Dziecko i obowiązki domowe.

Dziecko i obowiązki domowe.

19 kwietnia 2016 2 przez Anna

   Nienawidzę soboty. Od dziecka kojarzy mi się z generalnym sprzątaniem, ścieraniem kurzy, układaniem wszystkiego co było konieczne i co konieczne nie było. Jednej takiej soboty, ścierając kurze u siebie w pokoju, obiecałam sobie, że jak będę dorosła, to w sobotę sprzątać nie będę. Co więcej, jeśli w ogóle dorobiłabym się dziecka, to miało się ono tylko bawić i nic poza tym. Skoro sama uważałam, że niesłusznie i zupełnie bezsensownie muszę ciągle rodzicom coś podawać, przynosić i być na każde ich skinienie, to dziecku tego nie zaserwuję. Taka miałam być wyrozumiała i cool.

washing-977662_1920

Obowiązki, obowiązki.

Nie przewidziałam tylko tego, że w dorosłym życiu podobnie jak w dzieciństwie, sprzątanie będzie mi się kojarzyć z przykrym i niepotrzebnym obowiązkiem, ale mimo całej niechęci, będę musiała je odbębnić. Ale takie niemiłe utrapienia zrzuca się na innych, choć w niewielkiej części. Bo miło się czasem odciążyć. I tak oto mimo, że sama nie lubiłam sobotniego sprzątania, wprowadziłam go u siebie w domu. Dekret ten nie został przyjęty z owacją, spotkał się za to z buntem i został wygwizdany.  Nie spodziewałam się niczego innego, ale też nie odpuściłam. Bo skoro ja żyje i mam się dobrze mimo większej ilości obowiązków domowych, to i to moje pierworodne przeżyje. W końcu i tak nie ma tyle sprzątania ile ja w jego wieku.

Najpierw zaczynał od zwykłego ścierania kurzy, potem doszło ścielenie łózka i kompleksowe sprzątanie własnego pokoju. Nie robił tego ze szczególnym zapałem, ale nie wszystko w życiu można robić z uśmiechem. Gdy ostatnio podjął się sprzątania łazienki, wpadła mi do głowy genialna myśl. Nie ma to jak darmowa siła robocza w postaci dziecka. Najpierw się człowiek przemęczy sprzątając na raty, chodząc na rzęsach ze zmęczenia, ale czyszcząc wszystko uparcie, po to aby na samym końcu zorientować się, że dzieciak w pokoju rozsypał puder. Ale ten niefortunny czas mija i nagle dorosły uświadamia sobie, że wyrosła mu w domu tania siła robocza. Dobra może nie tania, ale jednak siła robocza. Młody ciałem i duchem, z zapałem ( albo i nie) wykonuje nowe zadania, często ekscytując się z rzeczy, które dorosłym nie wydają się fascynujące. Dziecko ma radochę, a matka sprzątniętą na błysk łazienkę. No dobra, lustro musi sama umyć, ale to już pestka.

Tylko, że po 2 razach ten zapał mija, a szkoda…

(Visited 15 times, 1 visits today)