Dziecko na Warsztat- Jak nadmuchać balon.

Dziecko na Warsztat- Jak nadmuchać balon.

24 czerwca 2014 10 przez Anna

         To już ostatni warsztat w tej edycji. Tym razem mam lekkie opóźnienie wynikające z mojej niegramotności. No niestety… Przez przypadek usunęłam sobie zdjęcia, które miały być wykorzystane w warsztacie. Na szybko trzeba było wymyślić coś innego. No cóż nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mieliśmy dzięki temu więcej zabawy i radości.

Wyświetlanie DnW-plakat3.jpg

          Zastanawialiście się kiedyś jak nadmuchać balon nie używając do tego celu pompki ani ust? To wszystko jest możliwe, a potrzeba do tego na prawdę niewiele.

Do wykonania doświadczenia potrzebujemy

– 2 balony

– butelkę po napoju

–  sodę oczyszczoną

– pół szklanki octu.

Wykonanie: Do butelki wlewamy ocet, a  do balona wsypujemy 4 czubate łyżeczki sody. My użyliśmy do tego zrolowanej kartki papieru, z uwagi na to że nie mieliśmy lejka. A wsypywanie sody bezpośrednio do balonika zaowocowało w przymusowe zamiatanie podłogi:-p. Gdy soda jest już w baloniku, naciągamy go na gwint butelki i  wysypujemy z niego sodę do octu, a potem cierpliwie czekamy:).

7

8

 

9

10

11

12

13

14

15

     Balon nadmuchany. Ale gdyby tak sprawdzić co jest cięższe? W zielonym balonie w wyniku reakcji sody z octem, znalazł się dwutlenek węgla. Dla tego też drugi balonik postanowiliśmy nadmuchać osobiście. Dzięki temu na własnej skórze przekonamy sie jak to jest z tymi gazami, czy to przypadkiem nie jakieś oszustwo. Bo jak coś czego nie widać, może być cięższe od drugiego niewidocznego cosia?

16

17

18

” Mamo czemu ten głupi balon zielony spada szybciej? Chcę żeby wygrał żółty”. Żółty nie wygrał ani raz, a wszystko przez to, że zielony wypełniony dwutlenkiem węgla był na prawdę cięższy!

Przypadki tak jak wypadki chodzą po ludziach. Dziecko odkryło jeszcze coś! Po potarciu balona o lodówkę czy płytki na ścianie, przedmiot elektryzuje się i nie opada! Gdybyście widzieli tą radość w oczach syna i śmiech gdy słyszał przeskakujące ładunki podczas pocierania balonika o lodówkę:).

19

20

22

A zielony cięższy balon, nie chciał się naelektryzować, a tym samym ciągle spadał na podłogę.

Dzięki tym kilku warsztatom, bardzo wiele się nauczyłam, myślę że mój syn również. Między innymi odkryliśmy pasję do wspólnych wypieków. Ja piec nie lubię, ale gdy pomaga mi syn jakoś wszystko toczy się naturalnie i nawet mi się to podoba. A oto nasze ostatnie wypieki:).

1

2

3

4

5

6

I to już koniec. Aż mi trochę przykro, ale będzie kolejna edycja na którą Was zapraszam. A jeśli chcecie zobaczyć warsztaty u innych mam to serdecznie zapraszam do klikania w mapę poniżej.