Klin klinem, czyli batalia rodzicielska.

Klin klinem, czyli batalia rodzicielska.

3 października 2013 13 przez Anna

      Za co nie lubię przedszkola? Ono w praktyce ma tylko jedną jedyną wadę. O godzinie 12:30 następuje pora drzemki, która trwa około 2 godziny. Jak dla mnie stanowczo za długo, baaa uważam ją za zupełnie nie potrzebną. Gdzieś po drugich urodzinach syna odkryłam, że z powodu południowej drzemki, syn chodzi spać o nieprzyzwoicie późnych porach. Wspólnie z drugą połówka zarządziliśmy eksperyment, który zaowocował w dość zaskakujące odkrycie. No może nie zaskakujące, bo podejrzewaliśmy to od dłuższego czasu. Mianowicie, syn który nie spał w południe nie marudził wieczorami i chodził spać o 20:00. Eksperyment przyjął się z aprobata wszystkich. Jednak rok temu okazało się, że nie będziemy mieć wpływu na to co się dzieje z dzieckiem w godzinach południowych. Przedszkole rządzi się własnymi prawami i czekał przed nami ciężki okres w trakcie którego postanowiliśmy, że gdy tylko będzie to możliwe udusimy dziada.

zdjecie1

Chcieliśmy go złamać! Jak to mówią, klin klinem więc zapisaliśmy go na piłkę nożną.

      Zaczęliśmy knuć, wyszukiwać odpowiednich bodźców. Sami nie dawaliśmy rady, więc z ulgą przyjęliśmy  wiadomość, że po ukończeniu 4 roku życia syna można zapisać na treningi piłki nożnej. Przed nami było światełko w tunelu, to światełko oznaczało wolne wieczory bez marudzenia i ze śpiącym dzieckiem o 20:00. Dziad miał zostać uduszony, oczywiście mowa o zalążku marudzenia, nie o dziecku, bo ono samo w sobie nie jest złe.  W połowie września syn poszedł na trening pierwszy i postanowił zostać. Dla nas rodziców wiąże się to z pewnymi wyrzeczeniami i wydatkami, ale czego sie nie robi dla spokojnego wieczoru.

      Od razu uprzedzę domysły sporej liczby czytających. Tak, chce mieć spokój wieczorem. Uważa że czas od 20:30 do 23 jest czasem dla rodziców, który mogą spędzić razem, lub realizując własne pasje. To właśnie około 21:30 tworzą się wpisy, to właśnie wtedy mam ochotę na chwilę relaksu. Drugą kwestią jest zdrowie dziecka, regularny i spokojny sen to według mnie podstawa. A zasypianie 4 latka o godzinie 22 jest jakąś pomyłką. Dziecko jest sfrustrowane, my jesteśmy zmęczeni do granic możliwości, no nikomu to nie służy, generuje tylko negatywne emocje, które są zbędne.

        Efekt treningów? Dziecko ma ogromną radochę, ja trochę mniejszą bo przez 2 godziny w tygodniu marznę, ale pal licho. Wszystko po to, żeby miec potem trochę czasu dla siebie. Jednak dziad się nie udusił… No nie stety jest trochę lepiej ale nie idealnie, godzina aktywności fizyczniej nie jest w stanie wyeliminować 2 godzinnej regenracji południowej i ten dziad jest trochę tylko osłabiony, ale nie pokonany. Trudno, zyskaliśmy 2 kolejne dni oprócz weekendów, które mamy spokojniejsze od trzech pozostałych. Póki co pozostaje nam się modlić, że ktoś wpadnie na to, że niektóre dzieci drzemki nie potrzebują, że wręcz jest dla nich i dla rodziny szkodliwa.