5 najgorszych rad, które dostałam.


Wszystkie wpisy / czwartek, Marzec 1st, 2018

Czy chcemy, czy też nie chcemy, jako mamy jesteśmy narażone, na ostrzał wszystkowiedzących ludzi, którzy tylko czekają, aby uraczyć nas radą. Czasem nawet nie jedną, a kilkoma. Sypią nimi jak z rękawa, nie myśląc o tym, czy to, o czym mówią ma faktycznie sens. Było kilka takich sytuacji, w których bez namysłu posłuchałam takich rad, a potem mocno tego żałowałam. Trzeba mieć świadomość, że nie wszystkie są faktycznie dobre i nie wszystkie sprawdzą się w konkretnym przypadku. Dlatego rozsądek jest kluczowy, bez niego my matki zwariujemy.

Zawsze ubieraj czapeczkę! Za wszelką cenę chroń uszy. Tak się wkręciłam w te czapeczki, gdy Kacper był mały, że ubierałam je czy trzeba było, czy też nie. Z marazmu czapeczkowego wyrwała mnie moja pediatra, gdy do gondoli przy 30-stopniowym upale, założyłam dziecku czapeczkę. Dumnie wjechałam wtedy do przychodni. Na korytarzu stała akurat Pani Doktor i rozmawiała z pielęgniarką. Gdy zobaczyła jak wyjmuję biednego spoconego szkraba grzecznie, acz stanowczo zwróciła mi uwagę, że głupotą jest ubieranie czapki przy takim upale, nawet tej najcieńszej. Tym bardziej że nie było nawet grama wiatru.

Gdy dziecko wpada w histerię przytrzymaj go i nie pozwól na zbędne ruchy. Próbowałam tego dwa razy i opuściłam. Sama jakoś nie za dobrze czułam się, gdy musiałam stawać się więzieniem dla mojego dziecka, bo tak to właśnie wygląda. Dzieciak jest wkurzony, a matka go trzyma, krępując ruchy. Gdyby mnie tak ktoś przytrzymywał, to szczerze przyznam, że byłabym jeszcze bardziej zdenerwowana i starałabym się uwolnić za wszelką cenę.

Dobre rady nie są złe, jednak mogą się takimi stać, gdy zastosujemy je bez żadnego zastanowienia. Ja zapomniałam, że tak jak różni są ludzie, tak różne powinny być też metody postępowania.

Nie poświęcaj mu tyle czasu. Najbardziej kuriozalną radą albo może wyrzutem skierowanym w moim kierunku, był czas, jaki poświęcam własnemu dziecku. Według niektórych od najmłodszych lat powinien się bawić zupełnie sam, co świadczyłoby o jego samodzielności i dorosłości. Nigdy nie posłuchałam tej rady z jednego prostego powodu. Jestem mamą i będę poświęcać dziecku tyle czasu, ile jestem w stanie i tyle ile moje dziecko będzie go potrzebowało. Po tych kilku latach śmiało mogę stwierdzić, że wspólnie spędzone chwile to wspaniała inwestycja w relacje rodzinne i w kształtowanie się młodego człowieka.

Dobrze wypełniony grafik to idealny sposób na… Zazwyczaj słyszałam, że zajęcia pozalekcyjne i ich duża ilość to wspaniałe wypełnienie czasu. Dzięki temu dziecko nie będzie miało czasu na głupoty. Ja jednak uważam, że zajęcia pozalekcyjne owszem są ważne, ale nie tylko nimi dziecko powinno żyć. Każdy popełniał w swoim życiu jakieś błędy, na których się uczył. Dzieci też powinny mieć czas na zabawę, a nawet na drobne psoty.

Dziecko musi mieć markowe ciuchy, nie może odstawać. Nie noszę markowych rzeczy i moje dziecko też takich nie nosi. Bzdurą jest to, że dzieciaki wyśmiewają inne za to, że te nie mają popularnego logo na butach czy koszulce. Oczywiście wszystko zależy od tego, gdzie dziecko chodzi do szkoły, ale w zwykłych placówkach wystarczy, aby ubrania były czyste i schludne. To nie dzieci, ale my rodzice uczymy je zwracania uwagi na to, co według nas jest w modzie, a co nie. Dlatego bardziej niż o modne ubrania, obawiam się o wychowanie dziecka. Wolę wpajać mu, że znaczek to nie wszystko, a najważniejszy jest człowiek, który nosi dane ubrania.

Moim zdaniem to były najgorsze z najgorszych rad, jakie otrzymałam od znajomych. Nie przeczę, że może chcieli podzielić się ze mną swoimi doświadczeniami, jednak nie wyszły lub nie wyszłyby mi one na dobre. Otrzymując od kogoś gotowe rozwiązanie problemu, trzeba przemyśleć, czy wdrożenie dobrej rady nie przyniesie odwrotnego skutku.

(Visited 50 times, 1 visits today)

3 Replies to “5 najgorszych rad, które dostałam.”

  1. Cóż, ludzie zawsze wiedzą lepiej niż ty, jak powinnać żyć. Myślę, że dobrze jest rad słuchać, w sensie SŁUCHAĆ a nie być posłusznym, bo z ludzkiej wiedzy i doświadczenia czasem warto jest skorzystać, oczywiście pod warunkiem, że najpierw użyjemy swojej własnej mózgownicy, wrażliwości, empatii i nie zapomnimy o swoich poglądach i przekonaniach. Ja bardzo często korzystam z pomysłów i wiedzy innych ludzi, ale zawsze idę swoją drogą nawet jak ludzie uważają mnie za dziwkaczkę, niedostosowaną czy aspołeczną, bo guzik ich to obchodzi jak ja swoje życie zmarnuję 🙂 Jeśli idzie o wychowanie dzieci, to moja mama, babcia, sąsiadki miały (i chyba mają nadal) całkowicie odmienne podejście i często mnie krytykowały, pouczały i dawały rady. Do tego te wszystkie poradniki psychologów, pedagogów, pediatrów, artystów czy celebrytów – słowem jedynych mądrych na tym świecie. Jako młoda mama zaczełam nawet im wszyskim po troszę wierzyć, no bo jak tu doktorowi człowiek nie uwierzy, czy innej znanej szanowanej osobie? Tymczasem dziś jako matka z 16letnim stażem mogę rzec, że owszem – porady są dobre, warto posłuchac i doktora, i sąsiadki z naprzeciwka, ale najwięszkymi ekspertami od danego dziecka są jego własna mama i tata. Kurczaki każde z mojej Trójcy jest inne, każde wymaga innego podejścia, innych metod. To co dla jednego jest dobre, dla drugiego może być szkodliwe. Jedno potrzebuje ciągłego wsparcia i pomocy, drugie od pierwszych miesięcy woli radzić sobie ze wszystkim samo. Pamiętac też trzeba, że każdy rodzic ma inne zasady, inne priorytety, inne możliwości, które dobrze jest też uszanować, no i że nasze własne podejście i poglądy mogą z czasem ewoluować a nawet drastycznie się zmienić. Ja np musiałam zmienić pogląd na kwestie markowych ubrań i napiętego grafiku – kiedyś pokrywał się z Twoim, a dziś jest wprost przeciwnie, bo zamieszkałam w innym kraju a dzieci stały się nastolatkami, a to zmieniło bardzo wiele z wyjątkiem tego, że nadal jestem ich mamą i nadal robię wszystko, by było im jak najlepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.