprzątasz to nie będzie cukierka! Zdecydowanie zniechęca.

          Nie piszę tego, żeby kogokolwiek wyśmiać, nie to mam na celu. Choć faktycznie bawi mnie to, że do takich zagrywek ( słabych i takich no… żenujących) uciekają się na prawdę fajne blogi. Blogi, które polubiłam bez przymusu i które na prawdę dobrze sobie radzą. Nie dziwiłabym się, że ktoś początkujący będzie zdziwiony ewentualnym niepowodzeniem. Ale w sumie początkujący blogerzy raczej nie mają tyle śmiałości aby WYMAGAĆ i WZBUDZAĆ LITOŚĆ. Więc to jednak domena tych osób, które już mają jakiś dorobek. Coś co ma teoretycznie zachęcić, mnie osobiście męczy i sprawia, że właściwie tracę ochotę na śledzenie danego bloga. Pewnie przy obserwowaniu trzymają mnie jedynie fajne i wartościowe teksty, dla których jestem w stanie przymknąć oko. Chcesz organizować konkurs? Naucz się przegrywać, robić dobrą minę do złej gry. Uświadom sobie, że w Twoim konkursie będzie niewielu uczestników i pogódź się z tym. Wykaż się klasą, albo tak rozreklamuj konkurs, aby chętni byli, ale nie graj na czyimś poczuciu winy i nie zastraszaj bo to jest słabe. Takie poczynania zniechęcają, to się pamięta przy kolejnych zabawach. Poza tym psują cały wizerunek, bloga, blogera i samego konkursu. Czasem jest tak, że przy 5 konkursie jakiejś osoby, mam ochotę się zgłosić, bo widzę nagrodę dla siebie, jednak zniechęca mnie to, że pamiętam zachowanie organizatora z wcześniejszego konkursu i udziału nie biorę. Może nie powinnam nikogo pouczać, bo jestem kroplą w morzu, nic nieznaczącym się blogiem żyjącym własnym życiem, ale jako czytelnik chcę mieć coś do powiedzenia. Bo pewnych rzeczy nie chcę czytać, a tym bardziej jeżeli przewijają się nagminnie, osaczają mnie i bazują na moim poczuciu winy. Nie tak to powinno wyglądać, to chyba miała być zabawa sprawiająca przyjemność wszystkim, a nie spełniająca oczekiwania organizatorów. Jasne, że to tez jest ważne, bo konkursu nie robi się od tak wyłącznie dla ludzi, ale przede wszystkim dla nas samych. Jednak skoro coś organizujemy to miejmy tez odwagę chylić czoło i przyjąć z pokora to co się z tym konkursem dzieje, albo raczej to że się nie dzieje nic. A jeśli już się nie dzieje, to może czas coś z tym zrobić, zamiast się użalać? Jasne Twój blog, twoje profile społecznościowe, twoja sprawa. Jak mi się nie podoba zawsze mogę nie wchodzić, i odlubić. Ale… problem w tym, że ja te Wasze blogi lubię i chcę czytać i tak samo jest z Waszymi społecznościami.

(Visited 34 times, 1 visits today)

Polecam