Moja własna tradycja- Wszystkich Świetych.

Moja własna tradycja- Wszystkich Świetych.

1 listopada 2013 9 przez Anna

     Tradycje wpaja się dzieciom od urodzenia, wychowuje się je w pewnych wartościach, przyzwyczajeniach. U nas zawsze było standardowo. Pierwszego listopada odwiedzaliśmy wszystkie możliwe groby, od rana  do wieczora byliśmy w rozjazdach. Groby praktycznie zaliczaliśmy na akord, pamiętam jak raz pracowałam w pewnej firmie w której kleiłam koperty i sklejałam książeczki, właśnie na akord. Wszystko takie mechaniczne i jak najszybciej. Tak właśnie odbierałam to święto w okresie dziecięcym. Na nic się zdały opowieści mojej mamy o tym jak to było kiedyś, jak rodziny spotykały się przy grobach i serdecznie zamieniały ze sobą kilka słów. Gdy ja byłam mała już tego nie było.

IMG_0820

     Jeden cmentarz- 7 grobów, obok drugi cmentarz- 3 groby, trzeci cmentarz-4 groby, czwarty cmentarz-2, piąty-8. Jak dla mnie w tym pędzie nie było miejsca na refleksje. Marzyłam o tym, aby te groby były już odfajkowane i żeby nikt łaskawie nie wpadł na pomysł, aby na cmentarz pójść wieczorem. Bo co to za przyjemność leźć przez pół wsi w zimnie, żeby pomarznąć na cmentarzu skoro byliśmy na nim rano. Los bywa jednak przewrotny, tak jak kiedyś nie myślałam, że będę potrafiła pokochać jakiekolwiek dziecko miłością szczerą i bezgraniczną, tak nie przypuszczałam, że będę czekać na Wszystkich Świętych, na Zaduszki. Od urodzenia się Kacpra, to święto nabrało magii, już nie podejmujemy gonitwy i nie obskakujemy wszystkich grobów, bo fizycznie nie byłoby jak połączyć groby moje i mojego partnera. Chodzimy na groby samych bliskich i może dla tego święto to stało się magiczne, piękne i podniosłe. W południe jeździmy na groby mojej rodziny, bo są oddalone od nas o prawie 100 km, jednak najbardziej lubię chodzić na groby tu w mieście w którym mieszkam. Bo najpiękniejsza jest ta tradycja, którą tworzymy tylko my troje. Zawsze po zmroku we Wszystkich Świętych zmierzamy na cmentarz, a w między czasie jesteśmy świadkami czegoś niezwykłego. W jednym czasie tysiące ludzi ma jeden cel zadziwiająco podobny do tego naszego i to chyba ta cała magia. Palące się znicze, skupione na grobach tworzą klimat, jednak samą magią są ci żywi, którzy pamiętają i chcą uczcić pamięć zmarłych. Kiedyś tego nie doceniałam, a teraz uważam to za najpiękniejsze chwile. Cmentarze oświetlone tymi wszystkimi zniczami sprawiają ogromne wrażenie, skłaniają do głębokiej refleksji nad całym naszym życiem i tym co czeka nas później.

        Teraz z całą pewnością mogę powiedzieć, tak kocham tą naszą polską tradycję. Jestem dumna, że mogę uczestniczyć w takich wydarzeniach, przekazywać moją wiedzę synowi i rozpalać w nim szacunek i miłość do tego święta.