Zasłużona podpórkowa emerytura.

17 czerwca 2013 17 przez Anna

       Jestem wiejskim stworzeniem. 16 lat spędziłam na wsi i zawsze marzyło mi się miasto. Teraz jak już mieszkam w mieście, marzę o wsi. No ale w sumie ja nie o tym. Koło mojego byłego domu, jakieś 18 lat temu rosła sobie kukurydza mojej babci. Rosła sobie spokojnie do czasu. W życiu każdego dziecka przychodzi taki czas, że rodzice odkręcają dziecku podpórki od 4 kołowego rowerka i starają się nauczyć je jeździć na dwóch kółkach. U mnie było tak, że podpórki oderwał mi kolega i kazał jechać, w miarę szybko załapałam jazdę na wprost, ale skręcać nie umiałam przez długi czas. I tak oto biedna kukurydza mojej babci zaczęła drżeć o swoje być albo nie być. Rodzice rwali włosy z głowy, babcia już myślała, że kukurydze będzie musiała wyrwać, a ja uparcie ćwiczyłam skręcanie. Wykosiłam babci rowerem pół rządka, ale co tam. W końcu się nauczyłam!

            Wczoraj przyszedł czas na Kacpra, od dawna obiecywaliśmy mu, że jak nabierze siły to te podpórki mu odkręcimy. Wiecie, że moje dziecko z aprobatą żadnych nowości nie przyjmuje? No to wyobraźcie sobie, że tą nowość od razu zaakceptował. Asekurowaliśmy go przez dobre 30 minut, a w sumie prawie cały czas jedno z nas go trzymało za drążek. Podeszliśmy do nauki na lajcie, bo przecież podpórki można zawsze zamontować, ale nie… Nie można… przecież moje dziecko jest dorosłe, a podpórki są dla maluszków. Tatuś poszedł na chwilę do znajomego, a my zostaliśmy przed blokiem. Mieliśmy nawet 6 kibiców, którzy wyglądali przez okno na nasze wyczyny, za pewne wychylali się aby opierniczyć kogoś ( mnie) za głośne krzyki (doping), ale w końcu, żadne się nie odezwało, każdy kibicował. Ukradkiem komentowali panowie, rozmawiający przed blokiem, co chwile zaglądały do nas dzieciaki bawiące sie nieopodal, a Kacper ćwiczył. No a ja musiałam przebierać nóżkami coraz szybciej. Kolejne 30 minut nauki jazdy przebiegło pod znakiem biegu i łapania małego tylko w awaryjnych sytuacjach. Tak! Kacper jeździ sam! Przez ostatnie 15 minut dał mi taki wycisk, że stadion przy tym wysiada, kostka mi jutro padnie bo w zwykłych butach biegałam, ale co tam. Mój syn jest w stanie przejechać całą długość bloku i… ma problem ze skręcaniem:-p. Taki szczególik. Albo rower skręca sam, albo on skręca za szybko. Kwestia wprawy. Daje mu 2 tygodnie i będzie jeździł perfekcyjnie, a przy okazji matka schudnie:-p.

Ps. Wiecie, że dziś przebiegłam prawie kilometr? Nie, nie byłam na stadionie. Moje dziecko uparło się, że pojedzie do przedszkola rowerem, bo skoro do tej pory z podpórkami jeździł, to teraz jest dorosły i może pokonywać tą trasę tak samo. Przyodziałam adidasy i biegłam… A wyglądam teraz jak 3 nieszczęścia, co tam…