To jak dzidziusie z brzuszka wychodzą?

To jak dzidziusie z brzuszka wychodzą?

5 kwietnia 2013 15 przez Anna

    W pokoju obok leci jakaś bajka w telewizorze. Mały rozkłada swoje autka, ja zaczynam sprzątać rzeczy, które zaległy na biurku. Siadam na chwilę w fotelu, zamykając oczy i ciesząc się chwilą ciszy. W końcu mogę spokojnie pomyśleć, poukładać myśli,  starannie wkładając do szuflad w moim mózgu.

-Mamo!

Otwieram oczy, przede mną stoi Kacper z miną poważną jak nigdy. Czuje, że zaraz padnie jedno z tych poważnych i super ważnych pytań, które śmieszą mnie nie raz i z trudem powstrzymuje się przed wybuchem wesołości.

– Powiedz mi, jak te dzidziusie z brzuszka wychodzą.

Oczy otworzyłam jeszcze szerzej, nagle wszystkie myśli zniknęły, poczułam pustkę w głowie. No nie takiego pytania się spodziewałam, liczyłam na coś w stylu ” A Antek to je kozy”, albo ” A Michał powiedział dupa, czy to znaczy że on jest głupi?”. To nie było pytanie zadane od tak. Widziałam po minie dziecka, że on dokładnie przemyślał to pytanie i  gdy sam nie umiał znaleźć odpowiedzi stwierdził, że zapyta mnie. Myśli znowu zaczęły przepływać przez moją głowę, tym razem szybciej niż bym chciała.

– Lekarz wyciąga dzidziusia z brzuszka mamy.

W tym momencie bardzo przydatna stała się blizna po cesarskim cięciu.

-Ale jak?

-Trzeba rozciąć brzuszek i wtedy można wyjąć dzidziusia.

Szok. To zobaczyłam w oczach dziecka, bo jak to rozciąć.

-Nożem?!

-Tak, specjalnym nożem, który nazywa się skalpel.

-Ale tobie lała się klew!

– Tak, ale mama tego nie czuła, bo miała takie specjalne znieczulenie.

– I co potem?

-Lekarz zaszył mamie brzuszek

Kolejny szok zobaczyłam w oczach dziecka i wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno dobrze zrobiłam, że tak szczerze o wszystkim powiedziałam.

-Cym?

-Specjalną igłą i taką nitką lekarską.

-Acha.

Pytań więcej nie było. Mały chyba był usatysfakcjonowany tym co usłyszał i od razu bez mrugnięcia okiem wrócił do swoich samochodów, pozostawiając zszokowaną matkę samą sobie.

    Wiecie co odkryłam? Żeby nie wiem ile człowiek książek przeczytał, forów internetowych przeglądną, ludzi wysłuchał, na takie pytanie nie będzie nigdy gotowy. Kiedyś miałam obmyślony plan działania, ale gdy człowiek zostaje zaskoczony, plan zupełnie przestaje istnieć, a oszołomienie daje o sobie znać. Analizując to teraz, myślę sobie, że zostałam w jakimś stopniu pokonana, bo coś co nie powinno sprawić mi problemu, okazało się ciężkim orzechem do zgryzienia.