Słowa ranią…

20 kwietnia 2012 11 przez Anna

         Nie raz już spotkałam się z sytuacją, w której rodzic mówi do swojego dziecka, ty idioto, głupku, kretynie. Aż się chce podjeść do takiego rodzica i powiedzieć “Sam jesteś głupi!”, tak aby ten dorosły człowiek poczuł jak to jest być w skórze tego mniejszego.

Wiele  mówi się o przemocy fizycznej, o katowaniu dzieci i tym, że klaps to również swego rodzaju wyładowanie się na dziecku. Media, fundacje, społeczności internetowe mówią otwarcie, że klaps nie jest metodą wychowawczą, a tylko i wyłącznie pokazem siły, okazywaniem wyższości rodzica nad dzieckiem. Jednak w tym wszystkim, często miałam wrażenie, że zupełnie zapominano o przemocy werbalnej. Bo tak jak nie fair jest wychowywanie klapsami, tak również nie w porządku są wyzwiska typu ” ty głupku, idioto, kretynie, nigdy nic nie potrafisz zrobić, jak zwykle ci się nie udało itp.” Niby nic, a potrafi utwierdzić w przekonaniu małą istotę ( i nie tylko małą), że nie jest dość dobra. Dziecko dowiaduje się z tych przekazów, że mimo usilnych starań nie wyszło, a rodzice skupiają się głównie na efekcie jego poczynań. W gruncie rzeczy, po jakimś czasie prób dziecko zupełnie przestaje się starać, bo przekonane o swojej beznadziejności nie widzi sensu w doskonaleniu się.

Po co się starać jeśli i tak tego nikt nie zauważy? Dziecko ma za zadanie posprzątać pokój, rodzic zostawia je na jakiś czas, po czym przychodzi i dokonuje oględzin. Malec pod nieobecność rodzica, stwierdził że wykaże się i zrobi idealny prządek na półkach, jednak na posprzątanie reszty nie starcza mu już czasu. Ma jednak nadzieje, że otrzyma pochwałę za to jak pięknie udało mu się pościerać kurze i poustawiać figurki na półkach uporządkować książki itd. Jednak od rodzica słyszy tylko: ” A reszta? Przecież tu jest bałagan, firanka nie poprawiona, dywan nie odkurzony, na biurku pobojowisko…”. Odechciewa się wszystkiego… Ręce opadłyby nawet dorosłemu, nie tylko małemu dziecku. Rozgoryczone, następnym razem robi tylko rzeczy wyznaczone przez rodzica, nic ponad to i nie angażuje się w to co robi, bo tak czy inaczej opiekun może się do czegoś przyczepić.

Kiedyś gdy byłam dzieckiem, obiecałam sobie, że nie będę powielać niektórych zachowań moich rodziców. W większości mi się udaje jednak popełniam własne błędy wychowawcze w stosunku do mojego syna. Jednym z najgorszych obecnie ( nad którym staram się zapanować) jest ” znowu…”, a w kropeczki można wklepać sobie : rozlałeś, rozsypałeś, nie posłuchałeś, krzyczysz, przewróciłeś się itp. Mam czasem wrażenie, że nad słowami o wiele ciężej zapanować niż nad czynami, jednak nie jest to nie możliwe i na pewno warto próbować jeśli nie dla siebie, to dla własnego dziecka.

Wczoraj oglądając Polsat News byłam pozytywnie zaskoczona, nagłośnieniem akcji  ” Słowa ranią na całe życie”. Mam głęboką nadzieję, że dowie się o niej jak najwięcej osób:). A dla zainteresowanych  link.