Czterolatek a poczucie zazdrości.

4 stycznia 2014 10 przez Anna

     Mówi się że jedynacy są zazdrośni. To tylko takie głup[ie gadanie, bo tak na prawdę zazdrosne są dzieci w każdym wieku i to nie zależnie od tego czy posiadają rodzeństwo czy też nie. Muszę przyznać, że przez spory okres czasu, Kacper miał na „własność” kilka osób z rodziny, które były na jego wyłączność. Wraz z upływem czasu to się zmieniło.

      Chrzestni znaleźli swoje drugie połówki, w naszych rodzinach pojawiły się młodsze dzieci kuzynów i powstało zamieszanie. Bo dotąd cała uwaga skupiana była na jednym małym urwisie, a teraz trzeba tą uwagą się dzielić. Zaczęło się od babci, która to dorobiła się wnuczki młodszej od Kacpra, w naszej rodzinie pojawiły się wcześniej jeszcze inne dzieci, ale mały nie miał z nimi aż takiej styczności, więc problemu nie było.

       Babcia z konieczności musi się rozdwajać. Top zupełnie naturalne, bo chce poświęcać tyle samo czasu zarówno wnuczce jak i wnukowi, jednak ten drugi pamięta jeszcze czasy gdy był tylko on sam. Gdy babcia bawiła się wyłącznie z nim. teraz musi się dzielić. Na poczatku nie był zazdrosny bo może myślał, że to tak jednorazowo. Ale teraz gdy widzi, że ludzie większym zainteresowaniem obdarzają niemowlaki, zaczyna bywać zazdrosny. I nie ważne czy dana osoba stara się podzielić uwagę równo. Pojawia się naturalna zazdrość i chęć konkurowania. Częste rozmowy dają wiele, dziecko które czuje zagubienie, bo jego świat diametralnie się zmienia potrzebuje oparcia i wyjaśnienia dla czego teraz jest inaczej i że na pewno nie jest gorzej, po prostu otwierają się przed nim nowe możliwości. Niesprawiedliwość istnienia jednak dopada nawet tych najmłodszych. Bo gdy w końcu przyzwyczai się że babcią musi się podzielić, to za chwile okazuje się że i ulubionymi ciociami i wujkami również. Bo jak to zawsze bywa, przychodzi czas w którym znajdują się drugie połówki, które dla dziecka są zupełnie obce i przeszkadzają… Uwaga cioci czy wujka nagle podzielona jest na dwie strony, a gdy pojawiają się inne dzieci z rodziny to już jest w ogóle mniejsza i dzieciak czuje się nieswojo.

        Na szczęście dorośli mają świadomość tego co się dzieje i na wszystkie sposoby starają się sprawiedliwe dzielić swoją uwagę. Jednak najbardziej śmieszy mnie fakt, że mój własny syn nie jest zazdrosny o mnie gdy ja zajmuje się jakimś innym dzieckiem, a właśnie o  uwagę chrzestnego czy chrzestnej. Dotąd zawsze myślałam, że dzieci zazdrosne są najbardziej o matki czy ojców, a tu taki klops. Bawie się z wnuczką mojej mamy? Ok, baw się tylko od czasu do czasu na mnie popatrz i będzie ok. Bawię się z dzieckiem kuzynki? Spoko baw się ja wolę wujka i ciocię. Nawet lepiej, że się z nim bawisz, bo wtedy wujek jest na moją wyłączność. Takie dziwne wrażenie odniosłam po obserwacjach mojego syna.  Każde dziecko jest inne, ja pamiętam że w pewnym wieku moja szklana bańka również pękła i byłam najnormalniej w świecie zazdrosna, jednak nie był to tak zmasowany atak jaki przechodzi Kacper. Ja stawałam się nieznośna, on jakoś inaczej to przechodzi,  potrzebuje więcej czułości, zapewnień, że zawsze będzie naszym małym syneczkiem, a gdy to dostaje mam wrażenie, że jego poczucie bezpieczeństwa zostaje zaspokojone i ma siłę walczyć z kolejnymi przeciwnościami.

(Visited 29 times, 1 visits today)

Polecam