Sukienki na komunię dla matki.


Porady dla Mam. / poniedziałek, Marzec 19th, 2018

Zaczęło się. Przyszedł czas na poszukiwania sukienki dla mnie. Dziecko ma albę, w końcu znalazłam mu pasujące buty. Nie pozostaje mi nic, tylko skakać z radości i zająć się sobą. Pamiętacie mój ostatni wpis o poszukiwaniach sukienki? Dziś przeczytacie o moich perypetiach związanych z poszukiwaniami. Ostrzegam, że to post dla ludzi o mocnych nerwach okraszony w zdjęcia, pewnie nie do końca dobrej jakości. Nie jestem blogerką modową, a zdjęcia robiłam telefonem w przymierzalni, więc warunki nie były sprzyjające.

Od czego zacząć poszukiwania sukienki.

Przed wyjściem zmieniłam wygodne spodnie na ciepłe rajstopy i sukienkę. Stwierdziłam, że lepiej mi będzie ściągnąć sukienkę i pozostać w butach mierząc sukienki, niż bawić się w ściąganie i ubieranie spodni za każdym razem gdy wejdę do przymierzalni. Minus numer jeden mojego stroju, to zły dobór koloru rajstop.  Akurat wiosna postanowiła zmieniać się w zimę, o czym przekonałam się kilkadziesiąt minut później i jakoś tak wolałam grube i ciepłe rajstopy niż cieniutką cielistą mgiełkę.

Gdybym miała udzielać rady osobom, które tak jak ja nie lubią zakupów ubraniowych powiedziałabym, że pomysł z rajstopami był trafiony w 90%. Pozostałe 10% to nietrafiony kolor, ale mniejsza o większość.

Na pierwszy strzał poszedł KIK i zwiewna sukienka w kwiatki. A przynajmniej tak mi się wydawało. Materiał nie należał do eleganckich, ale stwierdziłam, że w razie czego będę miała w czym chodzić do pracy. Weszłam do przymierzalni i… góra ok choć trochę za luźna, a od boczków w dół jakoś nie bardzo. W ostateczności do pracy mogłaby być, ale szału nie ma. Poza tym czułam się w niej jak ciotka klotka. Jasne kolory sprawiają, że do mojej metryki dochodzi jakieś +10 lat.

Kolejnym strzałem był H&M i aż 3 sukienki!

Najpierw wybrałam długą sukienkę. Na wieszaku wydawała się idealna, choć byłam pewna, że nie jest dla mnie. Wiecie jak to jest jak widzicie coś, co na pewno nie będzie się nadawać na okazję jaką jest I Komunia własnego dziecka, ale mimo wszystko kolor jest wasz i czujecie że musicie? Potem znalazłam dwa inne modele, na które nie zwróciłabym uwagi, bo moja figura się do nich nie nadaje, ale stwierdziłam, że przekonam się o tym naocznie. Oto efekt.

Ciemna sukienka której długość jest poza kolano ale przed kostkę i wygląda jakoś dziwnie. Do tego mocno kwiatowy wzór, który mnie się podoba, ale zupełnie do mnie nie pasuje. Żałuję tylko, że nie robiłam zdjęć z boku, bo w tej sukience czułam się jak w 5 miesiącu ciąży. Niby brzucha dużego jeszcze nie ma, ale coś już widać i można by się zastanawiać czy to pochłonięty kurczak czy może dziecko. O ile przód jak zwykle szeroko zaczyna się od boczków i robi ze mnie szafę trzydrzwiową, o tyle z boku wyglądam, jakbym zjadła  garnek, który wystawał mi trochę na brzuchu, a trochę na tyłku, tak dla równowagi.

Jasna sukienka i w końcu jedno jedyne zdjęcie z boku. Powinnam dodać, że każda z mierzonych sukienek miała taki sam rozmiar na metce, jednak ewidentnie ta w kolorze pudrowego różu jest za mała. Czułam się w niej jak klops i nawet przez chwilę zastanawiałam się, czy w ogóle robić zdjęcia. No ale co, mojej 9-miesięcznej  już ciąży nie mogłam nie sfotografować. Mogłabym startować z programem 9 miesięcy w 15 minut. to już nie 5 miesiąc a 9, więc jesteśmy na finiszu.

Czerwona sukienka odcinana w okolicy talii, jej krój właściwie był taki sam jak tej różowej, ale dziwnym trafem nie wyglądała tak źle. Była lekko obcisła i oczywiście poszerzenie od pasa nie było dla mnie zbyt korzystne, ale czułam się w niej chyba najlepiej. No i kolor mój, choć za wszelką cenę chciałabym uniknąć czerwieni. Trochę żałuję, że nie znalazłam większego rozmiaru bo kto wie… Może związałybyśmy się ze sobą na dłużej. Choć nie koniecznie przekonują mnie rozkloszowane spódnice. Zazwyczaj kończą się tuż pod pośladkami, a ja średnio lubię tak krótkie rzeczy.

Tutaj powinnam zakończyć, ale nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła się w opałach. Mierząc czerwoną sukienkę, jakimś cudem zacięłam suwak. Męczyłam się z nim kilka minut, w pewnym momencie miałam nawet dzwonić do mego chłopa, żeby ruszył tyłek z mieszkania i aby przyszedł mnie uwolnić od kiecki, która jak na złość nie dała się ściągnąć bez rozsuwania zamka. Po chwili suwak zlitował się i uwolniłam się od czerwonej zarazy. To co? W której sukience mogłabym iść na Komunię własnego dziecka?

(Visited 108 times, 1 visits today)

9 Replies to “Sukienki na komunię dla matki.”

  1. W tej czerwieni ładnie, ale może inny krój. Probowalas proste lub dopasowane?myślę że ładnie byłoby właśnie w takiej i do tego lekki żakiet. W dopasowanej, prostej za kolano coś jakby ołówkowa. Może w Orsay zobacz, tam mają dużo takich olowkowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.