Lubię gdy Kacper występuje w przedstawieniach i czerpie z tego satysfakcję. Lubię też gdy  z zapałem opowiada mi o wyczynach na boisku, dlatego chciałabym mu pokazać wiele różnych dróg, aby mógł wybrać, to co będzie mu się kiedyś podobało i z czego będzie czerpał satysfakcję. Mam w planach zapisanie go na kurs tańca, może nie będzie takim sztywniakiem jak jego rodzice. Tym bardziej, że freestyle wychodzi mu całkiem nieźle. Jednak mamy trochę rozbieżne wyobrażenia, jeśli chodzi o taniec. Mnie się marzy, żeby tańczył tango, walca i inne takie rzeczy, a on wolałby breakdance. Liczę na to, że w podstawówce będą do wyboru jakieś kółka i On zechce wybrać z nich coś dla siebie. Zawsze pyta, czy będzie tam bieganie, chyba rośnie mi lekkoatleta. Pomijając zajęcia dodatkowe, młody ma ogromnie wiele pytań. Czasem się w nich gubię, innym razem zastanawiam się skąd mu przyszły do głowy. Pewnego dnia Kacper zapytał mnie o przykazania. Zupełnie niespodziewanie, gdzieś coś podchwycił i pytał o co chodzi. Wyrecytowałam mu wszystkie i tłumaczyłam te, które go interesowały, czyli dwa pierwsze, bo resztę podobno rozumiał. Do sprawy już nie wracaliśmy, bo jakoś nie było ku temu okazji.

– Mamo, daj mi to co ksiądz kropił nas wodą.

– Co? – lekko zdziwiona odkładam obieraczkę do ziemniaków.

– No to, co był u nas i kropił.

– Kropidło?

– Tak.

– A po co Ci?

– No jak, muszę was chrzcić.

– Co? – Moje brwi chyba wyskoczyły nagle ogromnie wysoko, bo dziecko zbiło się z tropu.

– No ja słyszałem. Siostra dzisiaj tez mówiła, powiedz mi te przykazania co kiedyś.

– (…) Czwarte, czcij ojca swego i matkę swoją.

– O no widzisz? Muszę Was chrzcić!

To też, chrzcijcie ojców swoich i matki swoje. :-p

* Zdjęcie pochodzi z: http://pixabay.com