Kolejne rozpoczęcie roku szkolnego.

Kolejne rozpoczęcie roku szkolnego.

3 września 2017 4 przez Anna

Idąc na ostatnie rozpoczęcie roku szkolnego do szkoły średniej łudziłam się, że czekają mnie tylko studia i już nigdy, ale to nigdy moja stopa nie przekroczy progu żadnej szkoły. Na studia nie poszłam, za to próg szkoły przekroczyłam szybciej, niż byłam w stanie pomyśleć, że to się stanie. Tym razem w charakterze rodzica. I jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jednak lepiej było stać po tej drugiej stronie. Człowiek wielu rzeczy nie jest wtedy świadomy. Po prostu chodzi do szkoły i musi się uczyć. Oczywiście musi jeszcze wiele innych rzeczy, ale jego głównym zadaniem jest zaliczanie kartkówek, sprawdzianów i innych rzeczy.

Rodzicielski stres.

Choć na początku pierwszej klasy ogromnie się stresowałam, chyba nawet bardziej niż moje dziecko. O tyle teraz podchodzę do tego na zupełnym luzie. Sprawdzam tylko czy biała koszula nie ma plamy i czy w spodniach nie ma dziury. Jakoś nie stresuje się zupełnie. Nawet zastanawiam się czy za rok, w 4 klasie na rozpoczęcie chodzi się jeszcze z rodzicami. Ja chyba sama rozpoczynałam rok szkolny już w 3 klasie, ale byłam też rok starsza. Nie przejmuje się właściwie niczym jedyne, co mnie czeka w tym roku to przygotowania do komunii, ale na razie nie zaprzątam sobie tym głowy. Moje myśli krążą raczej wokół wyprawki szkolnej i tego czy młody ma już wszystko. A z drugiej strony wiem, że jeśli nie ma to się dokupi. Po co się stresować?

Jedyne, co mi zaprząta umysł, to przeświadczenie, że w swojej dziecięcej naiwności nawywija coś i będę musiała łazić i świecić oczami. Ale poza tym wiem, że sobie poradzi. Wiem, że będzie kombinował, co zrobić, żeby się nie narobić i wiem, że będzie mu się ciężko przestawić z trybu zabawa, na tryb szkoła i nauka.

Z kim na rozpoczęcie roku szkolnego?

Pamiętam jak w pierwszej klasie przeżywałam, że nie pójdę z Kacprem na rozpoczęcie roku, bo po prostu nie mogłam. Pamiętam też, że wiedziałam, że chłopcy dadzą radę- i dali. Mimo tej pewności, jak każda matka chciałam być w tych najważniejszych momentach przy swoim dziecku, a nie było mnie. Teraz tak nie czuję. Wyprasowałam młodemu koszulę i spodnie, wyczyściłam buty i tak właściwie idę sobie do pracy jak gdyby nigdy nic. Wiem, że po wszystkim zadzwoni telefon i będę wiedzieć wszystko wiem, że jeszcze nie raz przekroczę próg szkoły idąc po coś, lub załatwiając sprawę niecierpiącą zwłoki. W tym roku bez stresu przekazuję pałeczkę mężowi, który nauczył mnie, że wiele rzeczy robi równie dobrze jak ja, a czasem nawet lepiej. Więc, po co stawać na rzęsach i się rozdwajać? Chłopcy dadzą radę.

A Wasze dzieci, z kim rozpoczynają rok szkolny?

(Visited 84 times, 1 visits today)

Polecam