Czego nie uwzględniłabym w wyprawce dla siebie i dziecka.

Czego nie uwzględniłabym w wyprawce dla siebie i dziecka.

5 lutego 2014 12 przez Anna

     Co prawda drugie dziecko mi nie grozi, przynajmniej taką mam nadzieję, ale zupełnie przypadkowo natknęłam się na ogromną listę rzeczy potrzebnych dziecku. Po wstępnej analizie stwierdziłam, że większość tych rzeczy miałam, ale zupełnie się nie przydała, lub dokonałam nietrafionego wyboru. Bo nagle okazało się że tych 30 par bodziaków na początek to o wiele za wiele, plus pajacyki i inne ciuszki dawały taki ogrom ubrań, a dziecko szybko rośnie.

 stylowi_pl_diy-zrob-to-sam_1229736

Kosmetyki: Cały arsenał kosmetyków był zupełnie niepotrzebny. Do tej pory w szafce leżą mi nieużywane kremy dla niemowląt, których użyliśmy może raz, lub dwa. Teraz kupiłabym jedynie mydełko, oliwkę w wersji małej ( pewnie pokusiłabym się o znalezienie naturalnej wersji dla malucha) i na zimę jakiś kremik do twarzy, to by było na tyle. Wszelkie inne kremy do ciała, szampony dla niemowląt i nie wiadomo co jeszcze pominęłabym bez żalu.

Łóżeczko z akcesoriami: Postawiłam na łóżeczko turystyczne, które służyło nam bardzo długo. Jednak teraz gdybym kolejny raz miała dokonywać zakupu, wzięłabym zupełnie okrojoną wersję posiadającą jedynie zawieszaną półeczkę na akcesoria, odpuściłabym zestawowy przewijak, który po dwóch miesiącach funkcjonowania dziecka stał się niewygodny i niebezpieczny. Baldachim? Nigdy nie użyłam bo nie chciałoby mi się go oczyszczać z kurzu. Ale na zdjęciu wyglądał na prawdę uroczo.

Laktator: Moja największa pomyłka, nie wydałam na niego zbyt wiele, może tu był główny błąd, lepiej wychodziło mi ściąganie pokarmu ręcznie niż tym czymś. Osobiście uważam, że jak inwestować to w coś porządnego, ale na początku zrezygnowałabym z zakupu całkowicie.

Wkładki laktacyjne: Miałam tak nikły pokarm, że nigdy mi się nie przydały.

Wózek 2 in 1: Jedna wielka pomyłka. Jeśli ktoś nie ma pieniędzy to niech zainwestuje w lekką gondolkę na pompowanych kołach, a dopiero po pół roku niech kupuje spacerówkę. My za nasz wózek zapłaciliśmy jakieś 700 zł. Był świetną gondolką i beznadziejną spacerówką. Ciężar, który daje stabilność i pewne prowadzenie gdy dziecko jest malutkie, zaczyna przeszkadzać gdy używamy wersji spacerowej przy zdecydowanie cięższym dziecku.

Termometr do wody: Mieliśmy, to nie jest duży wydatek, a i tak jakoś mały preferował niższą temperaturę wody niż ta wskazana przez poradniki.

Niania elektroniczna: Nie kupowaliśmy, wygrałam ją w jakimś konkursie i nigdy nie użyłam. Mieszkamy w bloku, więc taki sprzęt to byłby zdecydowanie zbędny wydatek.

Proszek dla dzieci: Prałam nim kilka razy, ale zupełnie nie dopierał plam. Po kilku takich nieudanych praniach, zaczęłam rzeczy dziecka prac w naszym proszku, jednak ustawiałam podwójne płukanie. Uczuleń nigdy nie było.

Pościel dziecięca: Nie przydała się nam zbyt szybko, a była jedna z pierwszych rzeczy jakie zakupiliśmy, mimo że używaliśmy przez pierwsze miesiące głównie rożka i śpiworka. Zupełnie zbędny wydatek na samym początku.

       Jest też sporo rzeczy, które nam się przydały choć nie są niezbędne jednak nie o tym jest dzisiejszy post. Domyślam się też, że rzeczy, które nie przydały się mnie inni odbiorą za coś bezapelacyjnie potrzebnego. Baa nie będą sobie wyobrażali życia, bez tych produktów, ale ja z pełną odpowiedzialnością nie uwzględniłabym ich na liście zakupowej, lub zmieniłabym na coś innego. Może wyjdę na sknerę, ale nie widzę powodu dla którego na noworodka trzeba wydawać fortunę.

(Visited 75 times, 1 visits today)

Polecam