Ból ucha.

6 lutego 2013 19 przez Anna

Wczoraj jak już napisałam na FB mieliśmy przeprawę szpitalną z Kacprem.  Po południu zaczęło go boleć ucho i ból rozwijał się do tego stopnia, że biedak płakał z bólu. Niestety mojej lekarki już nie było więc gdy wszystko zawiodło pojechaliśmy do szpitala.  Byłam świadoma tego, że pogotowie jest od 18:00, ale nic innego nie przyszło mi do głowy. Weszliśmy do wskazanej przez miła panią poczekalni i zapukaliśmy do pokoju lekarskiego. Od razu otworzyła nam Pani, wysłuchała o co chodzi i kazała czekać bo miała pacjenta. Czekaliśmy 10 minut, 15, 20 z gabinetu przestały dochodzić jakiekolwiek dźwięki, a syn coraz bardziej płakał z bólu. Próbowaliśmy go czymś zająć, ale bez rezultatu. W końcu T. stracił cierpliwość i zaczął pukać do gabinetu. Nikt nie otwierał. Zdziwiony wyszedł z poczekalni i wszedł na oddział dziecięcy. Okazało się, że do ów gabinetu prowadziły jeszcze jedne drzwi i to właśnie nimi wyszła szanowna Pani doktor. Po chwili rozmowy T. z pielęgniarka została wezwana inna Pani doktor. Przyszła po około 7 minutach i już gdy stanęła w drzwiach zapaliła mi się lampka. Kobieta wyglądała niezwykle sympatycznie, jednak nie spodobało jej się że jesteśmy zdenerwowani. No ok dziecko mi płacze od ponad 30 minut i o ile ja jeszcze byłam w miarę opanowana to T. tracił cierpliwość, ale skoro przyszła to myślałam, że widząc dziecko normalnie je zbada. Gdy usłyszała że chodzi o ucho odmówiła badania, na co T. prawie delirki dostał i w sumie gdyby nie to że widać było po nim nerwy to pewnie odesłałaby nas z większym kwitkiem niż i tak dostaliśmy. W miedzy czasie Kacper przestał płakać zajęty niemiła sytuacja sprzed gabinetu, w sumie jak by mógł to by uciekł. W końcu pani doktor wpuściła mnie i Kacpra do gabinetu i znowu zaczęła swoja pogadankę że: 1. Ona nie musi nas przyjmować bo  nie ma godziny 18:00, 2. Nawet gdyby była 18:00 to lekarz mógłby nam odmówić przyjęcia bo badania ucha nie każdy się podejmie i ona tez mu do ucha zaglądać nie będzie. Poza tym jesteśmy nie poważni bo  wymagamy od niej nie wiadomo czego czekając zaledwie 7 minut i jeszcze tak się denerwując. Gdy opowiadałam o pani która przyjmowała w tym gabinecie wcześniej, do Pani jakby to nie dochodziło. Miała wkodowaną jedną jedyną prawdę i nic więcej. Z łaską osłuchała małego, popatrzyła mu do gardła i zapisała jego pesel, po czym  powiedziała, że nie może pomóc i z takimi rzeczami to powinniśmy jechać do ambulatorium laryngologicznego w Rzeszowie. No dziękuję…To doprawdy tylko 45 km dalej.

Ostre zapalenie ucha dotyka głównie dzieci

Jakoś przetrwaliśmy noc, młody skarżył się jeszcze na ucho, ale widać było ze nie dokucza mu tak jak wczoraj. A dziś zapisze go do pani doktor i po południu może ktoś łaskawie nas oświeci, bo małego boli już nie tylko ucho ale i głowa. Nie jest to jednak ból wymagający podawania środków przeciw bólowych, bo jest w stanie sobie spokojnie leżeć i patrzeć na bajki. Tak czy inaczej ja psychicznie mam serdecznie dość. Pół nocy zastanawiałam się czy w ogóle powinnam z dzieckiem jechać do szpitala z bólem ucha, ale kurcze no co mają zrobić rodzice, jeśli  w przychodni nie ma już lekarza, środki przeciw bólowe nie działają a dziecko cierpi? Szczerze mówiąc wiecej porad dostałam własnie na Fb a niżeli w samym szpitalu, gdzie byliśmy traktowani jak intruzi.