Rozwód na facebooku.

Rozwód na facebooku.

7 maja 2015 17 przez Anna

Rozbawił mnie ostatnio ten prześmiewczy rysunek. Z bananem na twarzy dałam udostępnij, a co sobie będę żałować, wszak trafione w samo sedno, choć przecież sama korzystam z dobrodziejstw facebooka. Dopiero potem zaczęłam się zastanawiać nad drugim dnem.

Samo dzielenie się swoim szczęściem jest dla mnie oczywiste. Wychodzi sobie babeczka za mąż, może jako pierwsza wśród swoich znajomych, a może jako ostatnia. Ta, której każdy wróżył staropanieństwo. Ona chce, aby każdy (nawet ten Zenek z przedszkola, którego ma w znajomych mimo, że nie zamieniła z nim zdania odkąd zabrał jej gumkę w kształcie księżniczki i spuścił ją w klozecie) wiedział, że ONA MA FACETA, a tam faceta MĘŻA. Udało jej się, na przekór wszystkim, a może nawet na złość tej Teresce, co to myślała, że tylko jej się szczęście należy. Perfidna, obnosiła się ze swoim księciem z bajki, to niech ma. Niech patrzy i zazdrości! No i ta radość, gdy widzi pierwszego, drugiego, czterdziestego lajka. O! Jest nawet lajk od Krzyśka, tego samego, który w liceum powiedział, że z niej niezły pasztet…. Niech i on zobaczy, co stracił!

Dobrze, ten wpis nie powstałby, gdyby nie to, że zapobiegawczo zaczęłam węszyć u własnego męża, czy sobie tego małżeństwa nie oznaczył. Uf, na szczęście ma tylko datę naszego związku, to się nie liczy:-p? Mogę sobie bezkarnie pisać co chcę, ale w sumie nie mam zamiaru wyśmiewać ani nic z tych rzeczy. O ile miło popatrzeć na te lajki i komentarze, które gromadzą się pod statusami ślubnym i zdjęciami, o tyle już nie jest tak fajnie gdy para się rozstaje, a na facebooku pojawia się złamane serduszko z opisem ” Zakończenie związku”. Chyba nie ma nic bardziej przykrego, niż taka upubliczniona informacja i komentarze pod nią ( nie lubię, ale co się stało, a to cham itp.). Takie informacje wbrew pozorom mają większe wzięcie, niż statusy ślubne.

Tragedie kocha każdy, a rozstanie po latach idealnej miłości dokumentowanej ckliwymi zdjęciami, to świetny kąsek dla tej wrednej Tereski, która teraz może po kryjomu się wyśmiewać. Niby nie ma z czego, ale w końcu tak się ta durna Anka chwaliła swoim szczęściem i ma za swoje. I wysyła Tereska do swoich znajomych link do wydarzenia z osi czasu Ani. Oczywiście w wiadomościach prywatnych, bo leżącego się nie kopie. No przynajmniej nie wtedy, gdy ktoś widzi…

53fb4fcf84b2c

Mimo wszystko da się to zrobić inaczej, po cichu. Bo to, że teraz widoczne jest to z kim w związku jesteś, nie oznacza, że tak musi być zawsze. A chcąc uniknąć hucznego rozwodu na facebooku, wystarczy tylko odznaczyć jedną jedyną opcję po wejściu w swój profil i status związku z “publiczna”, lub z “dla znajomych” na “tylko dla mnie”. Oczywiście, jeśli ktoś ma potrzebę dzielenia się swoim aktualnym stanem cywilnym z innymi, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby to złamane serduszko, pojawiło się na tablicy.